Rusza Australian Open. "Andy Murray faworytem? » Jakub Ciastoń: Lubi pani grać w Australian Open? Agnieszka Radwańska: To po Wimbledonie mój najbardziej ulubiony turniej. Na początku sezonu jestem wypoczęta, nic nie boli. Stęskniłam się za tenisem po zimowej przerwie. Ten turniej ma pozytywną energię. Odbywa się w centrum dużego miasta, nie trzeba się tłuc na korty w korkach, jak to bywa w Nowym Jorku i Paryżu. Lubię też nawierzchnię i australijskie lato w środku polskiej zimy. Melbourne jest ciepłe, czasem nawet gorące, ale zawsze przyjazne. Ludzie są mili, a w tym roku jeszcze odnowili korty, siłownię i... zaczęli podawać dobre makarony, bo w zeszłym roku mieli głównie
spaghetti z keczupem. Podoba mi się w Australii.
Miło jest zobaczyć w jednym miejscu znajome twarze po dwóch miesiącach wakacji? - Jasne. Melbourne to też czas wymiany informacji. W damskiej szatni plotkuje się o nowych fryzurach, kto schudł, a kto przytył, kto ma fajny strój (śmiech).
Novak Djoković powiedział, że Australian Open powinien być w lutym. - Ja się przyzwyczaiłam do stycznia. Zmiana chyba nie ma sensu, choć faktycznie dla niektórych te dwa tygodnie przygotowań to za mało. Mnie wystarcza.
Kto jest faworytką w Melbourne? - Nie wiem.
Nie śledzi pani przed sezonem, co słychać u rywalek, np. że Janković miała grypę, a Dementiewa pokonała Serenę Williams? - Nie śledzę, bo skupiam się na swojej grze. Wiem tylko, że Dementiewa gładko, w dwóch setach, ograła Serenę w
Sydney. Ktoś mi powiedział.
Dementiewa wygrała cały ten turniej, w finale pokonała Dinarę Safinę. Mówi się już, że jest jedną z faworytek, a pani przegrała z nią przed tygodniem po trzech zaciętych setach... - Dementiewa wygrała w Sydney? Od pana się dowiaduję. Ale co mam powiedzieć? Jest w dobrej formie i tyle. To się nie musi przełożyć na Melbourne. Ten turniej lubi niespodzianki.
Siostry Williams? - Jeśli już, to raczej Venus, ale nie widziałem jej w akcji w tym roku. Serenie nie wróżę w turnieju wielkiej kariery. Chyba nie jest w formie, ale mogę się mylić. Z nią nigdy nie wiadomo.
Pani gra w pierwszej rundzie z Kateriną Bondarenko. - Nie grałyśmy wcześniej, ale kilka razy spotykałam się z jej starszą siostrą Aloną. Ostatnio przegrałam z nią w
Warszawie. To nie jest dobre losowanie. Siostry umieją grać w tenisa i są groźne w Australii. W zeszłym roku wygrały w deblu. Liczyłam, że jako rozstawiona z dziewiątką będę miała więcej szczęścia.
Jak gra Bondarenko? - Regularnie, technicznie, bardziej "na przerzut" z linii końcowej niż na jeden strzał, jak Szarapowa. Trudno powiedzieć, czy pasuje mi taki styl. Wiele będzie zależało od wiatru i tego, czy będzie tego dnia w dołku czy w górce...