Sport.pl

Lech mało płaci za króla

Król strzelców II ligi Robert Lewandowski ze Znicza Pruszków uzgodnił warunki swojego kontraktu z Lechem. Ale Znicz na razie nie chce go do Lecha puścić. - Za takie pieniądze, jakie dają poznaniacy, na pewno go nie sprzedamy - mówi wiceprezes Znicza Witold Makowski
Lewandowski to w tej chwili najpoważniejszy kandydat do wzmocnienia linii ataku Lecha. Ma 20 lat i w minionym sezonie strzelił 21 goli dla Znicza, który był rewelacją drugoligowych rozgrywek.

Nic dziwnego, że bije się o niego wiele klubów, wśród nich m.in. Lech, Wisła Kraków, Cracovia czy Legia Warszawa. Z rywalizacji zrezygnował prezes Groclinu Zbigniew Drzymała - Lewandowski nie będzie zatem grał we Wrocławiu, gdy Śląsk połączy się z Dyskobolią. A w Poznaniu? - Rozmawiamy, negocjujemy - mówi dyrektor sportowy Lecha Marek Pogorzelczyk, który bawi jeszcze na urlopie.

Na razie wynik tych negocjacji jest mocno rozbieżny z oczekiwaniami Znicza. - Klub, który chce pozyskać Roberta, najpierw niech się dogada z zawodnikiem, a potem z nami. Z tego, co wiem, Lech już się z nim porozumiał, a menedżer wynegocjował dla Lewandowskiego znakomity czteroletni kontrakt. Co z tego, skoro poznańska oferta dla Znicza jest śmiesznie niska. Za takie pieniądze na pewno go nie sprzedamy. Muszę myśleć przede wszystkim o tym, by klub zarobił - mówi wiceprezes klubu z Pruszkowa Witold Makowski.

Lecha czeka zatem licytacja z dwoma krakowskimi klubami. Na razie najbardziej zdeterminowana jest... Cracovia, która cały swój budżet transferowy - czyli ok. 1,5 mln zł - zamierza wydać na króla strzelców II ligi. Ale Lewandowski niespecjalnie pali się, by wzmacniać zespół Stefana Majewskiego. Interesuje go bowiem możliwość gry w europejskich pucharach, a Cracovia zagra tylko w Pucharze Intertoto.

Pogorzelczyk zapowiada, że Lech będzie walczył o Lewandowskiego. - Podejmiemy rywalizację z Wisłą, jesteśmy zdeterminowani, by kupić tego zawodnika. A kluczowe będzie pewnie to, kto dogada się z piłkarzem... - mówi dyrektor Lecha.

Na Bułgarskiej był ostatnio Ricky Schanks, menedżer m.in. Manuela Arboledy i gromady peruwiańskich piłkarzy grających w Lechu. W klubowej telewizji lechpoznan.tv zapowiedział przyjazd kolejnego Peruwiańczyka. - To prawdziwa perełka - zachwala Christiana Laurę, nie wymieniając jego nazwiska. - Ma 20 lat, jest szybki, mocny fizycznie i mentalnie gotowy do gry w takim klubie jak Lech. Gra w peruwiańskiej młodzieżówce - opowiada Schanks. Zapewnia też, że nie trzeba za niego płacić - ostatnio grał w brazylijskim Atletico Mineiros, ale jego kontrakt już wygasł.

Oddala się za to pozyskanie przez "Kolejorza" innego nastolatka z Peru, Bryana Salazara, który już był w Poznaniu i miał się pojawić ponownie na przełomie maja i czerwca. - Zdecydowaliśmy, że na razie nie jest gotowy na takie wyzwanie, jak gra w Europie - uważa peruwiański menedżer. - Zobaczymy, może jeszcze do nas przyjedzie - mówi z kolei dyrektor Pogorzelczyk.

Za kilka dni Schanks i Pogorzelczyk jadą do Kolumbii omawiać sprawę transferu Manuela Arboledy. - Będziemy rozmawiać z klubem Tolima, który według naszej wiedzy ma prawa do piłkarza. Mam nadzieję, że załatwimy tam transfer Manuela - informuje Pogorzelczyk.