Sport.pl

Vancouver 2010. Pogoda dla Justyny

Polska biegaczka przyjechała już na trasę biegu na 10 km. Startuje za kilkadziesiąt minut, nim przyponie narty - przez godzinę i kwadrans będzie się rozgrzewała. ) 19.16,30 ruszy - z numerem 33
W Whistler Olympic Park jest pochmurno, ale nie zanosi się na jakikolwiek opad. Bo jest dość zimno, mroźnie. Temperatura powietrza wynosi -3 stopnie poniżej zera. Wilgotność 98 procent, nie wieje. Oznacza to, że trasa nie zniszczona przez jadące przed Polką biegaczki. Będzie twarda, rozbity przez narty innych biegaczek śnieg nie zamieni się w kaszę.

Nasmarowanie nart na taką pogodę nie jest żadnym problemem. Zresztą w biegu techniką dowolną chodzi tylko o to, by narta była jak najbardziej gładka i wypolerowana. By świetnie jechały po śniegu. Ślizgały się, nie zatrzymywały.

Nim Kowalczyk wybierze parę nart startowych, dostanie do wypróbowania kilkanaście różnych par. Taki wybór, to dla niej żaden problem. Zna trasy w Whistler, wie jakie panują warunki i jest zapewnienie, że pogoda się nie zmieni. Przymierzy, przejedzie kawałek po śniegu i tak po kolei z każdą parą. Aż w końcu pokaże, w których czuje się najlepiej. Weźmie je pod pachę razem z kijkami, zamieni kilka słów i pójdzie na start. - Lubię czasem porozmawiać z "nartkami" - opowiadała niedawno w wywiadzie dla "Gazety". - Proszę je, żeby mnie słuchały i jak najszybciej wiozły mnie do mety.

Relacja Zczuba i na żywo z biegu Justyny Kowalczyk »


Więcej o: