Sport.pl

Irlandzcy pseudokibice grożą Borucowi?

?Niech Boruc spoczywa w pokoju? - takie słowa nieznani sprawcy namalowali na murze w południowej części Belfastu. Grafitti pojawiło się przed sobotnim meczem Irlandia Północna - Polska w eliminacjach do mistrzostw świata.
Graffiti namalowano w nocy, ze środy na czwartek. Skrót "R.I.P." od "rest in peace" to napis, który widnieje najczęściej na nagrobkach. Jasno daje to do zrozumienia, czego autorzy życzą polskiemu bramkarzowi.

Karygodne zachowanie irlandzkich pseudokibiców skomentowało już Stowarzyszenie Polski w Irlandii Północnej. Zwróciło się ono z apelem do wszystkich fanów futbolu o "sportową postawę i koleżeństwo". Odezwę Polaków poparła organizacja The Northern Ireland Supporters, który również uważa, że Irlandczycy zgotowali polskiemu bramkarzowi niemiłe powitanie. - To grafitti nigdy nie powinno powstać. Skoncentrujmy się na piłce nożnej i dopingujmy naszą drużynę zapominając o tym, co dzieje się z boku - zwrócił się do swoich członków dyrektor Gary McAllister.

Brytyjska prasa przypomniała dziś, czym Artur Boruc wzbudził kontrowersje wśród fanów piłki nożnej na Wyspach. W pamięci kibiców zostało szczególnie spotkania Celticu Glasgow, którego fani są w większości katolikami z Rangersami, którym z kolei kibicują w większości protestanci. Podczas tych meczów Polak wielokrotnie pozwolał sobie na ostentacyjne religijne gesty i paradowanie w koszulce z wizerunkiem papieża Jana Pawła II.

Mimo incydentu Polacy w Belfaście nie tracą nadziei na udane widowisko. - Nie ma nic ważniejszego dla Polaków mieszkających w Irlandii Północnej niż integracja z lokalną społecznością, a ten mecz to idealna okazja, aby wspólnie świętować. Polacy kochają piłkę nożną tak samo jak Irlandczycy. Wiemy, że Boruc pozwalał sobie na wygłupy w meczach przeciwko Rangersom, ale nie chcemy, żeby to zepsuło nam dobrą zabawę. Liczymy na sportowe zachowanie kibiców. Wiemy, że graffiti to sprawka tylko kilku osób - powiedział "Belfast Telegraph" Maciej Bator, dyrektor Stowarzyszenia Polskiego w Irlandii Północnej.

W tym miesiącu jest to już drugi cios wymierzony przez pseudokibców w Brouca. W ubiegłym tygodniu dom piłkarza w Bearsden niedaleko Glasgow został obrzucony cegłami po zwycięstwie 2:0 Celtiku nad Rangersami w finale Pucharu Ligi Szkockiej. Sprawcy, których wciąż szuka policja, wybili wtedy dwie szyby.
Walka o miejsce w bramce reprezentacji Polski trwa!


Wandale zaatakowali dom Artura Boruca - czytaj tutaj »