Sport.pl

Tenis. Wiktorowski: Bruksela treningiem przed Paryżem

- Porażka to część tenisowego życia, nikt nie będzie sobie podcinał żył. W tenisie gra się ponad 20 turniejów w roku, zawsze są lepsze momenty i grosze. Nie przygotowujemy się do trzech imprez, ale do całego roku i z tego chcemy być rozliczani. Oczywiście z porażki w Rzymie trzeba wyciągnąć wnioski, przeanalizować ją, ale nie ma co dramatyzować - mówi Sport.pl Tomasz Wiktorowski, trener Agnieszki Radwańskiej.
Jakub Ciastoń: Agnieszka zagra w przyszłym tygodniu w Brukseli ostatni turniej przed Rolandem Garrosem. Zdecydowałaby się na ten start, gdyby nie wczesna porażka w Rzymie?

Tomasz Wiktorowski, trener jeżdżący na turnieje z Radwańską: - W układzie jaki zaistniał, kilka meczów trzeba zagrać. Traktujemy Brukselę jako trening przed Paryżem. Nie wolno złapać kontuzji, nie wolno się za bardzo zmęczyć, ale jednak trochę pograć. Stuttgart i Madryt nie liczą się jako przygotowanie do Paryża, bo to nie były klasyczne korty ziemne.

Ale w Brukseli też podobno nie ma mączki takiej, jak w Paryżu. Wiele czołowych tenisistek unika gry tuż przed Szlemem.

- Z tego co wiemy, to jest tam jednak mączka bardziej podobna do tej z Paryża niż tej z Madrytu, czy Stuttgartu. Agnieszka przegrała w Rzymie w środę 16 maja, a Roland Garros rusza 27-28 maja. Prawie dwa tygodnie to byłaby za długa przerwa. Odpoczynek i psychiczna regeneracja są dobre, ale jednak przed tak ważnym turniejem jak Roland Garros, trzeba zagrać kilka meczów na punkty. Wiadomo, że najważniejszy jest Paryż, a nie zwycięstwo w Brukseli, dlatego na miejscu będziemy elastyczni i reagowali na bieżąco.

Dlaczego Agnieszka przegrała w Rzymie z Petrą Cetkovską?

- Obie grają w bardzo podobny sposób, przy czym Cetkovską jest trochę silniejsza. Obie wymuszają błędy, starają się wpływać destrukcyjnie na przeciwniczkę. Czeszka wygrała, bo dołożyła więcej winnerów, zwłaszcza z forhendu. Agnieszka grała trochę za krótką piłką, która w efekcie nieco mniej " ważyła".

Po szybkich nawierzchniach w Stuttgarcie i Madrycie, to był pierwszy w sezonie klasyczny kort ziemny, czyli wolny. Miało to znaczenie? Agnieszka zawsze powtarza, że na wolnej mączce czuje się gorzej.

- Nawierzchnia ma pewne znaczenie, ale nie można do niej wszystkiego sprowadzać. Najbardziej Agnieszce nie pasują wolne korty, ale halowe - w Moskwie i Stambule. W Rzymie zagrała wcześniej sparingi z różnymi dziewczynami, które wygrywała, kort nie był problemem. W meczu z Cetkovską posyłała po prostu za krótką piłkę. Można uderzać krócej, ale wtedy trzeba to robić pod odpowiednim kątem, wtedy piłka ma swoją wartość.

Agnieszce ciężko się gra z dziewczynami, które grają taki tenis, jak ona, a Cetkovska momentami prezentowała się nawet lepiej. Nie ma drugiej dziewczyny, która potrafiłaby z Agnieszką wygrać więcej wymian przy siatce w tzw. małym tenisie.

Dzień później Cetkovska grała z Flavią Pennettą i przegrała 0:6, 1:6. Jak to wytłumaczyć?

- Tego się nie tłumaczy. Nie ma porównania. Każdy mecz to oddzielna historia. Nie wiemy, co było Cetkovskiej, jak wyglądał mecz z Włoszką. Agnieszka przed I rundą grała sparing z Pennettą. Skończyło się 6:1, 3:1. Inny styl, inne warunki, inny aspekt mentalny.

Może znaczenie ma to, że Pennetta jest silniejsza fizycznie, ma kończące uderzenie i było jej łatwiej przebić się przez sprytną obronę Czeszki?

- To prawda, ale dlaczego Pennetta nie jest w takim razie w stanie wygrać z Agnieszką? Tenis to jest sport, gdzie do ostatniej piłki nic nie wiadomo. A w kobiecym tenisie, gdzie strona mentalna ma ogromne znaczenie, wiadomo jeszcze mniej. Ciężko jest cokolwiek przewidywać.

Czy porażka z Cetkovską może jakoś negatywnie na Agnieszkę wpłynąć psychicznie?

- Porażka to część tenisowego życia, nikt nie będzie sobie podcinał żył. W tenisie gra się ponad 20 turniejów w roku, zawsze są lepsze momenty i grosze. Nie przygotowujemy się do trzech imprez, ale do całego roku i z tego chcemy być rozliczani.

Oczywiście z tej porażki, jak z każdej innej, trzeba wyciągnąć wnioski, przeanalizować ją, ale nie ma co dramatyzować.

Po porażce z Azarenką w Madrycie Wojciech Fibak mówił to samo, co pan podkreślił po turnieju w Stuttgarcie, czyli, że Agnieszka powinna więcej serwować na ciało, wtedy zwiększy procent pierwszego podania. Serwis jest kluczem do pokonania Azarenki?

- Analizując cały ten sezon widać, że serwis Agnieszki funkcjonuje lepiej. Ma większą skuteczność, wyższy procent pierwszego serwisu. Ale gdy dochodzi do meczów z Azarenką, która moim zdaniem returnuje najlepiej ze wszystkich, Agnieszka zaczyna instynktownie bardziej ryzykować serwisem. Podświadomie szuka linii, chce za wszelką cenę posłać wygrywające pierwsze podanie - stąd bierze się konieczność częstszego serwowania drugim serwisem. A to z kolei nakręca dobrą grę Azarenki.

Ciężko jest w krótkim czasie w mentalności zawodnika wyeliminować chęć kierowania pierwszego serwisu ryzykownie blisko linii. Trenujemy serwisy na ciało, ale Agnieszka musi sama poczuć intuicyjnie, że to jest najlepsze rozwiązanie, i że po takim serwisie będzie potem mogła zdobyć przewagę w wymianie. Agnieszka nie zrobi nic, co podświadomie jej zdaniem nie będzie najlepszym rozwiązaniem w danym momencie.

Dlaczego po prostu nie serwuje mocniej drugim serwisem - pytają fani i niektórzy eksperci.

- Drugi serwis w damskim tenisie nie musi być wcale mocny. Musi być odważny, długi i mieć odpowiednią rotację. Może się nawet okazać, że jeśli Agnieszka wzmocni samą prędkość serwisu, ale odejmie rotację, to więcej zawodniczek nauczy się go odczytywać. Nie można spłycać podjęcia drugiego serwisu do prędkości.

Podobno znów Agnieszkę bolą plecy.

- To jest powracający temat. Plecy odzywają się na kortach ziemnych. To przeciążeniowa sprawa, zawsze towarzyszy jej ból, może tego nie widać, ale ma opatrunki na plecach. Ale ból to też jest część tenisowej codzienności. Każdego coś boli, każdy ma jakiś problem. Wyjątkiem jest Federer, który jako chyba jedyny potrafił miesiącami zachowywać idealne zdrowie. To zresztą było jeden z elementów jego sukcesu.

Jak szanse Agnieszki Radwańskiej » podczas French Open oceniają bukmacherzy


Więcej o:
Komentarze (25)
Tenis. Wiktorowski: Bruksela treningiem przed Paryżem
Zaloguj się
  • novina1

    Oceniono 23 razy 17

    Dlaczego trener Wiktorowski musi się tłumaczyć...? Agnieszka Radwańska to to miła i bardzo dzielna dziewczyna, która szczęśliwie nie jest umięśnionym cyborgiem, który musi ciągle wygrywać - by podnieść na duchu niespełnionych krajowych nieudaczników....

  • casdecu

    Oceniono 11 razy 11

    Wiktorowski jest inteligentnym trenerem i wie, co mówi. Jak mawia moja znajoma, "wyżej d**y nie podskoczysz". Gra Agnieszki opiera się na szybkości (zarówno biegania, jak i reakcji). Wszystko, co tę prędkość upośledza (wolna nawierzchnia, ból pleców etc.) będzie tę grę utrudniać. I tak trzeba jej pogratulować najlepszego, jak dotąd, sezonu na mączce (dwa półfinały dużych turniejów).
    Może jest potrzebny psycholog, może nie... Z wieloma "kortowymi uprzedzeniami" przecież dała już sobie radę bez pomocy specjalisty, np. z przeświadczeniem, że nie potrafi wygrywać z balonami Schiavone i Woźniackiej.

    Wiktorowski przytacza też bardzo ważny argument, że Federer jest chyba jedynym tenisistą, który w ostatnich latach miał kilkuletni okres praktycznie idealnego zdrowia. Trzeba pamiętać, że on niemal od początku swojej kariery powtarza, że najważniejsze jest to, żeby pozostać zdrowym. Czy ktoś pamięta, że to samo mówią Radwańscy? Pewnie nie, bo takie "szczegóły" nikną w zgiełku sensacji. Tymczasem Agnieszka gra swoje i ma przez to trochę tylko gorsze wyniki na kortach ziemnych. Miejmy nadzieję, że faktycznie nie przemęczy się, nie kontuzjuje, a do Paryża przyjedzie po to wreszcie, żeby przejść tam do ćwierćfinału.

  • smooch

    Oceniono 10 razy 4

    Angelique Kerber właśnie wygrała z Kvitovą i dostała się do półfinału (gdzie zagra z Szarapową). Jest to 6. półfinał Kerber w tym roku, i tym samym przesunie się do pierwszej dziesiątki rankingu WTA. Niedługo chyba wyprzedzi Karolinę Woźniacką... a potem... Agnieszkę?

  • wto2

    Oceniono 9 razy 1

    To prawda, że ne można utrzymać formy na 100% przez cały rok. Ten problem próbuja rozwiązać sportowcy i ich trenerzy od zawsze. W przypadku tenisa mamy cztery topowe turnieje - Wielkie Szlemy oraz raz na cztery lata Igrzyska Olimpijskie. Radwańska ma w tej chwili wyraźny spadek formy. Na miejscy prowadzącego rozmowę zadałbym pytanie: Czy próbują trafić ze szczytem formy na któryś z tych najważniejszych turniejów. Ideałem byłoby zwycięstwo w Londynie. :D

  • christo798

    0

    "Bruksela treningiem przed Paryżem (...) Traktujemy Brukselę jako trening przed Paryżem. Nie wolno złapać kontuzji, nie wolno się za bardzo zmęczyć, ale jednak trochę pograć. (...) Wiadomo, że najważniejszy jest Paryż, a nie zwycięstwo w Brukseli, dlatego na miejscu będziemy elastyczni i reagowali na bieżąco." Nawet nie czytanie w tym przypadku miedzy wierszami, ale wrecz czarno na bialym. Jak ktos lubi sie bawic w obstawianie to juz wiadomo jak trzeba zagrac: 2-3 rundy do przejscia i tankowanie

  • mtsk1

    Oceniono 8 razy 0

    Wiktorowski potwierdza to co zawsze pisalem. Agnieszka powinna dodac psychologa do swojego zespolu, tak jak to zrobil z wielkim sukcesem Malysz. To prawda, ze Agnieszka nie zrobi niczego, czego podswiadomie nie bedzie uwazala za skuteczne. Ale tylko dobry psycholog potrafi skutecznie i szybko "zaprogramowac" podswiadomosc.

  • zdzichudyrma

    Oceniono 1 raz -1

    zzz

  • ylli

    Oceniono 13 razy -5

    Kerber nie gra rewelacyjnie w tym roku. Te wszystkie pólfinaly to w turniejach drugiego sortu bez czołówki. W dodatku ma dużu punktów w US Open do obrony.

  • icc217

    Oceniono 18 razy -6

    Po pierwsze zaprowadzic ja na jakas komedie: Niech sie pierwszy raz w zyciu usmiechnie.
    Ta wiecznie nieszczesliwa ...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX