Sport.pl

Bohater Lecha: Mnie taka wygrana nie wystarcza

Piłkarze Lecha po meczu w Rotterdamie szczęśliwi ze zwycięstwa. - Nie wiem, czy wystarczy nam sił na wielką radość - mówi Robert Lewandowski. Bohater Lecha, strzelec gola Ivan Djurdjević dodaje: - Dla mnie taka wygrana, jak ta jednak nie wystarcza.
Zobacz bramki z meczu Lecha na Zczuba.tv >

Ivan Djurdjević: Nie zagraliśmy zbyt pięknie, ale chwała Bogu, że strzeliłem tę bramkę. Jakoś mam szczęście i gdy trafiam, wygrywamy 1:0. Dla mnie taka wygrana, jak ta jednak nie wystarcza, bo wiem że czeka nas jeszcze dużo, dużo pracy, abyśmy mogli grać lepiej. Największym szokiem było dla mnie pierwsze wyjście na stadion w Rotterdamie, gdy zobaczyłem tę masę kibiców "Kolejorza". Zrozumiałem wtedy, że nie będziemy tu sami. To było wspaniałe.

Robert Lewandowski: Mieliśmy sporo okazji w pierwszej połowie - ja sam taką miałem. Gdybyśmy je wykorzystali, nie byłoby tych nerwów. Ja wiem, że Feyenoord przydusił nas w drugiej połowie, ale w gruncie rzeczy kontrolowaliśmy cały czas to spotkanie. Holendrzy przeważali po przerwie, ale nie mieli przecież aż takich okazji na pewną bramkę. Im bliżej końca meczu, tym bardziej byliśmy wypompowani. Nie tym meczem jednak, ale całym sezonem. Wyszło z nas całe zmęczenie z tych wszystkich tygodni, bo dawaliśmy z siebie wszystko.

Nie wiedzieliśmy, jaki jest wynik w meczu Deportivo i Nancy. Kiedy więc mecz się skończył, nie byliśmy pewni, czy awansowaliśmy. Staliśmy na środku i dopiero wtedy przyszła informacja. Teraz wsiadamy do samolotu i nie wiem, czy wystarczy nam sił na wielką radość. Trochę jednak sobie pośpiewamy, a potem - czas na odpoczynek.

Marcin Kikut: Żeby zdobyć ten awans, toczyliśmy bardzo ciężkie boje, nie tylko tu, z Feyenoordem. O tym, jak trudny to był mecz, świadczy wielkie limo, jakie pod okiem ma Rafał Murawski. Dostał z łokcia, ale dotrwał do końca spotkania. To spotkanie nam się ułożyło, podobnie jak i mecz w La Corunii. No i udało się. Trochę się obawialiśmy, że przecież zła passa Feyenoordu musi się kiedyś skończyć. Okazało się, ze nie musi, choć było bardzo gorąco.

Tomasz Bandrowski: To bardzo ważny moment w historii Lecha i dla każdego z nas. Dopiero po gwizdku sędziego dotarło do nas, że awansowaliśmy. Powiedział nam o tym nasz człowiek, który rozpracowuje rywali [Hubert Małowiejski - przyp. red.]. Dlatego przez pewien czas staliśmy na środku boiska, niepewni. Potem była radość.

Smuda: Przełamalismy kolejny polski mit »

Piłka nożna: Cashback 55 PLN od BetClick.com - poleca Mateusz Borek » - reklama

Więcej o: