Leo zostaje, ale wokół tylko Polacy » "Przegląd Sportowy": Spiskują za plecami Leo Dwa lata temu od włączenia holenderskiego menedżera do sztabu (Jana de Zeeuwa), Leo Beenhakkera uzależniał podpisanie kontraktu z reprezentacją Polski. Teraz musi poszukać nowego doradcy. Nie można jednak wykluczać, że po tak zwariowanym dniu Leo dojdzie do wniosku, że ma już dosyć, polskiego bałaganu i sam zrezygnuje z prowadzenia polskiej drużyny narodowej.
"Polska The Times": Zamiast sądu nad Leo był aplauz i zaakceptowanie Kiedy obserwujemy sąd nad Leo, nieodparcie nasuwa się scena z kultowego filmu "Rejs" Marka Piwowskiego, gdy prokurator weteran (Jan Himilsbach) wyjaśnia: "Więc z punktu widzenia mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy zrobić, żeby tej krytyki nie było, tylko aplauz i zaakceptowanie". (Gazeta mylnie jednak utrzymuje, że słowa wypowiedział Jan Himilsbach grający Sidorowskiego...) Zamiast sądu była więc farsa. Z oskarżonego Leo stał się oskarżycielem. Zaatakował PZPN za brak systemu szkolenia w Polsce. Zasugerował sprowadzenie 7 - 9 ekspertów z zachodu, którzy mogliby taki system stworzyć.
"Życie Warszawy": Beenhakker został sam Członkowie Wydziały Szkolenia zapewniają, że wszystkie zamiany mają na celu przygotowanie mocnej drużyny pod kątem finałów
Euro 2012. - Nie chcemy podzielić losów Austrii I Szwajcarii, które z Euro 2008 pożegnały się już w fazie grupowej - powiedział
Grzegorz Lato.
"Metro": Leo się wygadał Półtorej godziny spowiadał Leo Beenhakker przed zarządem PZPN. Holender pozostanie selekcjonerem, ale stanowiska nie utrzymał nikt z trojga asystentów.
"Dziennik": Dziwna gra za plecami Holendra - Nikt nie zmusza pana Beenhakkera do odejścia - mówi jeden z członków zarządu, były selekcjoner Antoni Piechniczek. - Powiem więcej pana Beenhakkera potraktowaliśmy wyjątkowo łagodnie. Polski trener po takim występie zostałby rozjechany.
"Rzeczpospolita" Leo tak, sztab nie Na prośbę byłych selekcjonerów - Andrzeja Strejlaua, Antoniego Piechniczka i Jerzego Engela - trener zobowiązał się do przedstawienia w najbliższym czasie precyzyjnego raportu. Po wyjściu z sali posiedzeń Beenhakker był zdenerwowany. Rozmawiał z dziennikarzami niecałą minutę.
"Fakt": Sztab wyrzucony, Leo zostaje Beenhakker o decyzjach podjętych przez zarząd nie został osobiście przez działaczy poinformowany. Dopiero od dziennikarzy usłyszał, że musi rozstać się ze współpracownikiem (Janem de Zeeuwem).
A ty jakie masz zdanie na temat pracy Leo Beenhakkera? Bloguj na Blogsport.pl »