Sport.pl

Radwańska o Australian Open: Nie da się ukryć, że jestem faworytką

Rozmawiał w Melbourne Jakub Ciastoń
18.01.2009 , aktualizacja: 18.01.2009 21:35
A A A Drukuj
- Nie da się ukryć, że jestem jedną z faworytek do gry w ćwierćfinale lub półfinale, ale wszystkie mecze muszę wygrać na korcie sama. To, że o mnie dobrze piszą, nic nie zmienia - mówi w wywiadzie dla Sport.pl i "Gazety Wyborczej" Agnieszka Radwańska, dziesiąta tenisistka świata.
SERWISY
Rusza Australian Open. "Andy Murray faworytem? »

Jakub Ciastoń: Lubi pani grać w Australian Open?

Agnieszka Radwańska: To po Wimbledonie mój najbardziej ulubiony turniej. Na początku sezonu jestem wypoczęta, nic nie boli. Stęskniłam się za tenisem po zimowej przerwie. Ten turniej ma pozytywną energię. Odbywa się w centrum dużego miasta, nie trzeba się tłuc na korty w korkach, jak to bywa w Nowym Jorku i Paryżu. Lubię też nawierzchnię i australijskie lato w środku polskiej zimy. Melbourne jest ciepłe, czasem nawet gorące, ale zawsze przyjazne. Ludzie są mili, a w tym roku jeszcze odnowili korty, siłownię i... zaczęli podawać dobre makarony, bo w zeszłym roku mieli głównie spaghetti z keczupem. Podoba mi się w Australii.

Miło jest zobaczyć w jednym miejscu znajome twarze po dwóch miesiącach wakacji?

- Jasne. Melbourne to też czas wymiany informacji. W damskiej szatni plotkuje się o nowych fryzurach, kto schudł, a kto przytył, kto ma fajny strój (śmiech).

Novak Djoković powiedział, że Australian Open powinien być w lutym.

- Ja się przyzwyczaiłam do stycznia. Zmiana chyba nie ma sensu, choć faktycznie dla niektórych te dwa tygodnie przygotowań to za mało. Mnie wystarcza.

Kto jest faworytką w Melbourne?

- Nie wiem.

Nie śledzi pani przed sezonem, co słychać u rywalek, np. że Janković miała grypę, a Dementiewa pokonała Serenę Williams?

- Nie śledzę, bo skupiam się na swojej grze. Wiem tylko, że Dementiewa gładko, w dwóch setach, ograła Serenę w Sydney. Ktoś mi powiedział.

Dementiewa wygrała cały ten turniej, w finale pokonała Dinarę Safinę. Mówi się już, że jest jedną z faworytek, a pani przegrała z nią przed tygodniem po trzech zaciętych setach...

- Dementiewa wygrała w Sydney? Od pana się dowiaduję. Ale co mam powiedzieć? Jest w dobrej formie i tyle. To się nie musi przełożyć na Melbourne. Ten turniej lubi niespodzianki.

Siostry Williams?

- Jeśli już, to raczej Venus, ale nie widziałem jej w akcji w tym roku. Serenie nie wróżę w turnieju wielkiej kariery. Chyba nie jest w formie, ale mogę się mylić. Z nią nigdy nie wiadomo.

Pani gra w pierwszej rundzie z Kateriną Bondarenko.

- Nie grałyśmy wcześniej, ale kilka razy spotykałam się z jej starszą siostrą Aloną. Ostatnio przegrałam z nią w Warszawie. To nie jest dobre losowanie. Siostry umieją grać w tenisa i są groźne w Australii. W zeszłym roku wygrały w deblu. Liczyłam, że jako rozstawiona z dziewiątką będę miała więcej szczęścia.

Jak gra Bondarenko?

- Regularnie, technicznie, bardziej "na przerzut" z linii końcowej niż na jeden strzał, jak Szarapowa. Trudno powiedzieć, czy pasuje mi taki styl. Wiele będzie zależało od wiatru i tego, czy będzie tego dnia w dołku czy w górce...

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Newsletter

  • Najnowsze informacje sportowe - wprost na Twoja skrzynkę!

Przykładowy newsletter