Sport.pl

Życiowy sukces polskiej tenisistki. Radwańska, wersja 3.0

Polka przegrała finał z Sereną Williams, najsilniejszą i najlepiej serwującą tenisistką świata. Pokazała jednak, że umie już przeciwstawiać się najpotężniejszym fizycznie rywalkom w meczach o największą stawkę. Ciąg dalszy raczej na pewno nastąpi.
1 : 2
Informacje
Wimbledon - Finał singla kobiet
Sobota 07.07.2012 godzina 15:00
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
Wynik
A.Radwańska
1
7
2
1
S.Williams
6
5
6
2
Agnieszka Radwańska dała prztyczka w nos niemal wszystkim zagranicznym fachowcom. Spodziewali się jednostronnego finału i szybkiego zwycięstwa Sereny, mówili o łatwym losowaniu i szczęściu pchającym Polkę do finału, ale ona przegrała dopiero po ponad dwóch godzinach zaciętej walki. 1:6, 7:5, 2:6.

John McEnroe po pierwszym secie mówił na antenie BBC, że Radwańskiej grozi kompromitacja. Razem z kolegami w studiu zastanawiał się, czy może zdarzyć się powtórka finału Rolanda Garrosa z 1988 r., gdy Steffi Graf zdmuchnęła z kortu debiutującą w finale Nataszę Zwieriewą 6:0, 6:0 w kilkadziesiąt minut.

Skreślał Polkę zbyt pochopnie. W drugim secie, po krótkiej deszczowej przerwie, Radwańska opanowała emocje i pokazała rewelacyjny tenis. 15 tys. widzów na korcie centralnym wiwatowało po niesamowitych wymianach, które umiała skończyć precyzyjnymi strzałami wzdłuż linii albo wolejem przy siatce. Neil Harman z "Timesa" mówił przed meczem, że najważniejsze to walczyć, nie poddawać się, a wtedy

publiczność zakocha się w Polce

i będzie ją wspierać. I tak właśnie się stało. "Agnieszka!" - krzyczeli z trybun nie tylko nasi rodacy.

McEnroe nazwał później Serenę Williams - rehabilitował się po błędnych prognozach? - tenisistką wszech czasów, lepszą od Chris Evert, Martiny Navratilovej i Margaret Court. Takiej klasy rywalki potrzeba było jego zdaniem w sobotę, żeby zatrzymać w finale Radwańską.

Polka podczas ceremonii wręczania nagród płakała, z trudem wydobywała z siebie słowa. Dziękowała, mówiła, że Serena zdobyła tytuł zasłużenie, obiecywała, że to jeszcze nie koniec. - Zagrała świetny mecz. Proszę państwa, brawa specjalnie dla niej! - krzyknęła spontanicznie Williams do mikrofonu, a publika znów pokazała, jak bardzo podobała jej się gra Agnieszki. Na konferencji prasowej Amerykanka też chwaliła Radwańską - za świetne poruszanie się po korcie i wyczucie gry na trawie.

Kibice zachwycili się przede wszystkim dlatego, że umiała znaleźć sposób na przeciwstawienie się miażdżącej przewadze siły przeciwniczki. Williams w jednym gemie posłała cztery asy z rzędu w 48 sekund, za niektórymi jej petardami ciężko było nadążyć wzrokiem. Radwańska umiała dobiec, odbić piłkę, czasem wygrać wymianę. Przypomniała, że jest królową defensywy, umie przetrzymać nawałnicę, a potem jeszcze sama zaskoczyć.

"Radwańska może być z siebie dumna, dzięki niej finał był pasjonujący" - chwalił "Sunday Telegraph". "Tylko serwis uratował Serenę i sprawił, że Polka nie przejęła kontroli nad meczem" - podkreślał "Sunday Times". Polkę komplementowały inne gazety, choć oczywiście na okładki trafiła Williams. Amerykanka zdobyła piąty tytuł w Londynie, 14. w Wielkim Szlemie. Została pierwszą triumfatorką po trzydziestce od czasów Navratilovej.

Dwa lata temu leżała w szpitalu, przeszła dwie operacje stopy, potem leczyła zatorowość płucną, a w końcu o mało nie zabiła jej skrzeplina, która oderwała się w naczyniach w nodze i wędrowała do płuc. Kiedy miesiąc temu Serena przegrała w I rundzie Rolanda Garrosa z Virgienie Razzano, wieszczono jej koniec. Ale ona jeszcze raz się podniosła. Ba, zestrzeliła wszystkie przeciwniczki.

- Nie ma chyba na świecie drugiego sportowca, który potrafi pokazać taką determinację i wolę zwycięstwa - stwierdziła Navratilova. Dziś Serena wróci na czwarte miejsce na świecie i staje się główną

faworytką do złota na igrzyskach

w Londynie, gdzie turniej też odbędzie się na trawie Wimbledonu.

- Agnieszka płakała, a powinna się raczej uśmiechać. Przed nią wspaniała przyszłość. Ma dopiero 23 lata, pokazała, że od najsilniejszych fizycznie rywalek wcale nie dzieli jej dużo. Dziś widać, że Wielki Szlem jest w jej zasięgu - mówiła w BBC Lindsay Davenport, trzykrotna wielkoszlemowa mistrzyni.

Radwańska rzeczywiście przełamała kolejną barierę. Kiedyś uchodziła za tenisistkę zbyt drobną i delikatną, by w ogóle dotknąć czołówki. Ale przez kilka ostatnich lat poprawiła serwis, wzmocniła się fizycznie, uspokoiła też atmosferę wokół siebie, nabrała większej pewności i wiary w swoje umiejętności. W 2011 r. jej kariera wystrzeliła. Triumfowała w San Diego, Tokio, Pekinie i pojechała na Masters jako ósma rakieta świata. To była Agnieszka w wersji 2.0. Wciąż narzekano jednak, że to za mało, by pokonać najsilniejsze fizycznie, ofensywne tenisistki - Azarenkę, Kvitovą, Szarapową, siostry Williams. Przyszły jednak kolejne zwycięstwa: Dubaj, Bruksela i Miami, w którym ograła Venus Williams i Marię Szarapową, najcięższą wagę siłowego tenisa. Awansowała na szóste, a potem trzecie miejsce na liście WTA.

Po wimbledońskim zaciętym meczu z Sereną, czyli najsilniejszą z silnych, lawinie komplementów i awansie na drugą lokatę w rankingu naprawdę coraz trudniej w nią wątpić. Radwańska ma wszystko, by w końcu wdrapać się na szczyt i wygrać Wielkiego Szlema. Nawet John McEnroe musi to przyznać.



Więcej o:
Komentarze (86)
Życiowy sukces polskiej tenisistki. Radwańska, wersja 3.0
Zaloguj się
  • marecki1968

    Oceniono 67 razy 63

    Wielkie dzięki dla Isi,tak trzymaj. Widz telewizyjny może sobie obejrzeć Czterech pancernych,

  • ale.sobie.konto.wymyslilem

    Oceniono 33 razy 29

    Jask sobie to czytam to sobie tak myślę - Radwańska spędziła za młodu trochę latek w Niemczech. W zasadzie to mogła teraz reprezentować Niemcy i mieć w d...e polskie piekiełko. Ciekawe czy na niemieckich forach podobnie plują na Kerber - skoro przegrała z cienką Radwańską no to dopiero musi być luzerką... Aga może w jednym roku wygrać wielkiego szlema, zdobyć trzy Noble i Oscara a i tak rodak napisze że jest cienka bo nie umie gotować bigosu z ostrygami. Gdyby wygrała ten finał to czytałbym że przecież Serena dopiero dochodzi do siebie po chorobie, że za chwilę w Londynie jest Olimpiada i nikt nie zauważy sukcesiku w jakimś prowincjonalnym Wimbledonie, że inni w jej wieku wygrali więcej itp etc itd

  • wabj

    Oceniono 28 razy 26

    Sluchalem transmisji na BBC z udzialem McEnroe, nie sadze ze mowimy o tym samym komentarzu (... innego nie bylo...).Komentarz byl adekwatny i wywazony, zero tendencyjnosci, duzo sympatii, porady zeby Aga sprobowala swoim zachowaniem pozyskac sympatie publicznosci, trafnie zauwazona tendencja zyskiwania przez Age przewagi w meczu, komentarz ze uklad sil sie zmienil i Serenie nie udaje sie wyrwac z klopotow i Agnieszka zaczyna przweazac... wiec bez przesady.... Raczej w Gazecie, Wiadomosciach i wogole naszych mediach zauwazam tendencje do pro-Polskiej propagandy, Gierek nie zyje , propaganda sukcesu zostala. Wyczyn Agi jest olbrzymin sukcesem, tak zostal opisany i doceniony przez Maca, Serene i wszystkich komentatorow...Wywazenie pogladow polega na braku intencji i propagandy, na komentowaniu tego co sie dzieje...Tak bylo, czapki z glow...

  • irowiec

    Oceniono 25 razy 17

    Wspaniała dziewczyna, nie jest jeszcze najlepszą na świecie, ale jest najlepszą Polką w historii tenisu. Wszystkim komentującym, życzę podobnych sukcesów.

  • zapiekanek

    Oceniono 24 razy 16

    I zapamiętaj Isiu: Takim jak Serena trzeba przeciwstawić się siłom i godnościom osobistom. Podkreśl wężykiem. Oby następnym razem nie zabrakło Ci siły. :) Wielkie gratulacje i podziękowania za emocje.

  • arno-ger

    Oceniono 18 razy 14

    Wszystko to będzie prawda, jesli zacznie w końcu wygrywać przynajmniej od czasu do czasu z taką Azarenką czy Kvitovą.

  • ergosumek

    Oceniono 19 razy 13

    McEnroe ma rację, początek był tragiczny dla Radwańskiej...tez bałem sie masakry.
    Drugi set to była poezja, chora Polka ośmieszała Serenę, która waliła błąd za błędem.
    Gdyby Polka nie była przeziębiona, to nie przegrywałaby 1 i 3 seta tak wysoko, gra byłaby ciekawsza.
    Pech z tą choroba.
    Tak czy inaczej mamy nową Hingis.

  • cowgirl_ride

    Oceniono 12 razy 12

    Słyszałam wypowiedź Maca, kiedy komentował jej grę zaraz po zwycięstwie nad Kerber. Powiedział m.in, że Agnieszka jest jego ulubiona tenisistką. Trudno się dziwić, że po 1:6 w pierwszym secie obawiał się, że Serena (zwana, przez niektórych w Anglii, pieszczotliwie "shaved King Kong") ją "rozjedzie". Jak już nie ma się do czego przyczepić, to najlepiej do Johna?

  • northyorkshire

    Oceniono 14 razy 10

    Wbrew pozorom w przedmeczowych wypowiedziach, a także po półfinałach Johm McEnroe bardzo komplementował Agnieszkę Radwańską za inteligencję na korcie. Zaznaczał że, jest najlżejszą z półfinalistek i trudno jej będzie, ale twierdził w komentarzu dla BBC że, to jego ulubiona zawodniczka. Porównywał ją do siebie (jako zawodnika) też raczej nie "budującej" postury, a jednak dającego "popalić" rywalom. Czy wygra... tego nie wie, ale z pewnością nie odpuści. Tak mówił

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX