Sport.pl

Euro 2012. Najtrudniejszy bój Joachima Löwa. Trener kontra ''Bild''

Wygrali 15 ostatnich meczów o punkty, wyrośli na faworytów Euro 2012. Spokoju na zgrupowaniu jednak nie ma, bo selekcjoner chce dorwać "kreta", który ujawnia skład największej i najbardziej wpływowej niemieckiej gazecie - "Bildowi".
1 : 2
Informacje
Euro 2012 - Półfinały
Czwartek 28.06.2012 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
Wynik
Niemcy
1
Włochy
2
Awantura wybuchła po piątkowym ćwierćfinale z Grecją. Löw opowiadał, że przez kilka dni zastanawiał się, w jaki sposób zaskoczyć mistrzów Europy z 2004 r. i uznał, że musi zmienić kilku piłkarzy, bo pierwszą jedenastkę rywale mają świetnie rozpracowaną. Skład wymyślił sensacyjny, bo na ławce wylądowało trzech piłkarzy, którzy poprzednie mecze zaczynali od pierwszej minuty: strzelec trzech goli Mario Gómez, najlepszy młody piłkarz ostatniego mundialu Thomas Müller i regularnie trafiający na wielkich turniejach Lukas Podolski. Zamiast nich Löw wystawił dwóch młokosów: Marco Reusa i Andre Schürrle oraz Miroslava Klose.

"Kretem" nie jest piłkarz?

O zaskoczeniu rywala nie było jednak mowy, bo pięć godzin przed meczem skład ujawnił "Bild", najpotężniejsza niemiecka gazeta, którą codziennie kupuje ok. 2,7 mln osób, a czyta ok. 12,5 mln. - Nie potrafię tego wyjaśnić, ale wykluczam, by skład przekazał piłkarz. Oni rozmawiają jednak z wieloma osobami, także ze swoimi agentami. Prawdopodobnie jeden z nich jest odpowiedzialny za wyciek. Dowiem się który, bo to niedobrze, gdy zbyt szybko odkrywamy karty - tłumaczył niemiecki selekcjoner.

W szatni, mimo zdecydowanego zwycięstwa 4:2, piłkarze mieli usłyszeć, że ich szef jest bardzo niezadowolony. - Nie potrafię sobie wyobrazić, by przeciek wyszedł od piłkarza. To pewnie ktoś spoza zespołu - mówił Schürrle.

Bulwarówka publikowała skład na stronie internetowej kilka godzin przed każdym meczem fazy grupowej. Wtedy Löw reagował jednak spokojnie, po pierwszym meczu z Portugalią tłumaczył, że nie miało to znaczenia dla wyniku, więc zapomni o sprawie.

- Löw stara się ograniczyć wpływy "Bilda", co nie jest łatwe, bo przynajmniej od 30 lat ta gazeta ma mnóstwo do powiedzenia w niemieckim futbolu. W 1982 r. nachalnie promowała swojego ulubieńca i dzisiejszego felietonistę Paula Breitnera. Trener Jupp Derwall był pod taką presją, że nie miał wyjścia i zabrał go na mundial. Dwa lata później, po nieudanych mistrzostwach Europy, na okładce wyraziła życzenie, by kadrę ratował Franz Beckenbauer. I "Cesarz" został selekcjonerem. Wszyscy muszą się z "Bildem" liczyć, bo tak naprawdę to on kształtuje opinię kibiców - opowiada Thomas Dudek, niemiecki dziennikarz.

Czar "Bilda"

Nie oparł się jej także trener Borussii Dortmund Jürgen Klopp. W sobotę "Bild" świętował 60. urodziny. W specjalnym, darmowym wydaniu, wysłanym do 41 milionów gospodarstw domowych w Niemczech (szefowie gazety liczą, że to rekord Guinnessa), szkoleniowiec mistrzów Niemiec na dwóch stronach prezentował swój prywatny album ze zdjęciami.

- Rok temu na łamach tej gazety Arjen Robben był przedstawiany jako wybitny piłkarz. W tym sezonie, po kilku gorszych meczach, "Bild" wytykał mu egoizm, namawiał Bayern, by się go pozbyć. Efekt? Gdy przed Euro Bayern zmierzył się w sparingu z reprezentacją Holandii, Robben został wygwizdany przez publiczność z Monachium. "Die Zeit" może pisać co chce, ale nigdy nie będzie miał takiego wpływu na czytelników - dodaje Dudek.

Brukowiec od lat szczyci się świetnymi kontaktami w związku, działacze regularnie dostarczają mu ekskluzywnych informacji. Beckenbauer, od którego wciąż wiele w niemieckim futbolu zależy, pisze dla niego felietony.

Lepiej współpracować...

Ci, którzy z "Bildem" nie chcą współpracować, mają ciężkie życie. Jürgen Klinsmann przez lata ignorował bulwarówkę i w marcu 2006 r., na dwa miesiące przed organizowanym przez Niemcy mundialem, dowiedział się, że powinien zostać zwolniony. Kampanię przeciwko selekcjonerowi napędzały informacje przekazywane przez długoletniego informatora "Bilda" i rekordzistę pod względem występów w reprezentacji Lothara Matthäusa, serdecznie niecierpiącego Klinsmanna.

Löwa, który przejął od niego reprezentację, od pierwszego dnia broniły wyniki, a on ani myślał mizdrzyć się do "Bilda". Gdy dwa lata temu, mimo słabego sezonu Klose i Podolskiego, nie zabrał na mistrzostwa świata świetnego w Schalke Kevina Kuranyi'ego, w Niemczech plotkowano, że zdecydowała bliska współpraca napastnika z brukowcem. Löw miał się bać, że wszystko, co powie, następnego dnia przeczyta kilka milionów ludzi.

Na własnej skórze odczuł wpływy "Bilda" kilka miesięcy przed MŚ. Bulwarówka opublikowała wtedy listę żądań trenera, które muszą być spełnione, by przedłużył kontrakt. O porozumieniu poinformowano jeszcze zanim Löw przekazał decyzję szefowi federacji.

Przed Euro 2012 selekcjoner myślał pewnie, że sen z powiek spędzać mu będą Holendrzy albo Hiszpanie. Okazało się, że najbardziej jego zespołowi przeszkadza gazeta, która szczyci się tym, że przez ostatnie 28 lat opublikowała ponad 5 tys. zdjęć modelek topless.

Cesarz Mats Hummelsbauer - jedyna gwiazda Euro? »


Więcej o: