Sport.pl

Bohater Chorwacji na Euro 2012 mógł być... następcą Roberta Lewandowskiego

Mario Mandżukić, strzelec dwóch goli dla Chorwacji w meczu z Irlandią na stadionie przy Bułgarskiej, mógł grać w Lechu Poznań. ?Kolejorz? chciał go mieć u siebie, ale Chorwat wybrał grę w Bundeslidze.
1 : 3
Informacje
Euro 2012 - Grupa C
Niedziela 10.06.2012 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
Wynik
Irlandia
1
Chorwacja
3
"SUPERMANdżo" to nagłówek poniedziałkowej gazety "Vecernji list". Po wygranej 3:1 z Irlandią w pierwszym meczu Euro 2012, nowym idolem chorwackich kibiców został zdobywca dwóch bramek Mario Mandżukić. Napastnik mógł występować na stadionie przy ul. Bułgarskiej już wcześniej, i to regularnie. Lech Poznań chciał go sprowadzić w 2010 roku, przed bojami w eliminacjach do Ligi Mistrzów.

Mario Mandżukić zdobył w Poznaniu dwa gole: na 1:0 i 3:1. Przy obu trafieniach pomogło mu trochę szczęście i Shay Given. W trzeciej minucie irlandzki bramkarz był źle ustawiony i nie sięgnął piłki uderzonej przez napastnika. Cztery minuty po przerwie futbolówka po uderzeniu Chorwata najpierw odbiła się od słupka, potem od głowy Irlandczyka, a następnie wpadła do bramki. Choć BBC i Reuters zapisały gola jako samobójczego, UEFA przypisała go strzelającemu. Do tej pory w reprezentacji kraju zdobył tylko pięć goli, ale jeden z nich, w barażu o Euro 2012 z Turcją, miał potężne znaczenie.

O temacie transferu Mario Mandżukicia do Poznania wspomniał w transmisji telewizyjnej z meczu ekspert TVP, Andrzej Juskowiak, były trener napastników w Lechu. - Byliśmy zainteresowani jego sprowadzeniem już na pół roku przed odejściem Roberta Lewandowskiego - potwierdza to w rozmowie z "Gazetą" Jacek Zieliński, ówczesny szkoleniowiec mistrzów Polski. - Obserwowaliśmy go w lidze chorwackiej, wystąpił też w sparingu z nami w Turcji - wspomina trener. W lutym 2010 r. Lech Poznań w Belek zremisował 1:1 z Dinamem Zagrzeb. Mario Mandżukić nie strzelił gola, ale przez 90 minut był wyróżniającym się zawodnikiem.

"Kolejorz" był bardzo zainteresowany sprowadzeniem go do siebie, ale misja ta niemal od początku do końca była z gatunku niemożliwych. - Sam zawodnik nie chciał przechodzić do Polski, a jego klub przygotowywał już transfer do Niemiec. Pytaliśmy działaczy Dinama, ale do złożenia oficjalnej oferty nawet nie doszło - dodaje. Do przeprowadzki Chorwata doszło latem, a Wolfsburg zapłacił za niego aż 7 mln euro (niektóre źródła piszą nawet o 10 mln!). Dla porównania, Lech Poznań dostał od Borussii Dortmund 4,5 mln euro za Roberta Lewandowskiego.

Co ciekawe, do Polski przeszedł inny uczestnik tamtego sparingu w Belek. Pomocnik Ivica Vrdoljak, obecny kapitan Legii Warszawa, jest jednak od Mandżukicia o trzy lata starszy, nie miał oporów z przeniesieniem się nad Wisłę i kosztował tylko milion euro.

- Na początku Mario Mandżukić miał problemy z przebiciem się w Bundeslidze, ale z czasem radził sobie coraz lepiej - opowiada Jacek Zieliński, który nie przestał śledzić rozwoju kariery Chorwata. Atakujący w pierwszym sezonie zdobył dla Wolfsburga osiem goli, a w kolejnym już 12, do których dołożył 10 asyst.

W następnym sezonie na boiskach Bundesligi Mario Mandżukić - jeśli nie zmieni klubu - spotka się z napastnikiem, który ostatecznie zastąpił w Poznaniu Roberta Lewandowskiego. Łotysz Artjom Rudniew, po zdobyciu korony króla strzelców polskiej ekstraklasy, właśnie przeniósł się do Hamburga.

Mandżukić i Lewandowski mogą się zmierzyć w bezpośrednim starciu na Euro 2012 najwcześniej w półfinale - jeśli Polska i Chorwacja się do niego przebiją. Póki co zgłaszają aspiracje do tytułu najlepszego strzelca turnieju. Po trzech dniach meczów bukmacherzy uważają, że większe szanse od tej dwójki mają tylko Niemiec Mario Gomez, Francuz Karim Benzema i Rosjanin Ałan Dzagojew.

Więcej o: