NBA play-off: Kobe Bryant wreszcie zagrał jak Jordan
20.05.2009
, aktualizacja: 20.05.2009 11:33
Kobe Bryant poprowadził Los Angeles Lakers do pierwszego zwycięstwa w finale konferencji zachodniej NBA. Jeziorowcy pokonali na własnym parkiecie Denver Nuggets 105:103.
ZOBACZ TAKŻE
- Roszyk: Prokom to nie tylko Woods (18-05-09, 21:00)
- Amerykanie: Marcin Gortat kluczem do awansu? (20-05-09, 10:27)
- Sports Illustrated: Marcin Gortat "cichym bohaterem" (20-05-09, 14:49)
- Marcin Gortat: modliłem się, bym komuś nie rozbił głowy (19-05-09, 12:11)
- Gortat wizjoner. Zagra w finale NBA? (18-05-09, 16:02)
- Gortat: Możemy pokonać Cavaliers (20-05-09, 07:00)
- Gortat o meczu nr 7: Nie był najważniejszy w karierze (19-05-09, 14:16)
- NBA: Lewis daje Magic zwycięstwo nad Cavs (21-05-09, 07:36)
SERWISY
Zobacz na Zczuba.tv jak grał Kobe >
W ostatnich 30 sekundach meczu Bryantowi nie zadrżała się ręka i pewnie wykorzystał sześć rzutów osobistych. W całym spotkaniu gwiazdor Los Angeles zdobył 40 punktów miał cztery asysty i sześć zbiórek. W krytycznych momentach trafiał sam, bądź dobrze podawał piłkę lepiej ustawionym na boisku kolegom.
Innym bohaterem meczu jest Trevor Ariza. Skrzydłowy z Miasta Aniołów na 10 sekund przed końcem meczu zabrał piłkę doświadczonemu rozgrywającemu Denver Anthonemu Carterowi.
- Brakowało nam energii, musiałem to wziąć na siebie i dać przykład bycia liderem. To jest część mojej odpowiedzialności za ten zespół - mówi Bryant i podkreśla, że minęło tylko 48 godzin od końca niezwykle męczącej dla Lakers serii z Houston Rockets, którą jego zespół wygrał dopiero w siódmym meczu.
Bryantowi nie łatwo było się przebić się przez szczelną obronę Rakiet dyrygowaną przez Rona Artesta. Eksperci podkreślali, że obrońcy Los Angeles daleko do Michaela Jordana, bo choć statystyki miał przyzwoite, to nie był liderem ciągnącym swoją ekipę do przodu. Minionej nocy było już inaczej.
Los Angeles Lakers - Denver Nuggets 105:103
Kwarty: 23:31, 32:23, 19:22, 31:27
Lakers: Bryant 40, Gasol 13, Fisher 13, Odom 7, Ariza 6, Bynum 6, Walton 5, Farmar 5, Powell 4, Vujacic 3, Brown 3, Mbenga 0.
Nuggets: Anthony 39, Billups 18, Martin 15, nene 14, Andersen 8, Smith 8, Jones 1, Carter 0, Kleiza 0.
W ostatnich 30 sekundach meczu Bryantowi nie zadrżała się ręka i pewnie wykorzystał sześć rzutów osobistych. W całym spotkaniu gwiazdor Los Angeles zdobył 40 punktów miał cztery asysty i sześć zbiórek. W krytycznych momentach trafiał sam, bądź dobrze podawał piłkę lepiej ustawionym na boisku kolegom.
Innym bohaterem meczu jest Trevor Ariza. Skrzydłowy z Miasta Aniołów na 10 sekund przed końcem meczu zabrał piłkę doświadczonemu rozgrywającemu Denver Anthonemu Carterowi.
- Brakowało nam energii, musiałem to wziąć na siebie i dać przykład bycia liderem. To jest część mojej odpowiedzialności za ten zespół - mówi Bryant i podkreśla, że minęło tylko 48 godzin od końca niezwykle męczącej dla Lakers serii z Houston Rockets, którą jego zespół wygrał dopiero w siódmym meczu.
Bryantowi nie łatwo było się przebić się przez szczelną obronę Rakiet dyrygowaną przez Rona Artesta. Eksperci podkreślali, że obrońcy Los Angeles daleko do Michaela Jordana, bo choć statystyki miał przyzwoite, to nie był liderem ciągnącym swoją ekipę do przodu. Minionej nocy było już inaczej.
Los Angeles Lakers - Denver Nuggets 105:103
Kwarty: 23:31, 32:23, 19:22, 31:27
Lakers: Bryant 40, Gasol 13, Fisher 13, Odom 7, Ariza 6, Bynum 6, Walton 5, Farmar 5, Powell 4, Vujacic 3, Brown 3, Mbenga 0.
Nuggets: Anthony 39, Billups 18, Martin 15, nene 14, Andersen 8, Smith 8, Jones 1, Carter 0, Kleiza 0.
Gortat: Możemy pokonać Cavs - czytaj tutaj »
-
NBA play-off: Kobe Bryant wreszcie zagrał jak J...
8neron
20.05.09, 11:02
Jak na razie nie jest źle. Niewielka przewaga Lakers jest dobrym znakiem dla Nuggets. Są w zasięgu. Wystarczy wyłączyć Bryanta i będzie dobrze. Do boju Denver. BEAT L.A.!!!»
Newsletter
- Najnowsze informacje sportowe - wprost na Twoja skrzynkę!

