Sport.pl

Kubot radzi Fyrstenbergowi i Matkowskiemu: Poprawcie returny

- Jeśli Mariusz i Marcin dobrze serwują, są w stanie pokonać wszystkich na świecie, ale na dłuższą metę powinni poprawić returny, bo wtedy ich gra się ustabilizuje - mówi Łukasz Kubot o grze Mariusza Fyrstenberga i Marcina Matkowskiego.
Tylko u nas! Blog Frytki i Matki »

W piątek Kubot grający w parze z Austriakiem Oliverem Marachem awansowali w Melbourne do 1/8 finału debla. W II rundzie pokonali dość łatwo Rosjanina Igora Kunicyna i Dudiego Selę z Izraela 6:3, 6:2.

Niespodziewaną porażkę ponieśli tego samego dnia Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski, którzy przegrali 2:6, 6:3, 6:7 (2-7) z Amerykanami Erikiem Butorakiem i Rajeevem Ramem.

Kubot nie oglądał porażki kolegów, ale na konferencji prasowej próbował przeanalizować ich mocne i słabe strony. - Marcin i Mariusz to nieobliczalna para. Mogą z każdym wygrać, ale też z każdym przegrać. Jeśli dobrze serwują, to są na tyle mocni, żeby pokonać wszystkich na świecie. Ale jeśli tylko nie siedzi im serwis, mają znacznie trudniej. Przede wszystkim powinni poprawić returny, żeby były bardziej regularne. Wtedy będzie im łatwiej - powiedział 27-letni Kubot, który dalej w Australii gra także w turnieju singla - w sobotę zmierzy się z Michaiłem Jużnym (ATP 20).

Jakub Ciastoń bloguje z Australian Open »

- Mariusz i Marcin mieli w tym roku bardzo trudne losowanie. Kerr i Hutchins w I rundzie to była bardzo mocna para na początek. W drugiej, leworęczny Butorac to też utrudnienie, bo ciężko się przestawić - stwierdził Kubot.

Fyrstenberg i Matkowski zostają jeszcze w Melbourne, bo zgłosili się do turnieju miksta. Mariusz zagra w parze z Chinką Zi Yan, a Marcin z Czeszką Kvetą Peschke.

Specjalny tenisowy serwis o Australian Open 2010 »


Więcej o: