Sport.pl

Dziennikarz La Gazzetta dello Sport: Na Euro 2012 przyjdzie jeszcze czas

Za nieco ponad trzy miesiące piłkarska reprezentacja Włoch rozpocznie na PGE Arenie w Gdańsku zmagania w Euro 2012. Okazuje się, że na Półwyspie Apenińskim już myślą o przylocie do Gdańska oraz o tym, kto na PGE Arenie będzie strzelał dla nich gole.
Włosi na mistrzostwach Europy zadebiutują hitowym meczem z Hiszpanią. Starcie odbędzie się 10 czerwca na Arenie Gdańsk (taką nazwę będzie nosił gdański stadion podczas mistrzostw).

- We Włoszech kibice, media i sami piłkarze żyją na razie tym, kto zagra na Euro w ataku naszej kadry. Bo na około trzy i pół miesiąca przed pierwszym meczem nie mamy zdrowego piłkarza, potrafiącego strzelać gole. Na analizę tego, co nas czeka w Gdańsku i Polsce w ogóle, przyjdzie jeszcze czas - twierdzi w rozmowie z trojmiasto.sport.pl Riccardo Pratesi z La Gazzetta dello Sport.

Według dziennikarza największego sportowego dziennika we Włoszech, to właśnie ich pierwszy rywal jest faworytem do zdobycia tytułu. Tak więc mecz na PGE Arenie Włosi potraktują jak mały finał.

- Jeśli jednak w finale Ligi Mistrzów zagra Real z Barceloną, to automatycznie wzrosną szanse na tytuł dla innych drużyn, w tym i naszej. Mamy silny i wyrównany skład ze świetnym bramkarzem i obrońcami z Juventusu Turyn czyli: Gianluigi Buffonem oraz Giorgio Chiellinim i Andrea Barzaglim. Jeśli dołożyć do tego świetnych i doświadczonych pomocników Andreę Pirlo i Deniela De Rossiego wychodzi na to, że potrzebujemy tylko napastników - dodaje Pratesi.



Już w zeszył roku Włosi zazdrościli nam jednej rzeczy - PGE Areny. Podczas wizytowania Gdańska jeden z dziennikarzy z Półwyspu Apenińskiego porównał ją do Ferrari i Lamborghini. Dzisiaj okazuje się, że jest jeszcze jednak rzecz, którą chcieliby nam zabrać.

- Przydałby się nam ktoś taki jak w polskiej kadrze Robert Lewandowski, którego widziałem w towarzyskim meczu we Wrocławiu. Macie też świetnych bramkarzy. Już klasę europejską prezentuje młody Wojciech Szczęsny, a przecież w kadrze nie ma Artura Boruca z Fiorentiny. To bardzo dziwne, ale z tego co słyszałem nie może porozumieć się z polskim trenerem - twierdzi Pratesi.

Więcej o: