Sport.pl

Radwańska i Kubot nie zagrają w Australian Open

Urszula Radwańska przegrała w sobotę 4:6, 4:6 z Kanadyjką Stephanie Dubois w trzeciej rundzie eliminacji do Australian Open i nie zagra w turnieju głównym. - Katastrofalny mecz. Ula w ogóle nie była sobą. Nie wiem już jak radzić sobie z jej nerwami na korcie. To przez nie przegrywa - powiedział Sport.pl jej trener i ojciec Robert Radwański. W ostatniej rundzie eliminacji odpadł też Łukasz Kubot
Radwańska: Losowanie mogło być lepsze »

- Ule jest w formie. Wydaje się, że wreszcie wydoroślała, zaczęła panować nad nerwami i przegrywać mecze w głupi sposób - mówił Radwański o swojej młodszej córce jeszcze w piątek wieczorem. Urszula rzeczywiście świetnie spisywała się w ciągu ostatnich kilkunastu dni w Australii. Najpierw przeszła eliminacje w Hobart, gdzie pokonała m.in. dwie znacznie wyżej notowane tenisistki: Francescę Schiavone i Aleksandrę Wozniak (obie z pogranicza trzydziestki na liście WTA). Już teraz wiadomo, że występ na Tasmanii da Urszuli awans ze 127. na 118. miejsce w światowym rankingu. To jej najwyższa pozycja w karierze. W Melbourne, do sobotniego popołudnia również wiodło jej się dobrze. Przeszła dwie rundy eliminacji i od drugiego w karierze, po Wimbledonie, występu w dorosłym Wielkim Szlemie, dzielił ją tylko jeden mecz. W teamie Radwańskich po cichu szeptano już, że cel którym było wprowadzenie młodszej siostry Agnieszki do pierwszej setki, niebawem uda się osiągnąć.

Niestety, na razie nic z tego, bo Urszula w meczu z Kanadyjką Stephanie Dubois (WTA 128), zaprezentowała się bardzo słabo. Rywalkę znała dobrze, bo kilka dni temu pokonała ją w Hobart, ale od początku nic jej się nie udawało. Źle serwowała, już w pierwszym gemie straciła własne podanie i winy za to nie można zrzucać jedynie na bardzo silny wiatr. Chwilę później, po kolejnym autowym zagraniu, po raz pierwszy rzuciła rakietą ze złości. Trener Radwański chyba już wtedy wiedział, że ten mecz nie skończy się dobrze, bo wstał z trybun i... wściekły wyszedł (ale wrócił w drugim secie). Dubois nie pokazała niczego nadzwyczajnego - tenis solidny, ale bez błysku. Urszula była jednak piekielnie spięta, w ogóle nie potrafiła opanować nerwów. W całym meczu miała aż 16 szans na przełamanie serwisu Kanadyjki, ale udało jej się wykorzystać tylko cztery z nich, a zmarnowane okazje, jak np. przy stanie 4:3 w pierwszym secie, tylko potęgowały zdenerwowanie. - Co ty robisz? Dlaczego grasz przez środek? - krzyczała na siebie Urszula. Dubois też się denerwowała, ale rzadziej i potrafiła się opanować. Dlatego wygrała i w nagrodę wystąpi w Australian Open.

Urszula po meczu szybko poszła do szatni. - Wyszedłem, bo nie mogłem na to patrzeć. To nie była Ula, tylko jakiś Mr. Hyde, który grał na poziomie 10 procent umiejętności Urszuli - opowiadał po spotkaniu Radwański. - Zaczęła katastrofalnie, popełniła trzy podwójne błędy serwisowe z rzędu! Liczyłem, że te kilka dobrych meczów w Hobart to była jakaś nowa jakość, że Ula rzeczywiście dorośleje, ale okazało się, że jest inaczej. Nic się nie zmieniło. Przegrała ten mecz przez własne nerwy, dostała "hebla", czyli ciągle trzęsła jej się ręka. Nie wiem dlaczego przestraszyła się i grała tak źle. Dubois to średnia zawodniczka, nie robiła przecież żadnych cudów, po prostu przebijała piłki na drugą stronę i czekała na prezenty Urszuli, a tych było mnóstwo. Urszula zrobiła wszystko, żeby przegrać ten mecz. Schiavone, czy Wozniak, które Ula pokonała w Hobart, są przecież o dwie klasy lepsze od Kanadyjki! - komentował trener, który od dawna powtarza, że kluczem do lepszej gry młodszej córki są nerwy.

Dlaczego Urszula traci głowę na korcie, a Agnieszka nie? - Ja to nazywam "nadmotywacją". Urszula jest małomówna, bardziej zamknięta w sobie do Agnieszki, ale tak piekielnie ambitna, że jak dochodzi do meczu o wielką stawkę, to zaczyna ją to przerastać. Zamiast grać to, co potrafi, i co do znudzenia od lat ćwiczymy na treningu, gra coś takiego jak dziś - rozkładał ręce trener. - I nie chodzi tu o to, że my wywieramy na nią jakąś presję wyniku. Taki ma charakter. Psycholog sportowy? Próbowaliśmy, ale nie chciała, tylko się jeszcze bardziej zdenerwowała. Pozostaje więc tylko czekać, może jednak z wiekiem te nerwy się uspokoją. Oby - zakończył Radwański.

W męskim turnieju singla nie zagra żaden Polak. W sobotę, jako ostatni z trójki naszych reprezentantów w eliminacjach, przegrał Łukasz Kubot (ATP 207). Lepszy od niego był rozstawiony z dwójką leworęczny Niemiec Andreas Beck (ATP 103), który pokonał Polaka 6:4, 6:3. - I wygrał zasłużenie - skwitował porażkę Kubot, który jednak odgraża się, że w Melbourne nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, bo wystąpi w deblu z Austriakiem Oliverem Marachem.

Wyniki meczów trzeciej rundy eliminacji:

kobiety

Stephanie Dubois (Kanada, 11) - Urszula Radwańska (Polska, 13)6:4, 6:4

mężczyźni

Andreas Beck (Niemcy, 2) - Łukasz Kubot (Polska) 6:4, 6:3

Więcej o: