Sport.pl

Biegi narciarskie. Dlaczego Kowalczyk nie ma złota

Dwukrotna mistrzyni świata i liderka Pucharu Świata nie stanęła dotąd na najwyższym podium. Niespodzianka? Justyna Kowalczyk i jej trener przekonują, że nie. Ale dali wiele powodów, by w złote medale wierzyć
SPORT.PL na FACEBOOK-u - wejdź na nasz profil, zostań fanem. Komentuj, dyskutuj, radź! »

- Kto mnie słuchał, ten nie powinien być zaskoczony, że dotąd nie wywalczyłam złota. I tak jestem przeszczęśliwa, że mam medale. Czuję się sportowcem spełnionym - mówiła Kowalczyk po srebrze w sprincie i brązie w biegu łączonym na 15 km.

Czy tak może mówić najlepsza biegaczka świata ubiegłego sezonu i zdecydowana liderka narciarskich wyścigów w ostatnich miesiącach? Przecież wygrała Puchar Świata (w tym dominuje bezdyskusyjnie), prestiżowy Tour de Ski, zdobyła dwa złote medale MŚ.

1. Ale już rok temu ostrzegała: - Gdy pierwszy raz zobaczyłam olimpijskie trasy w Whistler, zachciało mi się płakać. Są za łatwe, zupełnie nie dla mnie. O medale na igrzyskach będzie bardzo trudno, będę szczęśliwa, jeśli zdobędę choć jeden - mówiła Kowalczyk. Później powtarzała to wielokrotnie i i jeszcze wychwalała pod niebiosa rywalki.

Polka od zawsze lubiła się ścigać na trasach, gdzie jest dużo podbiegów, najlepiej jak najcięższych. Tam najłatwiej zgubić rywalki. Tak było w na MŚ w Libercu i w Tour de Ski.

2. A może nie ma złota, bo jest zmęczona nieustającymi startami?

Gdy jeden z dziennikarzy zapytał ją podczas igrzysk, czy - tak jak złote medalistki: Marit Bjorgen i Charlotte Kalla - nie powinna odpuścić niektórych wyścigów, Polska biegaczka mocno się zdenerwowała, a jej trener tłumaczył: - Przyjechaliśmy tu startować, a nie odpoczywać. Gdybyśmy odpuścili starty jak Kalla, czy Bjorgen, na igrzyskach walczylibyśmy o 10. miejsca. To nie nasza metoda. Justyna trenuje ciężko od maja do listopada, potem dzięki temu ma siłę na cały sezon i nie musi robić przerw. Startami dochodzi do optymalnej formy. Nie ma jednej specjalizacji, najmocniejsza jest w klasyku, ale może walczyć o wysokie miejsca praktycznie we wszystkich konkurencjach - mówił Aleksander Wierietieleny.

System przygotowań Polki był identyczny rok temu. Nie odpuściła prawie żadnego startu, rywalki odpuszczały, a ona i tak znokautowała je na MŚ w Libercu, które były w lutym - tak jak teraz olimpiada.

3. Wierzyliśmy w złoto...

... bo rok temu trener i zawodniczka też asekurowali się, jak mogli, że nie są pewni tras, formy, a bieg na 30 km to właściwie odpuszczają, bo już niczego nie muszą. A potem wygrali go jak z nut. - Wy nie wiedzieliście, ale w światku narciarskim aż wrzało. Byłam wielką faworytką, a inne zawodniczki prosiły: "Justyna oszczędź nas" - mówiła Kowalczyk tydzień po MŚ. Podobnie było przed finałem PŚ w Falun. Wtedy też trener i Justyna zapewniali, że już są jedną nogą na wakacjach, a potem - po zwycięstwie - z uśmiecham mówili, że żartowali i przyjechali tam uzbrojeni po zęby tylko po wygraną. - Justyna od razu mi powiedziała, że odrobi straty do Petry Majdić i wygra Puchar - mówił tam Wierietielny.

Dlatego w tym sezonie, gdy Justyna wygrywała biegi PŚ, ale niezmiennie narzekała na olimpijskie trasy i wychwalała rywalki, mrugaliśmy do siebie oczami, że to kolejna asekuracja. Byliśmy raczej przekonani, że znów jest w takiej formie, że nic i nikt jej nie przeszkodzi. A pochwały dla rywalek wynikają wyłącznie z szacunku dla ich pracy.

Okazało się jednak, że nie.

4. Nikt nie umie na razie rozstrzygnąć...

... na ile zwycięstwa Marit Bjorgen czy srebrny medal Anny Haag to efekt ich perfekcyjnego przygotowania czy może też słabszej niż rok temu w Libercu formy Kowalczyk.

Polska biegaczka mówiła, że Bjorgen lepiej czuje się na tutejszych trasach, bo jest lepsza technicznie, pewniej zjeżdża, co najdobitniej było widać na finiszu sprintu. Gdyby Polka wyszła z zakrętu pierwsza, pewnie złoto by miała.

O Haag Kowalczyk powiedziała, że "w ogóle mnie nie zaskakuje, że jest tak mocna, bo świetnie finiszuje". Rafał Węgrzyn, szef serwismenów Justyny, powiedział coś zupełnie odwrotnego. Kowalczyk pilnowała Kristin Steiry, Norweżki Polki. Wyprzedziła je Szwedka.

- W trzy dni zdobyłam dwa medale olimpijskie. Dziewczyna z Polski, która dziesięć lat temu nie potrafiła nie tylko biegać, ale nawet chodzić na nartach - mówiła Kowalczyk. - Wszystkich, którzy są zawiedzeni, zapraszam na igrzyska, niech wystartują z numerem jeden i niech zdobywają złote medale.

Presja ciąży na niej gigantyczna, nigdy nie widzieliśmy jej tak drażliwej. Polski sportowiec po raz drugi w historii występuje w roli głównego faworyta na zimowych igrzyskach. W 2002 r. w Salt Lake City Adam Małysz dwukrotnie przegrał z Simonem Ammannem, raz także ze Svenem Hannawaldem. Teraz w rolę Ammanna wcieliła się Bjorgen, a w Hannawalda - Anna Haag. Na razie, bo zostało jeszcze 30 km, gdzie... Kowalczyk znów jest faworytką.

5. Znikający trener Wieretelny

Po srebrze i brązie trener znika. Niby dzień później się pojawia, chwali Justynę, mówi, że jest pięknie, ale jednak w jego rosyjskiej duszy dostrzegamy jakąś zadrę. Czy taką, że jednak czekali na złoto? Po srebrnym medalu w sprincie przyznał, że w Kanadzie zaiskrzyło między nim a Justyną. Że nie wytrzymał presji. Był szorstki, doprowadził Justynę niemal do rozpaczy - po srebrnym medalu w sprincie nie chciał z nią rozmawiać, nie odbierał od niej telefonu. Uciekł do wioski.

Ale później była sielanka - Justyna ofiarowała medal trenerowi, temu ze wzruszenia pociekły łzy po brodzie, ale medalu nie przyjął. - Spełniliśmy to, co sobie obiecaliśmy, nie wrócimy z Kanady z pustymi rękami - zgodnie mówili oboje po sprintach. Potem był bieg łączony, w którym w Libercu Justyna zdobyła złoto. W Whistler spodziewaliśmy się powtórki, o medalu brązowym zadecydował czubek buta. Trener znowu wrócił do wioski. - Jak jest źle, to przyjdę do was i się wytłumaczę. Z medali tłumaczyć się nie zamierzam. Jak już wszyscy ochłoniemy, dzień po biegu, odpowiem na każde pytanie - mówił Wierietielny.

W sobotę bieg na 30 km. Ten jedyny medal, o którym wspominała przed igrzyskami Kowalczyk, miała zdobyć właśnie na najdłuższym dystansie. To jej bieg i jej technika, ale rywalki znów będą wyborne, a na trasie nikt nie usypie podbiegów. - Złoty medal obiecuję za cztery lata w Soczi. Tam będą trasy, które mi odpowiadają. Tam też będę chciała złożyć hołd mojemu trenerowi - powiedziała Justyna przed igrzyskami w Kanadzie.

Vancouver 2010 na Sport.pl

Na portalu Sport.pl codziennie od godz. 17 relacje Z Czuba i na żywo, całą dobę relacje prosto z Kanady od naszych specjalnych korespondentów, wideo komentarze, rozmowy z naszymi gwiazdami i komplet wyników, także tych z nocy polskiego czasu. A o godz. 9 rano w Radiu TOK FM magazyn olimpijski Michała Pola - oraz stream wideo live w naszym portalu.

Zespół Sport.pl przygotowuje też "Gazetę olimpijską" - codziennie do kupienia z "Gazetą Wyborczą".

Najciekawsze wpisy dziennikarzy Sport.pl, naszych korespondentów w Vancouver - Super-blog Vancouver  »


Więcej o: