Wiktoria i ekstremalnie pozytywny Bieg Niepodległości!

Damian Bąbol
13.11.2015 12:52
XXVII Bieg Niepodległości

XXVII Bieg Niepodległości (fot. Łukasz Widziszowski)

Najpopularniejsze zawody na 10 km w Polsce, ekstremalnie szybka trasa, genialna atmosfera i kilkanaście tysięcy uczestników. Wśród nich zawodnicy Ekipy EkstRemalnej i... prawdopodobnie najszczęśliwszy biegowy bloger w kraju.

10 listopada, po godz. 14 zadzwonił do mnie z drżącym głosem. Chwilę później przekazał jedną z najwspanialszych wiadomości w życiu. - Coś niesamowitego... Słuchaj, cały się trzęsę. Dzwonię z meganewsem. Właśnie urodziła mi się córeczka. Wiktoria. Daj mi trochę czasu na ochłonięcie. Za dwie godziny określę się ostatecznie, czy z wami pobiegnę - mówił Marcin Dulnik, autor bloga Dulnik Biega, którego zaprosiliśmy, aby na jeden dzień stał się członkiem Ekipy EkstRemalnej w tym najliczniejszym biegu na 10 km w Polsce.

Cieszyliśmy się razem z nim i w sumie to się nawet pogodziliśmy, że podczas najbliższych zawodów nasz team, złożony wyjątkowo z dwóch ekip: Renault Kadjar i Captur, będzie mocno osłabiony. Bo Marcin to biegowy kozak. Nieraz udowadniał, że 10 km potrafi przebiec grubo poniżej 40 minut, a  do tego jest coraz bliżej złamania 3 godzin w maratonie. Dlaczego dwie ekipy na jednym wydarzeniu? Otóż po pierwsze, Bieg Niepodległości to wydarzenie wyjątkowe - i sportowe i patriotyczne, po drugie - to już nasz ostatni w tym roku event, więc nikt nie chciał go przegapić.

Po dwóch godzinach dostałem SMS - „Na oddziale położniczym odwiedziny są od 12-13, więc spokojnie wyrobię się rano z Biegiem Niepodległości :-) Do zobaczenia pod Marszałkiem”.

Motywacja przed startem do Biegu Niepodległościfot. Łukasz Widziszowski

Miejsce zbiórki nie było przypadkowe. Postanowiliśmy wykonać patriotyczną rozgrzewkę pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego przy Belwederze. Wszystkim dopisywały humory. Nawet żołnierze warty honorowej nie mieli nic przeciwko zdjęciom z ekipą Renault.

Ekipa EkstRemalna wraz z żołnierzami warty honorowejfot. Łukasz Widziszowski

Chwilę po tym wsiedliśmy do samochodów i ekspresowo przenieśliśmy się w okolice ulic Stawki i Jana Pawła II, czyli miejsca startu i mety.

w drodze na start Biegu Niepodległościfot. Łukasz Widziszowski

Bieg Niepodległości, to jeden z najlepszych biegów ulicznych w kraju. Przede wszystkim wyróżnia go szczególna atmosfera, oprawa i fantastyczna energia, która kipi od kilkunastu tysięcy uczestników. Jedni mocno mobilizowali się na pobicie rekordu życiowego (lepszej trasy i pogody nie można było sobie do tego wymarzyć), inni na świetną zabawę, a wszystkich do biegu natchnął Mazurek Dąbrowskiego śpiewany przez kilkanaście tysięcy osób...

Przed samym biegiem postanowiliśmy rozciągnąć się i dogrzać dzięki profesjonalnej rozgrzewce prowadzonej przez Julitę Kotecką z ekipy Captura.

Rozgrzewka tuż przed startemfot. Łukasz Widziszowski

Marcin Dulnik, świeżo upieczony tata i prawdopodobnie najszczęśliwszy zawodnik na Biegu Niepodległości, rekreacyjne tempo odłożył jednak na inną okazję. Tak szybko chciał zobaczyć się z córeczką, że już od startu zaczął gnać ile fabryka dała i tyle go widzieliśmy.

Tuż przed startemfot. Łukasz Widziszowski

„Dawaj Tunia, dawaj!”

Ja i Julita z Ekipy Captura oraz Michał i Magda z Kadjara założyliśmy, że do 5. km trzymamy się razem. Biegło nam się znakomicie, przybijaliśmy piątki z kibicami, robiliśmy zdjęcia, zabawa. Wszystko w tempie 4:41 min/km. Niby całkiem żwawo, ale miejsce w szyku pokazała nam czworonożna Tunia.

Tunia na Biegu Niepodległościfot. Łukasz Widziszowski

To doświadczona biegaczka. Razem ze swoim właścicielem Adamem Zaborskim, regularnie uczestniczy w sportowych imprezach. To prawdziwa gwiazda. Ma nawet swój fan page na Facebooku. Bieg Niepodległości był jej 120. startem w masowych zawodach. - Kiedy widzę, że zwalnia, ja też zwalniam. Jak zaczyna się rozglądać, to już wiem, że chce pić i wyjmuję butelkę z wodą. Poza tym nigdy nie biegnę dla siebie, tylko zawsze dla niej. Start w zawodach bez Tuni jest dla mnie bez sensu. Ale widzę, że dziś czuje się świetnie. Ona to kocha! - mówił wyraźnie zziajany Zaborski.

Na hasło: „Dawaj Tunia, dawaj” jednego z uczestników, włączyła turbodoładowanie, błyskawicznie nam odbiegając.

Gdyby nie praca reporterska...

Po przebiegniętej „piątce” żarty się skończyły. W Ekipie Renault włączył się tryb rywalizacji. Krótko mówiąc wrzuciliśmy trójkę, a potem czwórkę. Pierwsza rozpędziła się Julita, która z naszego teamu legitymuje się najlepszą rekordem na 10 km. Ostatecznie do mety dotarła w czasie poniżej 44 minut. Gdyby nie seria selfie i nagrywanie komórką orkiestry na pierwszych 5 km, to na pewno byłoby duuużo lepiej... Za nią końcową linię przekroczył Michał, Magda i ja. Bawiłem się tak świetnie, że wcale nie spieszyło mi się do mety. Zapewniam, że to wersja prawdziwa, chociaż Michał ma teorię, że zwyczajnie opadłem sił. Jeszcze mu pokażę!

zwycięzca Biegu Niepodległościfot. Łukasz Widziszowski

Zwycięzcą Biegu Niepodległości został Łukasz Parszczyński, który dystans 10 km pokonał w ekstremalnie szybkim tempie. Na mecie zameldował się po 30 minutach i 11 sekundach! Wśród pań bezkonkurencyjna okazała się Iwona Lewandowska, która triumfowała z czasem 34:46.

Ale każdy z nas czuł się zwycięzcą, przecież medale na naszych szyjach to potwierdzają!

Medale po Biegu Niepodległościfot. Łukasz Widziszowski

Najnowsze

Kalendarz wyzwań

  • Turniej Frisbee Dębki

  • Hangar 646 Warszawa

  • Konfrontacja sportów miejskich

  • Bieg Niepodległości Warszawa