Sport.pl

Vancouver 2010. Justyna Kowalczyk po sztafecie: To nie była demonstracja siły

- Normalny bieg na 5 km, nic nadzwyczajnego. Nie widziałam jak to z boku wyglądało, tylko biegłam jak najszybciej. Dziewczyny też ładnie pobiegły. Uważam, że to szóste miejsce to bardzo dobry wynik - mówiła Justyna Kowalczyk, która znokautowała rywalki na swojej zmianie sztafety 4x5 km. Polki zajęły dzięki niej szóste miejsce. W biegu triumfowały Norweżki, przed Niemkami i Finkami.
Polska sztafeta szósta, triumf Norweżek - relacja »

Robert Błoński, Jakub Ciastoń: W sztafecie pobiegła pani genialnie, odrobiła pani ponad 40 sekund i jeszcze zostawiła rywalki daleko z tyłu.

Justyna Kowalczyk: - Bo narty dobrze posmarowane miałam. Z Polski dobiegały głosy, że powinnam zwolnić moich serwisemenów. To głupoty, ja nigdy nie wątpiłam w ich fachowość. Ale nie sprowokujecie mnie, żebym znów wywoła skandal, odpowiadając tym, którzy krytykują. Naprawdę ciężko przygotować narty na takie warunki. Dziękuję serwismenom za wspaniałą pracę.

Pokazała pani rywalkom wielką moc przed tym sobotnim biegiem na 30 km. To była taka celowa demonstracja siły?

- Normalny bieg na 5 km, nic nadzwyczajnego. Nie widziałam jak to z boku wyglądało, tylko biegłam jak najszybciej. Dziewczyny też ładnie pobiegły. Uważam, że to szóste miejsce to bardzo dobry wynik.

Zapewniła pani koleżankom stypendia z ministerstwa.

- Miło mi z tego powodu. Ale dziewczyny ładnie walczyły. "Kola" [Kornelia Marek] bardzo ładnie. Miejsce nie było może olśniewające, ale strata nieduża. Gdyby strata była większa, to mój bieg niewiele by dał. Same sobie wywalczyły to stypendium.

Czy całe to zamieszanie z astmą Marit Bjoergen przed biegiem na 30 km nie przeszkodzi pani w przygotowaniu?

- Ludzie, czy wy sądzicie, że ja o tym myślę ciągle?

Po sztafecie oblegał panią tłum norweskich dziennikarzy.

- Miło, że stałam się dla nich największą gwiazdą. Powiedziałam, co wiedziałam i sobie poszłam. Pytali o komentarz, ale mój komentarz był taki, że dziś nie ma już komentarzy. Był dwa dni temu.

Wszyscy będą teraz patrzeć na pojedynek z Bjoergen na 30 km przez pryzmat tych komentarzy o dopingu.

- A niech sobie patrzą. Ja będę na sporcie się skupiała. Jeśli dam radę z nią powalczyć, to powalczę. Ja nie chciałam tu nikogo do niczego prowokować. Należę raczej do tych, którym się zarzuca, że właśnie zawsze ustępują, schodzą z drogi, nie przepychają się łokciami.

Kto będzie mocny na 30 km?

- Osiem-dziesięć dziewczyn będzie się liczyć. Przede wszystkim Finki, bo się nie sprawdziły na razie na igrzyskach. Saarinen i Kuitunen będą chciały zdobyć medale. Wydaje się, że Saarinen z tej dwójki będzie mocniejsza. Z tego, co wiem Smigun też wystartuje, dlatego Estonki odpuściły sztafetę, żeby mogła kumulować energię na ten bieg.

Zgadza się pani z trenerem Wierietelnym, że bieg zacznie się po 20 km?

- Trudno powiedzieć jak się ułoży. Bieg zaczyna się od startu. Jeśli jesteś bardzo mocna, to po prostu później zaczyna boleć. Jak jesteś słaba, to zacznie cię boleć już na 3 km. Są zmienne warunki pogodowe, będzie ciężko na pewno na trasie.

Jaką taktykę może obrać na ten bieg Marit Bjoergen?

- Nie myślę o taktyce Bjoergen, tylko o swojej.

Wiemy, że trasa jest dla pani dość niekorzystna.

- Będziemy robić na zmianę dwie różne pętle. Czerwona jest z podbiegiem, a niebieska bez. Ciężka trasa na 30 km była np. na igrzyskach w Turynie, albo w Holmenkollen. Tu jest niekorzystna dla mnie, ale trudno, co zrobić, przecież nie stanę z boku, tylko pobiegnę i będę walczyć.

Wygraj Ligę

"Wygraj Ligę" - największy piłkarski konkurs w Polsce - wystartował! To już 18. edycja gry, w której bierze udział nawet kilkadziesiąt tysięcy drużyn. Stwórz własny zespół, załóż lub dołącz do ligi prywatnej, rób transfery, ściągaj sponsorów. Zagraj i "Wygraj Ligę"!

Zwycięzca zdobędzie 10 000 zł, ale pula nagród to aż 25 000 zł. Zapraszamy do gry.

Więcej o: