Według badań szwedzkiej fundacji "Czysty sport" przeprowadzonych w październiku, aż 83 procent młodych ludzi w wieku 15-25 lat stwierdziła, że osiąganie dobrych wyników w sporcie nie jest możliwe bez środków wspomagających. Zrezygnowana Bjoergen wyznała, iż ma świadomość, że nie tylko jej największe rywalki:
Justyna Kowalczyk i Petra Majdic uważają, że swoje sukcesy zawdzięcza lekarstwom na astmę, ale pogląd ten podziela też opinia publiczna w Skandynawii, zwłaszcza w Szwecji.
- To, że moje lekarstwo symbicort zostanie usunięte z listy zakazanych medykamentów na przełomie roku nic nie oznacza; jedynie mój lekarz będzie miał mniej pracy. Ja napraw ę zmagam się z astmą, ale rywalki i opinia publiczna będą mnie już zawsze oskarżać o doping, kiedy będę wygrywać. I ja się już z tym pogodziłam - powiedziała Bjoergen norweskiej telewizji NRK.
W związku z usunięciem leków na astmę z listy zakazanych środków dopingujących wypowiedziała się ostatnio Justyna Kowalczyk. W programie Dzień Dobry TVN oświadczyła, że nie wyklucza spróbowania leków na astmę. Tymczasem Bjoergen, która na astmę zachorowała u szczytu swojej kariery nieustannie podkreśla, że lekarstwa pomagają jej jedynie wyrównać szanse ze zdrowymi zawodniczkami.
Pytana o formę norweska mistrzyni wyznała szczerze, że trudno jej liczyć na podobne sukcesy jak w ubiegłych sezonach. - Mam już 31 lat i powoli staję się starszą panią. 31 lat dla przeciętnego człowieka to niewiele, ale dla sportowca to sporo - przyznała.
- Czy wystartuję w zimowych igrzyskach w Soczi w 2014 roku? Czas pokaże. Na razie nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Do olimpiady pozostało sporo czasu. Poza tym zegar biologiczny namawia mnie na macierzyństwo - powiedziała Polskiej Agencji Prasowej. Bjoergen jest niezwykle doświadczoną zawodniczką ukształtowaną niemal w stu procentach.
- Jedyne co mi pozostało, to praca nad techniką i jej drobnymi szczegółami, których poprawa oznacza ułamki sekund - mówi - w ubiegłym sezonie miałam poważne problemy ze startem w sprintach, a także ze strategią ich rozgrywania. Pozwalałam się zamykać, nie miałam dobrej pozycji na finiszach i w rezultacie przegrywałam. Ten element już dopracowałam.
Norweżka podkreśla też, że ten sezon będzie zupełnie inny od poprzedniego. W dwóch poprzednich najważniejszy był luty i marzec. Teraz priorytetem jest Tour de Ski na przełomieroku, szczyt formy jest więc szykowany na początek stycznia.
- Chciałabym wygrać całą rywalizację, gdyż tylko tego trofeum mi brakuje - powiedziała zdobywczyni jedenastu złotych medali olimpijskich i mistrzostw świata.