Sport.pl

Biegi narciarskie. Bjoergen i Kowalczyk podzieliły łupy

:
-
Na mecie w Falun nie było niezadowolonych: Marit Bjoergen cieszyła się z Kryształowej Kuli, Justyna Kowalczyk z prestiżowych zwycięstw w Pucharze Świata. Dwie najlepsze biegaczki narciarskie świata sprawiedliwie podzieliły się łupami
Polka wygrała najbardziej prestiżową imprezę sezonu, czyli Tour de Ski. Triumfowała - dzień po dniu - na ulubionych trasach w estońskiej Otepeaeae. Zdeklasowała rywalki na 10 km klasykiem w Jakuszycach. Pierwszy w historii Puchar Świata przed swoimi kibicami uczciła tak, jak marzyła - "Mazurkiem" i łzami wzruszenia.

- Po raz pierwszy od igrzysk w Turynie w 2006 roku przygotowywałam się tak, by forma przyszła na najważniejsze dla mnie imprezy sezonu, a nie trwała od listopada do marca. Zapłaciłam za to w ostatnich startach - tłumaczy Kowalczyk. - Chciałam, by biegi klasykiem stały się moim królestwem. Wszystko zrealizowałam. Z zadań, które sobie postawiłam, nie udało się tylko wygrać 30 km klasykiem w Oslo. Sezon kończę z poczuciem, że znowu potrafię wygrywać. Brakowało mi pięknych triumfów na najważniejszych imprezach.

Rok temu Polka też wygrała Tour de Ski, trzeci raz z rzędu zdobyła Kryształową Kulę, ale kończyła sezon z niedosytem. Ze zwycięstw cieszyła się tylko, gdy na starcie nie pojawiała się Bjoergen.

Z najważniejszej imprezy sezonu - MŚ w Oslo - przywiozła dwa srebrne i jeden brązowy medal. W Norwegii królowała Bjoergen, która wygrała trzy biegi indywidualne. - Licząc wszystkie starty, dwanaście razy byłam druga. To było dla mnie bardzo przykre uczucie - mówiła Kowalczyk, która przed sezonem zmieniła program przygotowań. Latem pojechała trenować na śnieg do Nowej Zelandii, obóz na wysokości trzech tysięcy metrów w Sierra Nevada przeniosła z maja na wrzesień. Zaprosiła do treningów biegacza Macieja Kreczmera.

- Przez pięć lat trenowałam sama - opowiada. - Wiele rywalek szanuje mnie za wyniki, ale jeszcze bardziej za to, że potrafiłam do nich dojść, ćwicząc samotnie. Musiałam znaleźć bodziec. Zawsze trenuję na 100 procent, ale jak widzę, że Maciek mnie wyprzedza, to dodaję ułamek i poprzedniego lata pobiłam wszystkie swoje rekordy na trasach na których trenuję - mówi Kowalczyk.

Efekty przyszły w Pucharze Świata. Na początku sezonu Polka pechowo zajmowała miejsca pod koniec pierwszej dziesiątki, popełniała błędy i dlatego nie mogła dostać się na podium, które okupowały Norweżki z Bjoergen na czele.

Sytuację odmieniły starty w słoweńskiej Rogli. Bjoergen wycofała się ze względu na chorobę, Kowalczyk wygrała 10 km klasykiem. Rozpoczęły się piękne dni Polki. Trzeci raz z rzędu wygrała Tour de Ski. Po raz pierwszy od igrzysk pokrzyżowała plany Bjoergen.

- Przed sezonem to był mój cel. Chciałam wygrać Tour. Tego brakuje mi w kolekcji, wszystko inne zdobyłam. Justyna była jednak lepsza, za rok spróbuję znowu - mówiła Bjoergen, dając do zrozumienia, że zamieniłaby Kryształową Kulę na pierwsze miejsce na Alpe Cermis.

Oprócz Tour de Ski Norweżka przegrała z Polką pięć z sześciu biegów na 10 km klasykiem. Lepsza była tylko w Kuusamo.

Polka wygrała jedenaście biegów. Dziewięć razy była lepsza od Bjoergen w bezpośrednim starciu. Norweżka biegała regularnie. Nie zdarzały jej się takie wpadki jak Kowalczyk, nie miała wywrotek. Tylko trzy razy nie była w trójce: dwa razy w sprintach i w sobotę w Falun.

- Kiedy byłam w formie i wygrywałam z Marit ze sporą przewagą, w biegach klasykiem nie było zawodniczek, które na mecie byłyby między nami - mówiła Kowalczyk, która w tym sezonie trzy razy odbierała Norweżce żółtą koszulkę liderki PŚ. - Powrót na najwyższe podium kosztował mnie strasznie dużo. Tak dużo, że w środę w Warszawie będę miała operowane kolano. Tak dużo, że w ostatnich tygodniach byłam już tak zmęczona, że wywracałam się na trasie aż cztery razy. Nogi plączą mi się nawet wtedy, kiedy idę po schodach. Osiągnęłam bardzo wysoki poziom umiejętności i dlatego doszło do aż tak dużego zmęczenia organizmu.

Ostatnią iskrę radości Polka miała w sobotę w Falun, kiedy wygrała 10 km klasykiem. Znowu zapłaciła wysoką cenę - w niedzielnym biegu na 10 km łyżwą przybiegła na metę dopiero piąta. - Było masakrycznie - mówiła. - Piszczele szybko mi wysiadły. Nie mogłam się utrzymać za Marit, ale to nieważne. To piąte miejsce nie psuje humoru. Jestem entuzjastycznie nastawiona do tego, co będzie. Mam nadzieję, że środowa operacja przejdzie tak samo sprawnie jak sezon i bez problemów rozpocznę przygotowania do kolejnego. W tym pokazałam biegi na najwyższym poziomie i mam nadzieję, że w kolejnym będę umiała biegać tak samo szybko i skutecznie.

Więcej o:
Komentarze (22)
Biegi narciarskie. Bjoergen i Kowalczyk podzieliły łupy
Zaloguj się
  • amg53

    Oceniono 16 razy 12

    niejaki somekindofhope nazwał mnie szowinistyczną agresywną dziczą polską.Fakt jestem Polakiem,jak Justyna.Ale ta agresywna,szowinistyczna i zdziczała Polka stojąc na podium w Falun,podczas odgrywania hymnu Norwegii zdjęła czapkę.Tylko ona! A Bjoergen,ta wspaniała,fenomenalna biegaczka wszechczasów - jak ja określa troll o nicku somekindofhope- stała podczas odgrywania hymnu swojego kraju w czopce.Więc napiszę krótko: szowinistyczna,zdziczała,agresywna Polka,Justyna Kowalczyk pokazała mistrzowską klasę.

  • mrkazikes

    Oceniono 14 razy 10

    Pozdrowienia dla Justyny,Dziewczyny o WalecznymSercu

  • mrkazikes

    Oceniono 9 razy 5

    Justynę-Dziewczyne o WalecznymSercu -Pozdrawiam.

  • spectator_zm

    Oceniono 4 razy 4

    Wszystko byłoby dobrze i fajnie, nikt nie miałby do Justyny żadnych pretensji o przegranie tego PŚ (przecież to tylko sport), gdyby ta końcówka trochę lepiej wyglądała. Walka była pasjonująca i zacięta, ale do pewnego momentu. W końcówce sezonu, tak gdzieś na 3 - 4 tygodnie przed jego zakończeniem Justyna zwyczajnie wysiadła. Jej porażki były bardzo spektakularne i dla wielu obserwatorów bardzo zaskakujące.
    Przecież dla nikogo nie jest tajemnicą, że Justyna celowała w ten PŚ. Chciała przejść do historii zdobywając po raz 4 z rzędu KK i nie ukrywała tego ani ona, ani jej trener.
    Nie udało się, sporo zabrakło i zamiast wzajemnych oskarżeń powinniśmy zastanowić się nad przyczynami takiego stanu rzeczy. Moim zdaniem Wierietielny popełnił błędy w przygotowaniach, coś poszło nie tak.
    Gdyby to był sezon mistrzowski z główną docelową imprezą sezonu, to nawet można by było być zadowolonym, że przygotowali się z Justyną do najważniejszej imprezy i forma przyszła w odpowiednim momencie. Problem jednak polega na tym, że w tym sezonie docelowej imprezy nie było, no chyba, że ktoś chce za takową uznać TdS. Prawda jest jednak taka, że nie chodziło o TdS, tylko o zwycięstwo w PŚ, by przejść do wspomnianej wyżej historii.
    Jednak ten sezon może się okazać dla Justyny jako bezcenny w doświadczenia przed następnymi mistrzowskimi sezonami. Spróbowali z trenerem czegoś nowego, czegoś innego (przygotowania w N. Zelandii)niż dotychczas i okazało się, że można na pewien (ok. miesiąca czasu) okres przygotować formę wybitną, podczas której Justyna była bezkonkurencyjna i swobodnie wygrywała z Marit. Dziś oczywiście nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy to była tylko kwestia wybitnej formy Justyny, czy słabszego okresu Marit. Przyszły sezon da nam odpowiedź, bo nie sądzę, by Justyna nie celowała w mistrzostwa w Val di Fiemme. Marit w poprzednich dwóch sezonach przygotowując się tylko do mistrzowskich imprez pokazała, że można utrafić z formą na główne imprezy sezonu i Justyna nie ma wyjścia. Tez musi tak zrobić...

  • polskanorwegia2012

    Oceniono 11 razy -5

    Ale zes wzymyslil heheheh !!!!!!!!!Jesli sie dobrze znam na kulturze i z obserwacji zycia to kobiety nie zdejmuja nakryc glowy przy hymnie - pierwszy raz slysze taka teorie- to tylko powinni robic mezczyzni i tak robia. Marit jest przeciez kobieta czlowieku !!!!!!!!!!!!!!!!

  • regulaeiuris

    Oceniono 20 razy -8

    Ten sezon był rzeczywiście pasjonujący . Nie podzielam jednak zadowolenia Kowalczyk.
    TdS wygrała tu brawa ,zwycięzyła aż w 11 biegach ,co Jej się w jednym sezonie nie zdarzyło , zdobyła więcej punktów niż kiedykolwiek. Jakuszyce wyszły na pół ,bo zawaliła spirnt , a po drugie Jakuszyce tylko dla Polaków mialy jakieś szczególne znaczenie wśród 37 startów .
    Nie zdobyła jednak 4 kuli / niech mówi co chce ,liczyła / ,nie była w pierwszej nawet trójce finału PŚ , nie zdobyła ani jednej małej kuli . Biegla 2 biegi więcej niż Bjoergen ,a jednak ta wygrała z różnicą 278 pkt .
    Tytuł artykułu nie jest właściwy - bo wszystkie trofea są w ręku Bjoergen ,poza TdS

  • somekindofhope

    Oceniono 28 razy -18

    Panie Błoński, bajki to dzieciom Pan opowiadaj. Wiem, że się Pan boisz słowo krytyki pod adresem Kowalczyk wypowiedzieć w obawie przed linczem szowinistycznej agresywnej dziczy polskiej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX