Radwańska jest sklasyfikowana na dziewiątym miejscu w rankingu WTA Tour, a Wickmayer - na 15. Będzie to ich pierwszy oficjalny pojedynek, choć się dobrze znają i parę razy trenowały wspólnie podczas różnych turniejów.
- Obie jesteśmy wysoko w rankingu, więc zapowiada się wyrównany mecz, w którym każda z nas ma równe szanse, bo oceniam jako 50 na 50. Mam nadzieję, że dla publiczności będzie to ciekawe spotkanie. Liczę, że jutro trybuny będą pełne - powiedziała Radwańska.
W drugim pojedynku Marta Domachowska zmierzy się z Kirstin Flipkens. - Z Flipkens znamy się praktycznie od czasów juniorskich, czyli od jedenastego roku życia, bo to moja rówieśnica. Na pewno
gra w takim trochę męskim stylu: gra slajsa z bekhendu, topspin z forhendu, często chodzi na siatkę, więc tego mogę się spodziewać - oceniła Domachowska.
- Wiem, że Marta jest dość nisko w rankingu, ale myślę, że zasługuje na wyższy. Gra bardzo dobrze i jest mocna kondycyjnie. Znamy się od wielu lat, bo jeszcze jako juniorki grałyśmy ze sobą i trenowałyśmy razem. Pamiętam mecz, w którym prowadziłam 5:2 w trzecim secie i miałam meczbola, ale przegrałam go. To było dziesięć lat temu i to nie jest miłe wspomnienie - powiedziała Flipkens, która w meczu Radwańską potłukła się upadając na korcie.
Belgijka nie ma pewności czy wyjdzie do
gry, a decyzję o tym podejmie po porannym treningu i konsultacjach z lekarzem.
- Scenariusze na jutro są znane i każdy może je sobie dopisać, natomiast szczegółowych założeń pewnie nie będziemy do końca zdradzać. Założenia są oczywiste, żeby wygrać każdy mecz w tej chwili: pierwszy singiel, czyli Agnieszka, drugi singiel czyli Marta - nie wiadomo z kim. To jest nasze założenie - powiedział kapitan polskiej reprezentacji Tomasz Wiktorowski.
Zwycięzca spotkania w
Bydgoszczy awansuje do baraży o miejsce w Grupie Światowej I na przyszły rok, natomiast przegrany zagra o utrzymanie się w Grupie Światowej II z jednym z najlepszych zespołów ze Strefy Euroafrykańskiej.