Sport.pl

Justyna Kowalczyk pobiegnie ulicami Krakowa? W Pradze się udało

Twarzą Pucharu Świata w stolicy Czech jest mistrzyni olimpijska, w Krakowie mogłaby być ?królowa nart? Justyna Kowalczyk. - Pomagali nam prezydent kraju, burmistrz miasta i nawet arcybiskup - mówi organizatorka imprezy w Pradze.
Firma Polish Sport Promotion chciałaby zorganizować w Krakowie po igrzyskach olimpijskich w Vancouver, narciarski bieg sprinterski z udziałem zawodników ze światowej czołówki. W magistracie pracownicy PSP byli z propozycją już dwa lata temu, ale odeszli z kwitkiem. Teraz, po sukcesach Justyny Kowalczyk, jej prezes liczy, że rozmowy będą łatwiejsze. - Miasto musi jednak chcieć - twierdzi Tomasz Rachwał.

Podobne biegi - tylko, że w randze Pucharu Świata - organizowane są w Pradze, Sztokholmie i Düsseldorfie.

Rozmowa z Terezą Rákosnkovą z komitetu organizacyjnego PŚ w Pradze

Andrzej Klemba: Jak długo staraliście się o ściągnięcie Pucharu Świata do Pragi?

Tereza Rákosnková:To trwało około dwóch lat. Na samo zorganizowanie zawodów potrzebowaliśmy sześciu miesięcy.

Jaki największe problemy musieliście pokonać?

- Zrobienie Pucharu Świata w takim mieście jak Praga jest dużo trudniejsze niż w górskim resorcie. Musieliśmy dogadać się z wieloma organizacjami i uzyskać mnóstwo różnych pozwoleń. Poza tym: śnieg - jak go przywieźć do miasta i gdzie składować, jeśli nie można wyprodukować na miejscu sztucznego.

Za pierwszym razem biegacze ścigali się w najsłynniejszym miejscu Pragi.

- Tak, wybraliśmy zamek Hradczany. Bez pomocy prezydenta Czech, burmistrza Pragi, a nawet arcybiskupa nie byłoby na to szans. To miejsce ważne historycznie i politycznie, znajdujące się na liście Unesco. Wtedy potrzebowaliśmy około 35 pozwoleń i kosztowało nas to dużo czasu i jeszcze więcej stresu. Dlatego w 2008 roku zmieniliśmy lokalizację na centrum wystawiennicze Holešovice, która ma nie mniejszy urok, a do pokonania było mniej problemów. Tam też produkowaliśmy i składowaliśmy śnieg.

Ile kosztuje zorganizowanie zawodów Pucharu Świata?

- Między 400, a 550 tys. euro.

Jak pomagał urząd miasta?

- Współpracowaliśmy z radą miasta, bo bez jej wsparcia daleko byśmy nie zaszli. Oba miejsca rozgrywania zawodów należały i były utrzymywane przez miasto. Urzędnicy pomagali nam w negocjacjach z wieloma instytucjami. Zgoda i patronat miasta otwierały nam wiele drzwi i organizacja przebiegała dużo sprawniej.

Jak duże było zainteresowanie widzów?

- Sprint przy Hradczanach oglądało przynajmniej 20 tysięcy widzów. W tym sezonie przyszło ich ponad osiem tysięcy. Wstęp na imprezę był bezpłatny, bo robiliśmy ją dla turystów i fanów sportu.

Jakie inne atrakcje zapewniliście widzom?

- Program dodatkowych wydarzeń był bardzo bogaty. Każdego dnia rozpoczynaliśmy już o godz. 10 rano, a start zawodów był zaplanowany trzy godziny później. Były koncerty, pokazy na scenie, konkursy z cennymi nagrodami, a także specjalny zakątek dla dzieci. Po zawodach Pucharu Świata na tej samej trasie zorganizowaliśmy zawody dla dzieci i dorosłych. Śnieg zawieźliśmy też ciężarówkami w kilka miejsc, zbudowaliśmy trasy i górki do zjeżdżania na sankach. Ludzie byli zachwyceni.

Czy w organizacji Pucharu Świata pomagali Wam znani sportowcy?

- Katerzina Neumannova, sześciokrotna medalista olimpijska [złoto w Turynie na 30 km stylem dowolnym; Justyna Kowalczyk na tym samym dystansie w Libercu zdobyła mistrzostwo olimpijskie - przyp. red.], była szefem komitetu organizacyjnego. Była twarzą imprezy i przyciągnęła widzów, by przyszli i zobaczyli, że w mieście też można biegać na nartach. Otwarty wyścig dzieci nazwaliśmy "W poszukiwaniu nowej Katerziny Neumannowej". Naszymi gośćmi byli też hokeiści Sparty Praga, mistrza Czech z 2006 i 2007 roku.

Apoloniusz Tajner: Nie jesteśmy potęgą - czytaj tutaj »


Więcej o: