W sobotę Radwańska wygrała z Kirsten Flipkens 6:2, 7:6 (7-5). "Na pewno lepiej zaczęłam ten mecz niż skończyłam, no ale dobrze, że wygrałam. Ona dużo lepiej grała w drugim secie, miałam wiele niewykorzystanych szans: pierwszy gem mi uciekł, choć miałam w nim 40:0. Później jeszcze były okazje, ale nie doszło do +breaka+, więc był tie-break" - powiedziała po meczu Radwańska.
- Wiadomo, że była na mnie presja, bo musiałam wygrać. Wiedziałam, że jej coś jest, bo leżała i płakała. Ale mimo to później grała prawie z miejsca i dobrze serwowała, tym mnie trochę zdekoncentrowała. Nie wiem co jej dokładnie jest i czy jutro zagra - powiedziała Radwańska, nawiązując do kontuzji Belgijki w tie-breaku.
Na konferencję prasową Flipkens przyszła utykając, a na jej twarzy pojawiał się grymas bólu.
- Zaraz po upadku poczułam strzyknięcie w kolanie, myślałam, że coś tam pękło. Później czułam dziwne pstrykanie w całej nodze, ale teraz bolą mnie już tylko plecy. Czasem, ale już mniej, kolano. Jestem po pierwszym masażu, zaraz idę na następny, a jutro rano na kolejny. Po konsultacjach z lekarzem wyjdę na rozgrzewkę i zobaczymy co będzie i czy będę w stanie wyjść na mecz - powiedziała Flipkens.
Wcześniej Marta Domachowska przegrała 6:4, 1:6, 3:6 z Yaniną Wickmayer. Mecz trwał dwie godziny bez jednej minuty.
- Szczerze mówią Marta zagrała bardzo dobrze w Wickmayer. Troszkę szkoda, bo też miała szansę i mogło być 1:0. Czego ja się spodziewam? Cóż, mam nadzieję, że zagramy dobry mecz, jak dwie zawodniczki z czołówki. Na pewno nie będzie łatwo, bo na tej nawierzchni nie da się za dużo kombinować. Piłka się dość wysoko odbija, więc choćby skrót nie jest dobrą bronią - powiedziała Radwańska, która zagra z Wickmayer o godzinie 12.00.
Po nich na kort wyjda Domachowska i Flipkens, jeśli będzie w stanie grać. Rywalizację zakończy pojedynek deblowy, w którym Klaudia Jans i Alicja Rosolska zmierzą się z Sofie Oyen i An-Sofie Mestach.
- Zakładaliśmy wynik 1:1 po pierwszym dniu. Marta zagrała dobrze, bardzo dobrze, a gdyby wygrała mecz powiedziałbym, że zagrała świetnie. Widzieliśmy, że miała szansę wygrać, mimo dużej różnicy w rankingu, chociaż Wickmayer to jest dziewczyna, która ma teraz wiatr w plecy i gra coraz lepiej. Pokazała, że Belgijkę można ugryźć i był blisko pierwszy punkt, a zadecydowało tak naprawdę kilka świetnych zagrań Wickmayer, szczególnie w trzecim secie - powiedział kapitan polskiej drużyn Tomasz Wiktorowski.
- Natomiast co do meczu Agnieszki, to Flipkens jest bardzo niewygodną zawodniczką grającą bardzo pomieszany tenis, chodzącą do siatki po serwisie. Taki męski tenis: slajs z bekhendu, płaski forhend, czasami pod górę. Tak naprawdę Agnieszka nigdy nie wiedziała, co przyleci na jej stronę, ale sobie z tym bardzo dobrze poradziła. Były momenty słabsze, ale w drugim secie Belgijka podniosła poziom. Mogło być szybciej, a skończyło się w tie-breaku. Dla nas dwa dobre mecze - dodał Wiktorowski.