Sport.pl

Vancouver 2010: Aleksander Wierietielny: Nigdy nie zamierzaliśmy się wycofać!

Przed wyjazdem na start Justyna się rozbeczała i to poważnie. Bała się oblodzonych zjazdów, upadku i kontuzji. Kiedy usłyszała, że trasa jest dobrze przygotowana, uspokoiła się. Przyjechaliśmy na igrzyska te startować, a nie czekać - mówi Sport.pl trener Aleksander Wierierielny
Super-blog Vancouver - najciekawsze wpisy dziennikarzy i korespondentów Sport.pl prosto z igrzysk

W poniedziałek szef polskiej misji olimpijskiej, Kazimierz Kowalczyk, mówił dziennikarzom w drodze na bieg, że ze względu na złą jakość olimpijskiej trasy w Whistler i kiepskie warunki atmosferyczne w dniach poprzedzających występ, w sztabie najlepszej polskiej biegaczki rozważano wycofanie jej ze startu w biegu na 10 km techniką dowolną w którym zajęła piąte miejsce. Złoty medal olimpijski zdobyła Szwedka Charlotte Kalla.

- Bzdury. Nie mieliśmy momentu zawahania, by pojechać na ten bieg. Nigdy nie zamierzaliśmy się wycofywać. Nie wiem, skąd pochodzą te wiadomości, ale na pewno nie mają nic wspólnego z rzeczywistością - opowiada sport.pl trener Wierietielny. - Niespokojnie było u nas tylko rano, przed wyjazdem na start. Justyna się pobeczała, i to dość mocno. Wyłącznie ze strachu. Obawiała się oblodzonej trasy w trakcie biegu. Gdyby się pojawił, to katastrofa czyli dużo upadków, wywrotek i kontuzji na trasie. Bo ona jest źle zrobiona. A tak w ogóle, to... podziwiam tę olimpiadę. Że ktoś w ogóle wpadł na pomysł zorganizowania jej właśnie w tym miejscu. No, ale na poniedziałkowy bieg była przygotowana jak trzeba.

Trener zarzeka się, że ani on ani - tym bardziej Justyna - nie wspomnieli słowem o wycofaniu się ze startu. - W życiu do mnie nie powiedziała, że nie chce startować - mówi Wierietielny. - Powiedziała tylko, że może być masakra. I, że w razie lodu na trasie, żeby się nie połamała, będzie musiała pobiec asekuracyjnie. Nie na miarę swoich możliwości i aktualnej formy tylko ostrożnie. Stwierdziła, że może być poza dziesiątką, ale w życiu nie chcieliśmy się wycofać. Ustaliliśmy tylko, że w razie niebezpieczeństwa może zwolnić i na stojąco wchodzić w zjazd. Żeby się za bardzo nie rozpędziła i nie skończyła na drzewie. Bo przecież przed nami ważniejsze biegi niż ten poniedziałkowy. Ale kiedy zobaczyła trasy, już wiedziała, że może walczyć. I walczyła dzielnie. Ale i tak miała świadomość, że z łyżwiarkami na 10 km nie wygra. Tak pokazują statystyki. Obiecaliśmy jednak, że na każdym dystansie powalczy. I walczyła tak, że na mecie padła!

Informację o stanie pięciokilometrowej pętli, którą miały do pokonania zawodniczki, trenerowi i Justynie przekazali serwismeni, którzy w Whislter Olympic Park byli na po szóstej rano czyli jakieś cztery godziny przed startem Justyny. - Mówili, że jest miękko, nie ma lodu, a trasa jest "piaszczysta". Zjazdy i zakręty są odpowiednio wyprofilowane, przygotowane i bezpieczne. Po przyjeździe zbadaliśmy trasę i nie mieliśmy zastrzeżeń.

Po wypowiedzeniu tego słowa trener głęboko, bardzo głęboko westchnął. Bo oczywiście podstawowy zarzut nie zniknął. - Justyna jest najmocniejsza na podbiegach, ale tu ich nie ma. Dwa kilometry przed metą jest taki odcinek, gdzie "łyżwiarki" czyli Kalla, Smigun, Bjoergen, Haag mogły uciec, bo znakomicie jadą techniką dowolną. Mimo tego Justyna pojechała fantastycznie. Widać, że jest w formie. Osiągnęła na tym dystansie jeden ze swoich najlepszych wyników. Startowała z najlepszymi na świecie w tej konkurencji i olimpijski medal przegrała ledwie o sekundki. Nie wiem nawet, skąd one się wzięły. Bo to nie Justyna je straciła. Nie popełniła błędu, tylko te niskie, lekkie, z szerokimi biodrami zawodniczkami je nadrobiły. Widziałem Justynę w wielu miejscach trasy i biegła świetnie. Owszem, przegrała, jest rozgoryczona. Ale nie powiedziała tu ostatniego słowa!

W środę startuje w sprincie stylem klasycznym. Od kilkunastu miesięcy, w tej konkurencji, nie schodzi z podium PŚ. - Jak się uda w jeszcze jednym biegu, będzie fajnie. W sprincie najważniejszy jest start. Jak nie zaśpi, to mogą już jej nie dogonić... - uśmiecha się trener Wierietielny.

Vancouver 2010 na Sport.pl

Na portalu Sport.pl codziennie od godz. 17 relacje Z Czuba i na żywo, całą dobę relacje prosto z Kanady od naszych specjalnych korespondentów, wideo komentarze, rozmowy z naszymi gwiazdami i komplet wyników, także tych z nocy polskiego czasu. A o godz. 9 rano w Radiu TOK FM magazyn olimpijski Michała Pola - oraz stream wideo live w naszym portalu.

Zespół Sport.pl przygotowuje też "Gazetę olimpijską" - codziennie do kupienia z "Gazetą Wyborczą".

SPORT.PL na FACEBOOK-u - wejdź na nasz profil, zostań fanem. Komentuj, dyskutuj, radź! »

Vancouver 2010 na Sport.pl »


Więcej o: