Fed Cup - Radwańska: przegrałam i trochę zawaliłam
07.02.2010
, aktualizacja: 07.02.2010 18:50
Po czterech pojedynkach singlowych polskie tenisistki przegrywają w Bydgoszczy 1:3 z Belgią w spotkaniu pierwszej rundy rozgrywek o Fed Cup w Grupie Światowej II.
ZOBACZ TAKŻE
- WTA Tour. Bez zmian w rankingu (08-02-10, 12:25)
- Ranking ATP World Tour. Awans Kubota na 56. miejsce (08-02-10, 12:08)
- Tenis. Turniej ATP w Costa do Sauipe: Kubot wystąpi w singlu i deblu (08-02-10, 07:32)
- Tenis. Polska przegrała z Belgią (07-02-10, 19:23)
- Fed Cup. Agnieszka Radwańska przegrywa z Yaniną Wickmayer (07-02-10, 11:43)
- Turniej ATP w Zagrzebiu. Cilić i Berrer w finale (06-02-10, 23:05)
- ATP Santiago. Triumf debla Kubot-Marach (06-02-10, 22:33)
- Fed Cup. Radwańska: Lepiej zaczęłam niż skończyłam (06-02-10, 22:06)
- Fed Cup. Domachowska: myślę, że to był naprawdę dobry mecz (06-02-10, 19:39)
SERWISY
Po pierwszym dniu był remis 1:1, ale w niedzielę Polki poniosły porażki w obydwu występach w grze pojedynczej: Agnieszka Radwańska 6:1, 6:7 (6-8), 5:7 z Yaniną Wickmayer, a następnie Marta Domachowska 3:6, 6:7 (6-8) z Kirsten Flipkens.
- Przegrałam i trochę zawaliłam, bo miałam dziś zdobyć punkt, a nie udało mi się. To na pewno nie jest dobra sytuacja dla drużyny, szczególnie dla Marty, która wyszła na kort przy 1:2 i z ogromnym ciśnieniem - powiedziała po meczu Radwańska.
- Trudno powiedzieć jednoznacznie, czy to ja przegrałam mecz, czy też ona wygrała. Obie miałyśmy swoje szanse, grałyśmy bardzo dobrze. Myślę, że to był mecz na poziomie dwóch tenisistek z czołowej dwudziestki rankingu - dodała.
Wickmayer jest obecnie 15. na świecie, ale w pierwszym secie można było odnieść wrażenie, że jest od Polki sklasyfikowana dużo niżej: popełniała wiele niewymuszonych błędów, miała spore problemy z serwisem i całkowicie oddała rywalce inicjatywę w grze.
Skutkiem tego był łatwo wygrany set 6:1, choć Radwańska prowadziła w nim już 5:0, zanim nieoczekiwanie straciła serwis w szóstym gemie. Później jednak gra się wyrównała, a Belgijka zaczęła powoli łapać właściwy rytm uderzeń i mocniej serwować.
- Wydaje mi się, że ona wyszła na kort nie mając zupełnie pomysłu na grę. Raczej grała na swoje 60 procent może. Potem coś się u niej tak zmieniło, że nagle zrobił się mecz bardzo równy, piłka za piłkę, długie wymiany, długie gemy. Tak naprawdę wynik tu już nie miał większego znaczenia, bo cały czas było jakby 5:5 w trzecim secie - powiedziała po meczu Radwańska.
W drugim secie Polka nie wykorzystała trzech piłek meczowych w tie-breaku, w którym prowadziła 6:3. Przegrała jednak cztery następne wymiany i całą partię.
- Tak naprawdę zabrakło mi jednej piłki. Ale to nie jest pierwszy raz, kiedy miałam meczbole i przegrałam. Pewnie też nie ostatni. Pamiętam, że dwa lata temu miałam cztery meczbole z Lucie Safarovą i przegrałam 6:7 w trzecim secie - powiedziała Radwańska, która w niedzielę nie wykorzystała kilkunastu piłek na przełamanie podania rywalki.
- Agnieszka bardzo dobrze returnuje, wiec serwowałam dzisiaj pod dużą presją. Przez to kilka razy zaczynałam swoje gemy od 0:30. Na początku nie bardzo mi się układała gra, ale w drugim secie zaczęłam lepiej serwować i trafiać w kort. To był równy mecz i mógł się skończyć w każdą stronę, w końcu broniłam trzy meczbole, zresztą sama nie wykorzystałam również trzech - powiedziała Wickmayer.
Przy stanie 1:2 na kort wyszły Domachowska i Flipkens, która w sobotnim pojedynku z Radwańską przewróciła się i mocno potłukła.
- Dzisiaj było lepiej, niż wczoraj, choć jeszcze nie czuję się zupełnie dobrze. Wyszłam na trening i okazało się, że mogę grać, więc nie była konieczna zmiana w składzie. Cieszę się z wygranej, bo zapewniłam drużynie zwycięstwo, a do tego obroniłam dwa setbole w tie-breaku - powiedziała Flipkens.
Na koniec rywalizacji rozgrywany jest pojedynek deblowy, w którym Klaudia Jans i Alicja Rosolska grają przeciwko Sofie Oyen i An-Sofie Mestach.
- Przegrałam i trochę zawaliłam, bo miałam dziś zdobyć punkt, a nie udało mi się. To na pewno nie jest dobra sytuacja dla drużyny, szczególnie dla Marty, która wyszła na kort przy 1:2 i z ogromnym ciśnieniem - powiedziała po meczu Radwańska.
- Trudno powiedzieć jednoznacznie, czy to ja przegrałam mecz, czy też ona wygrała. Obie miałyśmy swoje szanse, grałyśmy bardzo dobrze. Myślę, że to był mecz na poziomie dwóch tenisistek z czołowej dwudziestki rankingu - dodała.
Wickmayer jest obecnie 15. na świecie, ale w pierwszym secie można było odnieść wrażenie, że jest od Polki sklasyfikowana dużo niżej: popełniała wiele niewymuszonych błędów, miała spore problemy z serwisem i całkowicie oddała rywalce inicjatywę w grze.
Skutkiem tego był łatwo wygrany set 6:1, choć Radwańska prowadziła w nim już 5:0, zanim nieoczekiwanie straciła serwis w szóstym gemie. Później jednak gra się wyrównała, a Belgijka zaczęła powoli łapać właściwy rytm uderzeń i mocniej serwować.
- Wydaje mi się, że ona wyszła na kort nie mając zupełnie pomysłu na grę. Raczej grała na swoje 60 procent może. Potem coś się u niej tak zmieniło, że nagle zrobił się mecz bardzo równy, piłka za piłkę, długie wymiany, długie gemy. Tak naprawdę wynik tu już nie miał większego znaczenia, bo cały czas było jakby 5:5 w trzecim secie - powiedziała po meczu Radwańska.
W drugim secie Polka nie wykorzystała trzech piłek meczowych w tie-breaku, w którym prowadziła 6:3. Przegrała jednak cztery następne wymiany i całą partię.
- Tak naprawdę zabrakło mi jednej piłki. Ale to nie jest pierwszy raz, kiedy miałam meczbole i przegrałam. Pewnie też nie ostatni. Pamiętam, że dwa lata temu miałam cztery meczbole z Lucie Safarovą i przegrałam 6:7 w trzecim secie - powiedziała Radwańska, która w niedzielę nie wykorzystała kilkunastu piłek na przełamanie podania rywalki.
- Agnieszka bardzo dobrze returnuje, wiec serwowałam dzisiaj pod dużą presją. Przez to kilka razy zaczynałam swoje gemy od 0:30. Na początku nie bardzo mi się układała gra, ale w drugim secie zaczęłam lepiej serwować i trafiać w kort. To był równy mecz i mógł się skończyć w każdą stronę, w końcu broniłam trzy meczbole, zresztą sama nie wykorzystałam również trzech - powiedziała Wickmayer.
Przy stanie 1:2 na kort wyszły Domachowska i Flipkens, która w sobotnim pojedynku z Radwańską przewróciła się i mocno potłukła.
- Dzisiaj było lepiej, niż wczoraj, choć jeszcze nie czuję się zupełnie dobrze. Wyszłam na trening i okazało się, że mogę grać, więc nie była konieczna zmiana w składzie. Cieszę się z wygranej, bo zapewniłam drużynie zwycięstwo, a do tego obroniłam dwa setbole w tie-breaku - powiedziała Flipkens.
Na koniec rywalizacji rozgrywany jest pojedynek deblowy, w którym Klaudia Jans i Alicja Rosolska grają przeciwko Sofie Oyen i An-Sofie Mestach.
Domachowska przegrała z Filipkens - tak relacjonowaliśmy na żywo »
- 07-02-2012 19:22
F1. Boullier: Raikkonen wypełni pustkę po Kubicy
- 07-02-2012 16:42
PŚ w Novym Meście. Kowalczyk czuje w kościach mrozy. Na razie nie biega
- 07-02-2012 16:40
Turniej WTA w Pattai. Awans Urszuli Radwańskiej do 1/8 finału
- 07-02-2012 16:22
Szklarska Poręba czeka na pojedynek Kowalczyk z Bjoergen
- 07-02-2012 13:09
Sportowiec Tygodnia #5. Stoch znów najlepszy
- 06-02-2012 14:08
Kolarstwo górskie. Maja Włoszczowska trenuje w zimnej Hiszpanii
- 06-02-2012 13:51
Biegi narciarskie. Szklarska Poręba zdała egzamin
-
Jak Gołota u szczytu kariery
pssz
07.02.10, 19:30
Zawsze coś się trafia w ważniejszych meczach. Prawie jak u naszego niedoszłego mistrza pięściarskiego.»
Najczęściej czytane
- 1.Biegi narciarskie. Bicepsy spotęgowały astmę Marit Bjoergen? Trener Justyny Kowalczyk ma swoją teorię
- 2.Biegi narciarskie. Trener Justyny Kowalczyk: Nie proponowali mi dużych pieniędzy. Proponowali bardzo duże pieniądze
- 3.PŚ w biegach narciarskich. Serwismen Kowalczyk: Zima nam niestraszna
- 4.Biegi narciarskie. Kowalczyk: Szóste miejsce Bjoergen w mistrzostwach Norwegii? Jest w tym trochę teatru...
- 5.Tenis. Kim jest Borna Bikić - nowy trener Agnieszki Radwańskiej?
- 6.PŚ w Moskwie. Kowalczyk chce zmrozić Bjoergen







