Sport.pl

Hiszpania na Euro 2012. Hiszpania nie do pokonania?

- Mieliśmy szczęście - powiedział trener Vicente del Bosque po półfinałowym zwycięstwie w rzutach karnych z Portugalią. W niedzielę ?La Roja? może zostać pierwszą drużyną, która wygrała trzy wielkie turnieje z rzędu. Relacja Z Czuba i na żywo z finału w niedzielę od godz. 20:00 w Sport.pl.
4 : 0
Informacje
Euro 2012 - Finał
Niedziela 01.07.2012 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
Wynik
Hiszpania
4
Włochy
0
Nie udało się Brazylii z Pelé, triumfy na mundialach w 1958 i 1962 r. przedzieliły brązowe i srebrne medale na mistrzostwach Ameryki Południowej. Nie dała rady Francja Zinedine'a Zidane'a, która po zwycięstwie na MŚ 1998 i Euro 2000 na mundialu w 2002 r. odpadła w fazie grupowej. Najbliżej byli Niemcy z Franzem Beckenbauerem, którzy w 1972 r. cieszyli się z mistrzostwa Europy, dwa lata później z mistrzostwa świata, a na Euro 1976 dotarli do finału. Przegrali z Czechosłowacją po rzutach karnych.

Hiszpanie na Euro 2012 nie zagrali jeszcze wielkiego meczu, trybuny często reagują gwizdami, gdy gwiazdy Barcelony i Realu długo wymieniają podania, które ani o metr nie zbliżają ich do bramki rywala. Ale w Polsce i na Ukrainie stracili tylko jednego gola (strzelał w inauguracyjnym meczu z Włochami Antonio Di Natale), a w fazie pucharowej wielkiego turnieju Iker Casillas jest niepokonany w dziewięciu spotkaniach z rzędu. Nie puścił gola ani w decydujących meczach na ME w 2008 r., ani na MŚ 2010, ani na Euro 2012. Ostatnim, który trafił w meczu z Hiszpanami w fazie pucharowej, jest Zidane. W 2006 r. Francuz zdobył bramkę w ostatniej minucie 1/8 finału mistrzostw świata.

Portugalia z dumą i honorem

Hiszpanom zdarzały się później wpadki, mundial w RPA zaczęli od porażki ze Szwajcarią, która nie wyszła później z grupy. Rok wcześniej na Pucharze Konfederacji - turnieju mniejszej rangi - polegli w półfinale z USA. Zdarzało się, że bardzo się męczyli, w ćwierćfinale Euro 2008 wyeliminowali Włochów dopiero po rzutach karnych, w 2010 r. z trudem wygrali z Portugalią w 1/8 finału i Paragwajem w ćwierćfinale. W fazie grupowej Euro 2012 - gdy nie byli jeszcze pewni awansu - ich bramkę najeżdżali Chorwaci. Męczyli się, ale zawsze wygrywali.

Trener Paulo Bento mówił po meczu w Doniecku, że Portugalia padła jak drużyna wielka, z dumą i honorem. Owszem, powstrzymała hiszpańskie gwiazdy, miała kilka okazji do strzelenia gola, gdy Cristiano Ronaldo uderzał z rzutów wolnych i gdy w 90. minucie nacierał na bramkę Casillasa. Ale Portugalczycy nie oddali w środę ani jednego celnego strzału, w dogrywce dominowali już mistrzowie Europy, a każda zmiana przeprowadzana przez del Bosque sprawiała, że jego zespół grał lepiej. Gdy nowych piłkarzy wprowadzał Bento, jego zespół cierpiał.

Aż doszło do jedenastek, w których Portugalczycy już wszystko zrobili źle. Gdy był remis 1:1, a do piłki szedł Bruno Alves, podbiegł Nani i powiedział, że teraz jego kolej. Trafił, a po chwili piłka po uderzeniu stopera Zenita St. Petersburg odbiła się od poprzeczki. - To nieporozumienie było decydujące - uznał Bento. Ale trudno też zrozumieć decyzję trenera, który dopiero do piątego karnego wyznaczył Ronaldo, regularnie kopiącego piłkę z jedenastu metrów w klubie i reprezentacji. - Taki mieliśmy plan. Gdyby było 4:4 i strzał Cristiano decydowałby o awansie, rozmawialibyśmy w inny sposób - tłumaczył 43-letni selekcjoner. Ale piątego karnego nie było i Ronaldo tylko patrzył, jak odpadają koledzy.

Kto w ataku na finał?

Hiszpanie będą faworytami w finale. Ale Włochów na wielkiej imprezie w 90 minutach jeszcze nie pokonali. W Gdańsku zremisowali 1:1, cztery lata temu wyeliminowali ich dopiero po karnych. Przed finałem del Bosque będzie musiał podjąć dwie decyzje. Do jednej przywykł, bo od kontuzji Davida Villi, który na Euro 2012 nie przyjechał, pierwszego napastnika w jego zespole nie ma. W środę 62-letni selekcjoner postawił na Álvaro Negredo i - jak się okazało - popełnił błąd, bo potężny napastnik Sevilli był zupełnie nieprzydatny. W niedzielę od pierwszej minuty zagra Cesc Fabregas albo Fernando Torres. Większe szanse ma ten pierwszy, ale skoro w półfinale od początku biegał Negredo, nie sposób teraz odmawiać szans Fernando Llorente.

Drugą decyzja jest trudniejsza. David Silva świetnie zaczął turniej, w dwóch meczach uzbierał trzy asysty i wydawał się kandydatem na gwiazdę ME. Z Chorwacją, Francją i Portugalią Hiszpanie strzelali już jednak gole bez jego udziału, a w Doniecku zdecydowanie bardziej zagrażali bramce Rui Patr~cio, gdy po boisku biegał Pedro. Dwa lata temu skrzydłowy Barcelony niespodziewanie zagrał od pierwszej minuty w meczu z Niemcami i był jednym z bohaterów Hiszpanów.

Kogokolwiek by del Bosque nie wybrał i z kim jego drużyna by się nie zmierzyła, w niedzielę okaże się, czy jeszcze raz rację miał Zinedine Zidane. Najlepszy piłkarz świata z 1998 r. po Euro 2008 wieścił, że jeśli Hiszpanie zaczną wygrywać, już nigdy nie przestaną.





Więcej o: