Sport.pl

Kraków czeka walka o holenderskich kibiców

Władze miasta liczą, że tłumnie odwiedzą je fani, którzy przyjadą tu za wicemistrzami świata. Według ukraińskich mediów Holendrom bardzo spodobał się Charków, gdzie chcą wybudować strefę dla siedmiu tysięcy kibiców
Podczas Euro 2012 drużyna Berta van Marwijka zamieszka w Krakowie w hotelu Sheraton. Jej bazą treningową będzie stadion Wisły.

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski zapewniał, że wraz z reprezentacjami (oprócz Holendrów decyzję o bazie w Krakowie podjęli Anglicy, a szykuję się też Włosi) przyjadą tysiące kibiców, którzy pod Wawelem wydadzą mnóstwo pieniędzy.

Tymczasem okazuje się, że stolica Małopolski walkę o holenderskich fanów może przegrać z Charkowem. 9 listopada w Kijowie z holenderską delegacją spotkali się przedstawiciele ukraińskich miast gospodarzy. Holendrom najbardziej przypadł do gustu Charków. Na obrzeżach miasta miałby powstać dla nich ogromny kemping. Władze Charkowa podkreślają, że 9 proc. biletów na mecze rozgrywane w tym mieście zostało wykupionych przez Holendrów. Kibice mają zamieszkać nie tylko w 65 hotelach, ale także w mieszkaniach prywatnych i na wielkich kempingach.

Ukraińcy liczą nie tylko na korzyści finansowe, ale przede wszystkim na to, że ich wizyta pomoże rozreklamować miasto w Europie. Holendrzy kręcą o nim film, w którym pokażą wszystkie najważniejsze dla kibiców obiekty (stadion, lotnisko i miejsce, gdzie miałby powstać kemping).

Wiele wyjaśni się po losowaniu grup 2 grudnia. Holendrzy mogą grać w Charkowie lub w Gdańsku. Jeśli trafią na Ukrainę, może okazać się, że wielu holenderskich kibiców zrezygnuje z odwiedzin Krakowa. Nie zgadza się z tym Paweł Opach, zastępca dyrektora wydziału sportu w urzędzie miasta. Jego zdaniem wylosowanie Charkowa może pomóc, a nie zaszkodzić Krakowowi: - Z naszych informacji wynika, że liczba kibiców jest uzależniona od wyniku losowania. Jeśli Holendrzy wylosują Charków, wówczas można przypuszczać, że wielu z nich dotrze także do Krakowa. Jeśli wylosują Gdańsk, sprawa może wyglądać inaczej.

Pobytem holenderskich kibiców ma zająć się zespół powołany przez prezydenta Krakowa po losowaniu. Wtedy zostaną podjęte decyzje dotyczące strefy dla kibiców i innych udogodnień. - Nie konkurujemy z Charkowem. Tam przyjadą inni kibice, a tu inni - przekonuje Filip Szatanik, rzecznik magistratu. - Na Ukrainę pojadą fani, których interesuje widowisko sportowe, a do nas, którzy będą liczyli na spotkanie z piłkarzami. Poza tym nie wszyscy holenderscy kibice kupią bilety na mecze swoich idoli. Tych, którym się to nie uda, do Krakowa przyciągnie fakt, że to właśnie tu zamieszkają zawodnicy.

Opach twierdzi, że Kraków nie zaniedbuje promocji w holenderskich mediach. - Były już rozmowy pomiędzy prezydentem a redaktorami holenderskich gazet, które publikowały materiały na temat miasta. Zasady promocji i współpracy zostały ustalone podczas spotkania z przedstawicielami federacji - mówi.

Szatanik: - Wszystkie media otrzymały szczegółowe dane o Krakowie i bazę zdjęć. Staramy się przybliżać Holendrom miasto i opowiedzieć im o tym, co ciekawego będzie się tu działo także poza wydarzeniami sportowymi.

Więcej o: