Sport.pl

Arboleda: Chcę grać dla Polski

- Chciałbym grać w reprezentacji Polski - mówi Manuel Arboleda, kolumbijski stoper Lecha Poznań. W styczniu mijają trzy lata, od kiedy przyjechał do Polski. Był mistrzem w Zagłębiu Lubin, w kolejnym sezonie odsunięto go od drużyny, stracił pół roku gry. Do Lecha ściągnął go trener Franciszek Smuda, by był fundamentem defensywy w jego drużynie. I jest.
Miedzy Wisłą a modrym Dunajem »

Dariusz Wołowski: Co znaczy dla was zwycięstwo z Wisłą w Krakowie 4:1? Kibice Lecha nie zadowolą się już teraz niczym poza mistrzostwem Polski.

Manuel Arboleda: Bądźmy spokojni. Wisła to w ostatnich latach najlepsza polska drużyna i porażka z nami tego nie zmieni. Dwa gole, które stracili na początku, ich zabiły. Oczywiście my chcemy podarować tytuł kibicom Lecha, ale do tego jeszcze bardzo daleka droga. Jeśli chce się jednak osiągać wielkie cele, trzeba wygrywać takie mecze jak ten w Krakowie. Albo z Austrią Wiedeń. Bo jak mówię moim hiszpańskojęzycznym kolegom z Lecha: jesteśmy o 180 minut od raju. To znaczy od fazy grupowej Pucharu UEFA, w której mielibyśmy szansę pokazać się w Europie.

Dla pana transfer z Lubina do Poznania był skokiem z piekła do raju?

- Lech jest rajem, to prawda. Traktują mnie tu tak dobrze, że aż czuję się zakłopotany. Mamy wspaniałych fanów, jest wszystko, czego trzeba w dużym klubie. I drużyna z dobrym trenerem, potencjałem, ambicjami. Ale Lubin nie był wcale piekłem. Przynajmniej jeśli chodzi o kibiców. Nawet kiedy odsunięto mnie od drużyny i bezczynnie traciłem czas, ludzie na ulicy się ode mnie nie odwrócili. Mówili nawet: "Manu, uciekaj stąd", bo widzieli, że w klubie byłem traktowany niesprawiedliwie. Straciłem pół roku gry, a dla piłkarza to koszmar. Jeszcze tego nie odrobiłem. Nawet dziś nie gram na 100 proc.

Lech przed meczem z Austria prawie bez obrońców »

Podobno chciałby pan grać w reprezentacji Polski?

- Zawsze marzyłem o reprezentacji Kolumbii, ale u nas decydują układy, trenerzy biorą do kadry "swoich" piłkarzy, więc nigdy w niej nie grałem. Nawet w juniorach, co sprawia, że mógłbym teraz grać dla Polski. Gdybym dostał taką propozycję, powiedziałbym: "tak", ale dotąd ani nikt z PZPN, ani selekcjoner mnie o to nie pytali. Pytają kibice. A ponieważ w Polsce czuję się świetnie, więc mówię: "Jeśli chcecie Arboledę w kadrze, to jestem gotowy".

Ale asystentem Leo Beenhakkera jest Rafał Ulatowski, który pracował w Lubinie, kiedy był pan odsunięty od drużyny.

- Ale z trenerem Ulatowskim nie miałem złych kontaktów. Od drużyny odsunął mnie ktoś inny. On nie może powiedzieć, że Arboleda sprawował się źle. Mimo że nie grałem, prowadziłem się profesjonalnie i nie sprawiałem najmniejszych kłopotów.

Jak z Pana polskim?

- Co raz lepiej. Potrafię już zamówić po polsku coś do jedzenia.

Bajka o Robercie z Lecha »

Piłka nożna: Cashback 55 PLN od BetClick.com - poleca Mateusz Borek » - reklama

Więcej o: