Sport.pl

Justyna Kowalczyk: Bałam się dyskwalifikacji. Jury głosowało!

- Po biegu bałam się, że mnie zdyskwalifikują, bo jury zauważyło, jak podczas biegu klasykiem użyłam kroku łyżwowego - mówiła na mecie biegu łączonego na 15 km Justyna Kowalczyk. Zajęła trzecie miejsca za Marit Bjoergen i Anne Haag
Zobacz zdjęcia z biegu i finiszu Kowalczyk »

W biegu łączonym zawodniczki biegną 7,5 km stylem klasycznym, i drugie tyle dowolnym, na półmetku zmieniając narty. Kowalczyk przyznaje: - Po biegu bałam się, że mnie zdyskwalifikują, bo jury zauważyło, jak podczas biegu klasykiem użyłam kroku łyżwowego. Wszystkie zawodniczki tak robią, ale ja nie umiem tego za bardzo ukryć. Po biegu musiałam iść do FIS i się tłumaczyć sędziom, głosowali nawet czy mnie zdyskwalifikować czy nie!

Po biegu Norwegowie protest złożyli przeciwko Kowalczyk, które rozpatrywało pięcioosobowe jury FIS. - Wydaje mi się nawet, że policzyli moje kroki, które zrobiłam tą "półłyżwą". Gdyby było ich więcej o kilka, to pewnie uznaliby protest. Na szczęście zmieściłam się w granicy błędu.

Sędziowie utrzymali wyniki z mety. - Byłabym bardzo smutna i wkurzona, gdybym straciła medal właśnie z powodu dyskwalifikacji. I dlatego się rozpłakałam wchodząc na podium. Gdybym była czwarta, nie byłoby łez - nigdy nie płaczę z powodu wyniku sportowego. A tak, jestem bardzo szczęśliwa, popłakałam się z radości - dodaje Justyna, w Vancouver srebrna medalistka w sprincie i brązowa na 15 km w biegu łączonym.

Tak jak na poprzednich zawodach trener Aleksander Wieretelny nie czekał na dekorację tylko pojechał do wioski olimpijskiej. - Cały czas byłam z nim na linii - mówi Kowalczyk.

Drugi medal. Trzecie miejsce Justyny Kowalczyk »


Złote medalistki odpoczywały Justyna Kowalczyk biegała »


Denerwowaliście się? Niepotrzebnie - mówi serwisant Justyny Kowalczyk »


Więcej o: