Sport.pl

Cud: mecz z Odrą był... dobry!

- Znów zagraliśmy dobrze, forma wróciła na czas - cieszył się po meczu z Odrą Wodzisław trener Lecha Franciszek Smuda. ?Kolejorz? na kilka dni przed pucharowym meczem z AS Nancy w dobrym stylu wygrał 3:1, a ozdobą meczu była akcja, po której gola strzelił Semir Stilić




To była 49. min meczu. Stilić dostał piłkę w polu karnym, gdzie kłębiła się ciżba obrońców z Wodzisławia. Bośniak przyjął piłkę, ograł dwóch przeciwników, dwóch kolejnych minął, po czym strzelił lekko, technicznie... Piłka tuż przy słupku wturlała się do bramki Adama Stachowiaka. - Graliśmy dobrze, a tu taka niezrozumiała sytuacja! Stilić przejechał przez czterech naszych w polu karnym! - złościł się po meczu trener Odry Janusz Białek. - Zrozumiałem wtedy, że jest niedobrze - dodał.

Trzy ostatnie nieudane mecze Lecha - z Ruchem, Śląskiem i wtorkowy z Odrą w Pucharze Polski - mogły dać gościom nadzieję na to, że są w stanie wywieźć z Bułgarskiej choćby punkt. A ich apetyty wzrosły w 9. min - Arkadiusz Aleksander ograł Manuela Arboledę i strzelił. Debiutujący w polskiej lidze Ivan Turina z wielkim trudem odbił piłkę. Jego trud był jednak daremny - Grzegorz Wojtkowiak pozostawił Macieja Korzyma zupełnie niepilnowanego i napastnik Odry głową dobił piłkę do bramki. - Popełniliśmy w tym meczu w zasadzie jeden błąd. Gdyby Wojtkowiak zdążył, nawet tego gola by nie było - uważa trener Smuda.

Odra prowadziła i ukontentowana tym prowadzeniem cofnęła się do głębokiej obrony. A Lech się męczył - tak jak zwykle męczy się z zespołami, które atakują z rzadka i skupiają się na przeszkadzaniu. Poznaniacy wymieniali dziesiątki podań, ale nie dochodzili do dobrych sytuacji bramkowych.

Gola jednak strzelili. Piłkę z rzutu rożnego wrzucał Ivan Djurdjević, skoczyli do niej Jakub Wilk i Manuel Arboleda. Spiker na stadionie ogłosił, że strzelcem jest Wilk, ale ten gratulacje od kolegów odbierał niezbyt chętnie. Zaś Arboleda podbiegł cieszyć się w kierunku ławki rezerwowych. Komu zaliczyć gola? Raczej Arboledzie, bo choć strzelał Wilk, piłka wyraźnie odbiła się od głowy Kolumbijczyka.

Remis z Odrą? Mało... I dlatego po przerwie Lech kontynuował ataki. Szło momentami jak po grudzie, ale kiedy swą techniką i umiejętnością utrzymania się przy piłce błysnął Stilić, było 2:1.

Chwilę później z boiska zszedł najważniejszy człowiek w drużynie Lecha, Rafał Murawski. Kontuzja? Chęć oszczędzenia go przed czwartkowym meczem z AS Nancy? Po meczu okazało się, że Murawski jest chory. On już wychodząc na boisko z szatni był cały blady - tłumaczył Smuda. A Murawski opatulony w ciepłą kurtkę zbiegł do szatni, oklaskiwany przez kibiców siedzących na czwartej trybunie.

Lechici szli za ciosem, grali coraz lepiej. Atakowali z pasją, chcieli możliwie szybko zapewnić sobie zwycięstwo. Wynik ustalił Robert Lewandowski, który zastąpił Murawskiego. Dostał świetne podanie od Stilicia, strzelił z narożnika pola karnego, piłka otarła się jeszcze od nogi Dariusza Dudka i myląc Stachowiaka, wpadła do bramki.

Trener Białek próbował ratować wynik - zdjął z boiska obrońcę i wprowadził pomocnika. Te zabiegi były daremne, bo jego piłkarze rzucili ręcznik właściwie już po trzecim golu. Atakowali bez pomysłu i próbowali zaskoczyć Turinę tylko strzałami z dystansu. Chorwat jednak grał dobrze i wydaje się, że nie zmarnował szansy. To on zagra pewnie w czwartek, to on jest teraz pierwszym bramkarzem Lecha. Gospodarze powinni wygrać wyżej, ale Hernan Rengifo skompromitował się nie wykorzystując sytuacji sam na sam ze Stachowiakiem.



Lech Poznań - Odra Wodzisław 3:1 (1:1)

Bramki: 0:1 Korzym (9.), 1:1 Arboleda (27.), 2:1 Stilić (49.), 3:1 Lewandowski (56.).

LECH: Turina - Wojtkowiak, Bosacki, Arboleda, Djurdjević - Peszko Ż (80. Kucharski), Injac Ż, Murawski (50. Lewandowski), Stilić (84. Reiss), Wilk - Rengifo.

ODRA: Stachowiak - Kłos, Dymkowski Ż, Dudek (58. Seweryn), Szary - Woś (46. Rygel Ż), Malinowski (46. Hinc), Kuranty, Małkowski - Korzym Ż, Aleksander.

Sędziował Paweł Gil z Lublina. Widzów 14 tys.



Dla Gazety:

Franciszek Smuda

trener Lecha

Odra, odkąd gra w lidze, jest niewygodnym przeciwnikiem. Ciężko gra się z nią Legii czy Wiśle. I nam też. Po stracie gola doznaliśmy lekkiego szoku i dopiero po wyrównaniu zagraliśmy taki mecz, jak powinniśmy grać zawsze. Graliśmy szybko, agresywnie, z pierwszej piłki. I wtedy jesteśmy groźni.

Już jesteśmy mistrzem Wielkopolski. Ale po tym meczu pokazaliśmy, że ciągle mamy szansę na mistrza Polski.



Janusz Białek

trener Odry

Strzeliliśmy bramkę i wydawało się, że jest to chwila, w której możemy pomyśleć o niespodziance. Po stracie gola na 1:1 zobaczyłem, że w zespole coś pęka. Lech przyspieszył, a my nie potrafiliśmy temu zapobiec. Zagraliśmy w Poznaniu na tyle, na ile było nas stać. Podróże? [Odra po wtorkowym meczu pucharowym nie została w Wielkopolsce, tylko wróciła na Śląsk - przyp. red.] Nie pomogło nam to w przygotowaniu do meczu. Ale nie odważę się powiedzieć, że porażka wynikała z podróżowania.