Sport.pl

Vancouver 2010. Kowalczyk: Bjoergen zgubiła wszystkie oprócz mnie

Justyna Kowalczyk opowiada, jak udało jej się wygrać zabójczą rywalizację z Norweżką Marit Bjoergen: Pobiegła według swojego pomysłu, myśląc że ten atak da jej zwycięstwo. Zgubiła prawie wszystkie rywalki, za wyjątkiem jednej. Chciała dobrze dla siebie, ale nie sądziła że jestem tak mocna - opowiada złota medalistka biegu na 30 km techniką klasyczną.
Justyna Kowalczyk wygrała sobotni wyścig na 30 kilometrów po pasjonującym finiszu z Norweżką Marit Bjoergen. Wcześniej zdobyła brąz w biegu łączonym na 15 kilometrów oraz srebro w sprincie.

Prosimy opowiedzieć o tym niesamowicie emocjonującym biegu.

- Najpierw było dwadzieścia kilometrów ciężkiej pracy. Pierwsze dziesięć kilometrów było nawet fajne. Koło 15 km zaczęłam odczuwać zmęczenie. Po zmianie nart na 20 km spróbowała odjechać Kristin Steira, ale jej narty bardzo słabo jechały na zjeździe. Pracowała dla siebie, nie sądzę by chciała mnie "zamęczyć", by wygrała Marit. One wiedzą, że "zamęczyć" mnie podczas biegu nie jest tak łatwo. Kristin wiedziała, że jeżeli nie zrobi nic na dystansie, to później już jej się nie uda. Jej narty jechały słabo i w tym momencie zaatakowała Marit i nam uciekła. Nie miałam możliwości wyprzedzenia Kristin, bo z boku był świeży śnieg i nie było szans jej minąć.

Bjoergen miałam jednak w zasięgu wzroku i próbowałam powolutku ją doganiać. Jakimś cudownym przypadkiem, po ataku Bjoergen, przy trasie spotkałam...trenera. Krzyknął "goń spokojnie, nie na wariata, krok za krokiem odrabiaj straty, dojdziesz ją, a na stadionie wyprzedzisz". Wszystko przewidział! Mogłam "zasprintować" od razu, ale to kosztowałoby mnie zakwaszenie mięśni. I na pewno nie byłoby takiego finiszu. Bjoergen pobiegła według swojego pomysłu, myśląc że ten atak da jej zwycięstwo. Zgubiła prawie wszystkie rywalki, za wyjątkiem jednej. Chciała dobrze dla siebie, ale nie sądziła że jestem tak mocna.

Później był finisz. Z emocji aż ugięły się nogi. Na ostatnim wirażu pobiegła pani świetnie, nie dała wjechać Bjoergen w swoje tory.

- Każdy by tak biegł. Nie jesteśmy dziećmi, wiemy co trzeba robić na trasie. Nawet kiedy jest się w stanie skrajnego wyczerpania. Byłam bardzo zmęczona, ale okazało się, że Marit o była zmęczona 0,3 sekundy bardziej. Jak mawiają Rosjanie, na finiszu nie było żadnego "waprosa" (pytania). Byłam zdecydowanie przed Marit.

Koledzy z teamu opowiadali, że kilometr przed metą krzyczeli "Justyna, wytrzymaj!". A pani tylko się uśmiechnęła, bo miała zapas energii. 

- Kiedy dogoniłam Marit to się za nią "wiozłam" i próbowałam odpoczywać na tyle, na ile się da tym tempie. Szukałam chwilki czasu żeby na zjeździe dłużej posiedzieć, żeby złapać oddech. Dwa kilometry przed metą stał Paweł Brandt, nasz fizjoterapeuta i krzyknął: "Justyna, wytrzymaj! Dasz radę! Z tyłu są daleko!". Pomyślałam tylko "no to zaraz zobaczysz, co będzie!" (śmiech). 

0,3 sekundy przewagi na finiszu po biegu na 30 km.

- Zdarzały się już takie biegi. W Turynie przegrałam złoty medal na 30 dowolnym o 1,2 sek. Wtedy inaczej pobiegłam na finiszu, ale ta "trzydziestka" była moją najlepszą w życiu w wykonaniu klasykiem. Na początku biegłam z przodu, prowadziłam, miałam wszystko pod kontrolą. To był mój wyścig, dopóki oczywiście Marit i Kristin nie zachciało się polecieć trochę szybciej. Ale dobrze zrobiły, że się zdenerwowały. Natomiast, jeśli chodzi o zwycięstwa na 30 km, to w Libercu "łyżwą" wygrałam efektowniej, po samotnym finiszu.

Wygraj Ligę

"Wygraj Ligę" - największy piłkarski konkurs w Polsce - wystartował! To już 18. edycja gry, w której bierze udział nawet kilkadziesiąt tysięcy drużyn. Stwórz własny zespół, załóż lub dołącz do ligi prywatnej, rób transfery, ściągaj sponsorów. Zagraj i "Wygraj Ligę"! »


Zwycięzca zdobędzie 10 000 zł, ale pula nagród to aż 25 000 zł. Zapraszamy do gry.

Nie ma co płakać, tylko świętować - mówi Justyna Kowalczyk »


Więcej o: