Sport.pl

Fed Cup - Radwańska: przegrałam i trochę zawaliłam

borzech, PAP
07.02.2010 , aktualizacja: 07.02.2010 18:50
A A A Drukuj
Agnieszka Radwańska Fot. Tymon Markowski / Agencja Gazeta Agnieszka Radwańska
Po czterech pojedynkach singlowych polskie tenisistki przegrywają w Bydgoszczy 1:3 z Belgią w spotkaniu pierwszej rundy rozgrywek o Fed Cup w Grupie Światowej II.

Fot. Tymon Markowski / Agencja Gazeta
SERWISY
Po pierwszym dniu był remis 1:1, ale w niedzielę Polki poniosły porażki w obydwu występach w grze pojedynczej: Agnieszka Radwańska 6:1, 6:7 (6-8), 5:7 z Yaniną Wickmayer, a następnie Marta Domachowska 3:6, 6:7 (6-8) z Kirsten Flipkens.

- Przegrałam i trochę zawaliłam, bo miałam dziś zdobyć punkt, a nie udało mi się. To na pewno nie jest dobra sytuacja dla drużyny, szczególnie dla Marty, która wyszła na kort przy 1:2 i z ogromnym ciśnieniem - powiedziała po meczu Radwańska.

- Trudno powiedzieć jednoznacznie, czy to ja przegrałam mecz, czy też ona wygrała. Obie miałyśmy swoje szanse, grałyśmy bardzo dobrze. Myślę, że to był mecz na poziomie dwóch tenisistek z czołowej dwudziestki rankingu - dodała.

Wickmayer jest obecnie 15. na świecie, ale w pierwszym secie można było odnieść wrażenie, że jest od Polki sklasyfikowana dużo niżej: popełniała wiele niewymuszonych błędów, miała spore problemy z serwisem i całkowicie oddała rywalce inicjatywę w grze.

Skutkiem tego był łatwo wygrany set 6:1, choć Radwańska prowadziła w nim już 5:0, zanim nieoczekiwanie straciła serwis w szóstym gemie. Później jednak gra się wyrównała, a Belgijka zaczęła powoli łapać właściwy rytm uderzeń i mocniej serwować.

- Wydaje mi się, że ona wyszła na kort nie mając zupełnie pomysłu na grę. Raczej grała na swoje 60 procent może. Potem coś się u niej tak zmieniło, że nagle zrobił się mecz bardzo równy, piłka za piłkę, długie wymiany, długie gemy. Tak naprawdę wynik tu już nie miał większego znaczenia, bo cały czas było jakby 5:5 w trzecim secie - powiedziała po meczu Radwańska.

W drugim secie Polka nie wykorzystała trzech piłek meczowych w tie-breaku, w którym prowadziła 6:3. Przegrała jednak cztery następne wymiany i całą partię.

- Tak naprawdę zabrakło mi jednej piłki. Ale to nie jest pierwszy raz, kiedy miałam meczbole i przegrałam. Pewnie też nie ostatni. Pamiętam, że dwa lata temu miałam cztery meczbole z Lucie Safarovą i przegrałam 6:7 w trzecim secie - powiedziała Radwańska, która w niedzielę nie wykorzystała kilkunastu piłek na przełamanie podania rywalki.

- Agnieszka bardzo dobrze returnuje, wiec serwowałam dzisiaj pod dużą presją. Przez to kilka razy zaczynałam swoje gemy od 0:30. Na początku nie bardzo mi się układała gra, ale w drugim secie zaczęłam lepiej serwować i trafiać w kort. To był równy mecz i mógł się skończyć w każdą stronę, w końcu broniłam trzy meczbole, zresztą sama nie wykorzystałam również trzech - powiedziała Wickmayer.

Przy stanie 1:2 na kort wyszły Domachowska i Flipkens, która w sobotnim pojedynku z Radwańską przewróciła się i mocno potłukła.

- Dzisiaj było lepiej, niż wczoraj, choć jeszcze nie czuję się zupełnie dobrze. Wyszłam na trening i okazało się, że mogę grać, więc nie była konieczna zmiana w składzie. Cieszę się z wygranej, bo zapewniłam drużynie zwycięstwo, a do tego obroniłam dwa setbole w tie-breaku - powiedziała Flipkens.

Na koniec rywalizacji rozgrywany jest pojedynek deblowy, w którym Klaudia Jans i Alicja Rosolska grają przeciwko Sofie Oyen i An-Sofie Mestach.

Domachowska przegrała z Filipkens - tak relacjonowaliśmy na żywo »


Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Jak Gołota u szczytu kariery pssz 07.02.10, 19:30

    Zawsze coś się trafia w ważniejszych meczach. Prawie jak u naszego niedoszłego mistrza pięściarskiego.»