Sport.pl

Euro 2012. Tak bawią się irlandzcy kibice. Niezwykła przygoda Conora Cunninghama

Irlandzcy kibice już od poniedziałku systematycznie zamieniają Gdańsk w zieloną wyspę, a w czwartek 30 tys. wyznawców św. Patryka prawdopodobnie przejmie kontrolę nad miastem. Wśród nich ma być Conor Cunningham, autor najbardziej niesamowitej historii kibicowskiej ostatnich lat. A było to tak...
4 : 0
Informacje
Euro 2012 - Grupa C
Czwartek 14.06.2012 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
Wynik
Hiszpania
4
Irlandia
0
Piłkarze Irlandii w eliminacjach do Euro 2012 zajęli w swojej grupie 2. miejsce (za Rosją) i o awans musieli walczyć w barażach. W nich los wskazał im za przeciwnika Estonię, a pierwsze spotkanie rozegrane zostało 11 listopada w Tallinie.

Za swoimi piłkarzami jak zwykle podążyła armia irlandzkich kibiców, a wśród nich grupka 16 przyjaciół z portowego miasta Cork. To, że żaden z nich nie miał biletu na mecz, nie miało najmniejszego znaczenia. W końcu dla fanów piłki z Zielonej Wyspy liczą się przede wszystkim przygoda, dobra zabawa i ta niesamowita więź łącząca obywateli malutkiego kraju, od wieków pozostającego w cieniu wielkiego mocarstwa. Na meczach piłkarskiej reprezentacji mogą oni pokazać swoją legendarną Irish Pride (irlandzka duma) i czynią to wszędzie, gdzie gra ich zespół.

Chłopaki z Cork, a wśród nich Cunningham, do Estonii podróżowali przez Londyn, Sztokholm i Rygę. Gdy dotarli do Tallina, oczywiście natrafili na miejscowych "biznesmenów", którzy na czarnym rynku oferowali bilety na mecz w cenie 600 euro. Suma spora, ale 10 kolegów Conora mimo wszystko zdecydowało się na zakup wejściówki. On sam nie miał zamiaru wydawać takich pieniędzy i z innymi co bardziej oszczędnymi rodakami planował obejrzeć mecz w jednym z miejscowych pubów.

Kilkadziesiąt minut przed spotkaniem postanowił jednak przejść się jeszcze wokół stadionu z nadzieją, że może jakimś cudem dostanie się na obiekt. Nagle jego oczom ukazały się przez nikogo nie pilnowane otwarte drzwi do jednego ze stadionowych pomieszczeń. Cunningham, nie namyślając się, wślizgnął się do środka. Niezbyt długi korytarz zaprowadził go wprost do równie nie pilnowanej szatni gospodarzy. Na jednej z ławek leżał dres reprezentacji Estonii, a obok worek z piłkami. Nasz bohater szybko wciągnął na siebie bluzę z napisem "Eesti", zarzucił na plecy worek z piłkami i jak gdyby nigdy nic udał się w kierunku wyjścia na boisko. Przez nikogo nie zatrzymywany dotarł aż do ławki rezerwowych reprezentacji Estonii i przycupnął cichutko na jej skraju. Sytuacja zupełnie abstrakcyjna: pierwszy z prawej selekcjoner reprezentacji Estonii, potem jego asystenci, dalej sztab medyczny i piłkarze rezerwowi, a gdzieś na samym końcu spokojnie siedzi sobie... kibic reprezentacji Irlandii! XXI w., mecz o awans do Euro 2012, jednej z trzech największych imprez sportowych obecnych czasów. Ochrona, policja, setki zabezpieczeń, dokładne kontrole, monitoring, nowoczesność w każdym calu. A w samym środku skromny instruktor fitness z Cork, który jak gdyby nigdy nic wchodzi sobie na stadion i wręcz ośmiesza cały ten pęd ku doskonałości. Piękna historia!



W 13. minucie meczu Irlandczycy zdobywają bramkę, co oczywiście powoduje niemałe poruszenie na lewym skraju estońskiej ławki. Conor bez powodzenia maskuje swoją radość. Jego dziwne zachowanie wyłapuje delegat UEFA, który po krótkiej rozmowie prosi go, aby usiadł... obok operatora kamery, na najlepszym miejscu na stadionie. Irlandczykowi w to graj, jednak po kolejnym kwadransie delegat znów prosi Cunninghama, aby się przesiadł i usiadł w loży VIP! "Nie ma sprawy, stary" myśli sobie Irlandczyk, a stężenie absurdu przekracza masę krytyczną. Conor w otoczeniu miejscowych prominentów w spokoju ogląda mecz (Irlandia wygrywa go 4:0), a po ostatnim gwizdku wybiega na murawę, by cieszyć się z piłkarzami. Ci widząc, że na szyję rzuca im się człowiek ubrany w estoński dres, są początkowo zaskoczeni, ale sytuacja szybko się wyjaśnia. Zamiast zaskoczenia szczery śmiech i oczywiście, duma. Irlandczyk potrafi!

W rewanżu piłkarze Giovanniego Trapattoniego zremisowali 1:1 i przypieczętowali awans do Euro. Dziś los rzucił ich do Gdańska, a wraz z nimi zieloną armadę. Conor, jesteś tu z nami? Na pewno.

PRZEŻYŁEŚ KIEDYŚ PODOBNĄ HISTORIĘ? oceń na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! +1? »


Więcej o: