Lewandowski dla Sport.pl: Sami ustalaliśmy jak gramy. Trener nie bardzo wiedział, co powiedzieć

14.07.2012 08:00
Wydaje mi się, że na takiej imprezie powinniśmy mieć opracowane warianty na różne okoliczności. Nie mieliśmy. W przerwach nie było merytorycznej rozmowy. Sami ustalaliśmy, jak gramy i jak mamy zachowywać się na boisku. Trener nie milczał, niby coś mówił, ale może nie bardzo wiedział, co powiedzieć? - mówi Sport.pl Robert Lewandowski, najlepszy polski piłkarz.
Robert Błoński: Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało?

Robert Lewandowski: Niestety, ale się stało. Wydawało się, że jesteśmy blisko ćwierćfinału, a okazało się, że było bardzo daleko. Mieliśmy szansę jak nigdy, nie wykorzystaliśmy jej jak zwykle. Szkoda, że potencjał zespołu nie eksplodował na Euro. Zaczęło się pięknie. Gola strzelonego Grecji nie zapomnę do końca życia. Pierwszy na Euro, pierwszy na Stadionie Narodowym. Mam nadzieję, że moich bramek na wielkich turniejach będzie więcej. W czerwcu czegoś nam zabrakło.

Trenera, który umiałby wydobyć z drużyny więcej niż sto procent możliwości?

- Na pewno mamy lepszych zawodników niż wyniki, które osiągnęliśmy. Stać nas także na lepszą grę. Nie jesteśmy gorsi od Czechów. Trener miał dużo czasu, by nas przygotować do najważniejszej imprezy życia. Nie zrobił tego. Gryzie mnie to strasznie. Bo była szansa na coś więcej niż tylko sukces sportowy. Nigdy w życiu nie spotkałem się z taką życzliwością takiej rzeszy kibiców. Chcieliśmy im sprawić radość. Euforia wokół nas była gigantyczna. Mówi się, że Polacy tylko narzekają, że jeden drugiemu wilkiem, a podczas Euro doświadczyłem ogromnego wsparcia. Wszyscy byli do nas pozytywnie nastawieni. Ale na końcu trzeba było wyjść na boisko i wygrać. Do meczu z Czechami dostarczyliśmy im sporo radości, później był już tylko żal i smutek.

Po MŚ w Niemczech w 2006 r. Artur Boruc powiedział: "Mundial jest raz na cztery lata, a my go kompletnie spieprzyliśmy". Euro w Polsce jest raz w życiu, a wy je...

- ...ciężko powiedzieć. Nie zaliczaliśmy się do faworytów, byliśmy najsłabszą drużyną rankingu FIFA. Skoro jednak wiedzieliśmy, że może nam zabraknąć umiejętności, to przynajmniej powinniśmy być idealnie przygotowani fizycznie. Tak, żeby zabiegać i zamęczyć rywali. Ale przygotowanie nie wyglądało tak, jak powinno. Nie chciałem narzekać podczas majowego zgrupowania w Austrii, ale czułem, że trzeba przystopować z intensywnością. Obciążenia, które mieliśmy, były większe niż w trakcie przygotowań do sezonu. Akumulatory trzeba było podładować, my przesadziliśmy z zajęciami na siłowni. Na Euro nie funkcjonowaliśmy, jak należy. Naprawdę chciałbym powiedzieć, że byliśmy dobrze przygotowani. Ale nie byliśmy. Sam po sobie to czułem.

Rozmawialiście o tym z trenerem?

- Na początku w ogóle nie było tematu obciążeń. Nikt nas o nic nie spytał. Po paru dniach daliśmy sygnały, że śruba została przykręcona za mocno. Zbyt dużo było statycznych ćwiczeń na siłowni, za mało zajęć z piłkami. To my wyszliśmy z inicjatywą rozmowy. Nie chcieliśmy przesadzać, bo jesteśmy od grania. Interweniowaliśmy dopiero, kiedy granica była przekraczana. Ale i tak tych rozmów było sporo.

Z Grecją do przerwy było 1:0, rywale w osłabieniu. A w szatni cisza. Powiedziałem, że musimy strzelić drugiego gola, by być pewnym wygranej. Trener tonował bojowe nastroje. Mówił, żeby grać spokojnie i czekać. W drugiej połowie nie dokonywał zmian, choć brakowało sił i zmiennicy by się przydali. Trener bał się chyba zaufać rezerwowym. A oni byli później przygaszeni, bali się ryzykować. Dziwię się, że pozwoliliśmy Grekom atakować. Powinniśmy ich dobić zaraz po przerwie. No i rozumiem, że z ofensywnie nastawioną Rosją zagraliśmy ostrożniej, z trzema defensywnymi pomocnikami, ale czemu wyszliśmy na Czechów w ustawieniu 4-3-2-1? Przecież musieliśmy wygrać. Zagraliśmy słabo, nie stwarzaliśmy sobie sytuacji do strzelenia gola. Wróciliśmy do stylu sprzed dwóch lat i porażki 0:3 z Kamerunem. O wszystkim decydował trener. My robiliśmy to, co mówił. Zostawiliśmy na boisku mnóstwo zdrowia, ale to było za mało.



Po remisie z Rosją nie zapanowała zbyt wielka euforia? Jakbyście dokonali czegoś wyjątkowego. A mecz o wszystko był cztery dni później...

- Dziwiłem się euforii, bo remis z Rosją nic nie dał. Wiedzieliśmy, że z Czechami gramy o wszystko. Ale to oni byli lepsi. Gdy do awansu wystarczał im remis, dobrze się bronili i łatwo nas ograniczali. Kiedy okazało się, że jednak muszą wygrać, ruszyli do przodu i strzelili gola. My byliśmy bezradni. Liczę, że nowy selekcjoner poradzi sobie. Po siatkarzach widać, że trener potrafi zrobić różnicę.

O wszystko graliście z rywalem w zasięgu, pozbawionym najlepszego zawodnika - Tomasza Rosickiego.

- A my wyszliśmy na nich "choinką". Z trenerem nie rozmawialiśmy o taktyce, jesteśmy od grania. Dziwnie się czułem, grając czasem nawet przeciwko czterem obrońcom. Mijałem jednego, zjawiał się drugi, a ja nie miałem do kogo podać. Zabrakło nam ludzi z przodu, żałuję, że graliśmy tak defensywnie. Czesi byli do pokonania, nie bronili rewelacyjnie, ale my nie daliśmy im szansy na błąd. Trener chyba nie wierzył w rezerwowych, bo po meczu z Czechami powiedział dziennikarzom: "Chcieliście Grosickiego, to widzieliście, jak zagrał".

Kogo przerosło Euro? Piłkarzy? Trenera?

- Piłkarzy chyba nie, daliśmy radę, na ile mogliśmy. Jeśli chodzi o podejście do turnieju, psychikę, to nie mieliśmy problemów.

Znaczy, że przerosło trenera?

- (cisza)

Gdy żołnierze idą na bitwę, patrzą na generała i widzą, czy jest pewny swojej strategii i zwycięstwa.

- Po trenerze było widać zdenerwowanie i presję. Na mnie nie miało to wpływu. Myślałem, co zrobić, by zagrać jak najlepiej. Niepewność minęła mi po paru minutach z Grecją.

Ale wydaje mi się, że na takiej imprezie powinniśmy mieć opracowane warianty na różne okoliczności. Nie mieliśmy. W przerwach nie było merytorycznej rozmowy. Sami ustalaliśmy, jak gramy i jak mamy zachowywać się na boisku. Trener nie milczał, niby coś mówił, ale może nie bardzo wiedział, co powiedzieć? Teraz łatwo zrzucić winę na niego. Nie chcę go obrażać, przecież zbudował zespół na eliminacje. W pewnych momentach brakowało mi jego słów, które coś by dla nas znaczyły i z których dowiedzielibyśmy się czegoś nowego.

Przez całe Euro narzekałeś na deficyt podań. Miałeś konflikt z Obraniakiem?

- Nie. Od dawna mówiłem, że nie dostaję piłki. Sam musiałem wyrywać ją obrońcom. Trener nie zmieniał taktyki, obok siebie nie miałem nikogo, nie było komu podać. Przed Euro graliśmy z Andorą, poszedłem do trenera i mówię: "Nie dostaję podań". Trener odparł, żebym się cofał. Innych wariantów nie było. Słyszałem: "Spokojnie, będziesz miał jedną okazję i strzelisz". No i jedną na Euro miałem. Na treningach też graliśmy 11 na 11 i piłkę miewałem dwa-trzy razy, poza tym tylko biegałem między obrońcami.

Na Euro nie wiedzieliśmy, co robić po odbiorze. Wszystko opierało się na indywidualnych akcjach. Gdy rywal zamykał skrzydła, nie mieliśmy pomysłu na rozegranie akcji środkiem. Bo tego nie ćwiczyliśmy.

Przez prawie trzy lata?

- Praktycznie tak. Zajęcia to była gra w dziadka i mecz 11 na 11 plus stałe fragmenty pod koniec.

Mieliście warianty na zmianę wyniku?

- Nie. Słyszeliśmy ogólnik: "Jak strzelimy, to gramy, jakby było 0:0. Jak stracimy - też".

Nie czujesz, że piłkarze też zawiedli?

- Czuję. Na końcu to my wychodziliśmy na boisko. Ale jeśli nie działały te wszystkie niuanse, to trudno o wynik. Jeśli wszystko byłoby ułożone jak trzeba, awans byłby realniejszy.

To prawda, że na jednej z odpraw trener powiedział: "Przez pierwsze dziesięć minut grajcie spokojnie, a potem na nich ruszycie". A przed wyjściem na boisko ustaliliście, że ruszacie od początku, a po dziesięciu minutach zobaczycie, co zrobi rywal?

- Prawda. Nie pamiętam tylko, który to był mecz. Chyba z Rosją. Wydawało nam się, że to, co ustaliliśmy, jest rozsądniejsze od tego, co mówił trener. Trener się bał. My nie chcieliśmy nakręcać się negatywnie, ciągle gadać, że jest źle. Wychodziliśmy grać jak najlepiej. Wiem, że w największym stopniu to my, piłkarze, odpowiadamy za wynik. Ale niektóre sprawy utrudniły nam, by był pozytywny.

Po porażce pojechaliście do kibiców, ale słowo "przepraszam" nie padło...

- Podziękowaliśmy za wsparcie, czuliśmy, że zawiedliśmy. Mnie osobiście głupio było tam jechać. Powiedzieliśmy, że nie daliśmy rady i zdajemy sobie z tego sprawę.

Dlaczego nie było z wami trenera?

- Nie wiem.

Trener mówił po Euro, że gdyby cofnął czas, to i tak niczego by nie zmienił.

- Ja bym zmienił. Uważam, że powinny być mniejsze obciążenia fizyczne, a dodałbym zajęcia uczące nas wariantów ofensywnych. Nie wiedzieliśmy, co robić po odbiorze, to był największy problem na Euro. Nie była wina Ludo, że biegał daleko za mną, bo nikt mu nie wytłumaczył, jak ma grać i jak się ustawić. Nie ćwiczyliśmy tego. Piłka na skrzydło i zobaczymy, co wyjdzie. To był nasz pomysł na Euro.

Słyszałem, że do głowy uderzyła ci woda sodowa i zacząłeś gwiazdorzyć.

- Nie uważam tak. Wiem, że niektórzy bali się otwarcie mówić o pewnych rzeczach. Przychodzili do mnie i dzielili się wątpliwościami. Skoro był problem i widziało go kilka osób, starałem się go rozwiązać.

Smudę zmienił Waldemar Fornalik.

- Ktoś musi wydobyć z nas to, co mamy najlepsze, i poukładać. Nie znam nowego selekcjonera. Liczę, że wybierze współpracowników, których chce. Chciałbym widzieć, że jego treningi są sensowne, że jest komunikatywny i ma pomysł na drużynę. Nie zaczyna od zera, nie musi budować kadry od początku.

Nie wiemy, jak sobie poradzi w szatni z takimi piłkarzami jak ty.

- Jesteśmy głodni sukcesu. Chcemy mu pomóc i razem zrobić coś ekstra dla kibiców, zrekompensować im Euro zwycięstwami. I to nie jednym w trzech meczach, ale siedmioma w ośmiu. Tylko to mnie interesuje i tylko wtedy będę zadowolony. Chcemy, by byli z nas dumni. Podchodzą do mnie na ulicy i mówią: "Było dobrze". A ja wiem, że nie było...



Lewandowski przed i w trakcie Euro:



Kto zawinił bardziej na Euro?
Komentarze (332)
Lewandowski dla Sport.pl: Sami ustalaliśmy jak gramy. Trener nie bardzo wiedział, co powiedzieć
Zaloguj się
  • klawo-egon-jak-cholera

    Oceniono 120 razy 110

    Było widać zachowanie Smudy przy ławce, widać było jego oczy i minę. Nie wiedział co się na boisku dzieje i jak reagować na wydarzenia. Smuda nie miał pomysłu na grę reprezentacji. Prowadzenie reprezentacji przerosło Smudę. Niestety.

  • mintaj44

    Oceniono 96 razy 68

    Ale mnie Lewandowski wk...ił!!

    Nie znoszę Smudy - określenie Dyzma jest dla niego aż nadto trafne.
    Facet nie ma pojęcia o nowoczesnej piłce, a do tego ma paskudny charakter (przynajmniej jako szef, manager dużej grupy ludzi i skomplikowanego przedsięwzięcia - jakim jest przecież sztab&reprezentacja oraz ich przygotowanie na wielką imprezę).

    Ale Robert - wy tego nie widzieliście???????
    Trzy lata z nim siedzicie w szatni na meczach, przez trzy lata jeździliście na zgrupowania, przez trzy lata graliście w dziada na treningach i co - i myśleliście, że nagle na Euro będzie dobrze?

    Od początku tak gracie. Wszystke mecze towarzyskie grane były tak samo beznadziejnie, i od początku było widać, że Smuda nie ma pomysłu jak poukładać kadrę. Po prostu nie jest w stanie intelektualnie tego ogarnąć. Sorry - taka prawda.
    I wy, prowadzeni przez tego Dyzmę, szliście na rzeź, jak te barany????
    Na co dzień współpracujesz z Kloppem, Szczęsny z Wengerem, kilku innych chłopaków też liznęło europejskiego futbolu - i co? I nie widzieliście, że trener jest - niestety - taktycznym analfabetą, i że z tego NIC NIE BĘDZIE?????
    TERAZ o tym mówisz?????
    Trzeba było wcześniej krzyczeć!!!

    Wcześniej wszystko było cacy? Wcześniej wiedzieliście jak grać? Dopiero na sparingu z Andorą okazało się, że nie dostajesz piłek?
    CO ZA BZDURA!!!!

    Ok, przydarzyło się zwycięstwo z WKSem, ale przecież od początku serii meczów towarzyskich było widać, że jedynym pomysłem jest wyjazd na aferę 'na Lewandowskiego'. Mecz z niemcami? 2-2 na POTĘŻNYM farcie, i naprawdę ślepi musieliście być, skoro tego nie widzieliście (Niemcy, grając na lajcie, wchodzili w nas jak w masło, do przerwy powinno być dla nich 3-0 - my bramki z totalnego farta zdobyliśmy). Wszystkie inne mecze - totalna taktyczna kupa, dreptanie bez pomysłu.
    I co? I nie mogliście się zebrac w szatni?
    Powiedzieć: "Za rok Euro W POLSCE, impreza naszego życia, a my jesteśmy prowadzeni przez totalnego idiotę [co, w przerwie tych towarzyskich meczów Smuda błyszczał intelektem i precyzyjnymi analizami, czy dopiero przed mistrzostwami zgłupiał????] - trzeba COŚ zrobić, musi być nowy trener!"

    Do tego trzeba JAJ, których wy nie macie.

    Kuba, Ty, Wojtek... mieliście w kadrze - a przede wszystkim w mediach i w społeczeństwie - taką pozycję, taki wizerunek, że spokojnie mogliście zrobić dym i powiedzieć: "Ten selekcjoner nie potrafi nas przygotować - jest analfabetą! Prowadzi nas do katastrofy!"

    Co zrobiliście???? Nic.
    Byliście uśmiechnięci i zadowoleni.
    "Gramy dobrze. Strzeliliśmy. Udało się."
    No to na Euro już się nie udało.

    A może warto spojrzeć prawdzie w oczy i powiedzieć - wy też przeszliście obok tych meczów towarzyskich zupełnie obok.
    Przyjeżdżaliście na kadrę bez żadnej refleksji, wychodziliście na boisko, biegaliście 90 minut, odklepaliście swoje, potem do klubów - i zadowoleni.
    Zupełnie się nie przejmowaliście tym, jak to będzie na Euro.
    Po meczu z Andorą się obudziliście - żałosne.
    Nagle ktoś zauważył : "Ej, chłopaki, my nic nie gramy"
    Wcześniej mieliście to w tyłku - I TO JEST WASZA WINA!

    Więc weź ją na siebie, BO TEŻ MOGŁEŚ COŚ ZROBIĆ!
    Bardziej niż ktokolwiek inny.
    Trzeba było dać taki wywiad na Weszło rok temu.
    A nie teraz.

    teraz, to już dawno zgaszono światło, i wszyscy poszli do domów

  • modrzew014

    Oceniono 56 razy 56

    jak mozna przez trzy lata trenowac tylko gre w dziada , 11 vs 11 i stale fragmenty , a nie jakiejś taktyki ?

  • m.a.v.e.r.i.c.k

    Oceniono 52 razy 52

    to jest skandal, że piłkarze przeciw trenerowi decydują o taktyce. Smuda nie chciał się tylko skompromitować i tak się tego bał, ze nie zaryzykował ani razu. mam nadzieję, że Fornalik będzie miał jaja, żeby wystawić więcej niż jednego zawodnika grającego ofensywnie.
    nie wiem też jak piłkarze mogli bronić Smudę po tym wszystkim, skoro sami widzieli, że jest beznadziejny. bodajże Błaszczykowski chciał, żeby Smuda został. po co?

  • lobo13

    Oceniono 65 razy 51

    Wywiad Lewandowskiego jest chyba najbardziej merytorycznym podsumowaniem pracy Smudy na tym turnieju. Dobrze, że ktoś w końcu w sposób wiarygodny opisał przygotowania kadry.

    Smuda jest zerem. Każdy, kto choć trochę zna się na piłce i oglądał Euro dobrze o tym wie. Przerżnęliśmy choć mieliśmy wszystko podane na tacy. W 80% odpowiada za to Franek, za resztę drużyna.

  • jasmil82

    Oceniono 58 razy 48

    do krytykujących Lewandowskiego: czemu on niby ma się teraz kalać za spier...ony turniej jak dobrze wie sam go nie spierd..ił? Jak Smuda ustawiał drużynę każdy widział, jak nie potrafił zrobić sensownej zmiany też. To już samo w sobie robi wiarygodnym to co mówi Lewandowski o treningach, taktyce na mecz i zachowaniu trenera w szatni. Euro Smudę przerosło i to on jest winnym porażki. Piłkarze widać było że się starali, Lewandowski walczył o każdą piłkę, ale Messim, ani Ronaldo nie jest żeby ograć całą linię obrony rywala i strzelić gola. Bez wsparcie wiele nie zdziała. A że wcześniej nie powiedział że Smuda jest do niczego? Dziennikarzom miał to powiedzieć? Robić konflikty w drużynie przed Euro? Smuda pokazał co robi z piłkarzami którzy nie boją się mieć swojego zdania, jak Boruc czy Żewłakow: wylatują z reprezentacji. Gdyby Smudzie powiedział że robi błędy to efekt byłby taki że sam by z niej wyleciał. Bardzo dobrze że mówi o tym wszystkim choć teraz, ofiara losu która bierze wszystko na siebie i nie ma odwagi nikogo skrytykować na boisku też wiele nie wywalczy i takich ludzi nam nie potrzeba. Smuda kasował ze składu takich z charakterem, bo to on miał być wodzem, a kiedy on się nie sprawdził to Ci nie byli w stanie sami wygrać meczu. Piłkarzy z charakterem mieli Grecy i choć umiejętnościami od nas odstawali, a trener na ławce wyglądał jakby się miał za chwilę rozpłakać, to byli w stanie awansować do ćwierćfinału. Selekcjoner powinien być człowiekiem który potrafi i postawić na swoim i pracować z ludźmi, taki był Beenhakker, niestety jemu zabrakło umiejętności trenerskich żeby przygotować drużynę na poprzednie Euro. Smuda potrafi albo iść w zaparte i robić to co mu się podoba, tak jak robił w trakcie Euro, albo robić tylko to co mu każą, co pokazał kiedy dał sobie przydzielić cały sztab trenerski PZPN-owi. Piłkarze albo takiego trenera słuchają jak owce pasterza, albo się przeciwko niemu buntują, bo współpracować się z takim człowiekiem nie da. Z wypowiedzi Lewandowskiego wynika że wybrali raczej tą drugą opcję decydując sami jak mają grać na boisku.

  • w.ciemie.bity

    Oceniono 54 razy 46

    Do tych, co bronią Smudę, a czepiają się Lewandowskiego:
    Oczywiście, że to zawodnicy, szczególnie napastnicy, mają strzelać bramki. Ale sposób gry (czyli taktykę), ustala trener. Na pewno też trener wysłuchuje i dopuszcza do siebie opinie i uwagi zawodników i innych osób z otoczenia, ale ostateczna decyzja należy do trenera.
    I jeżeli trener ustali nie ofensywną lecz asekurancką, obronną, bojaźliwą i tchórzliwą taktykę, to nawet gdyby to był sam Leo Messi czy Cristiano Ronaldo, to w pojedynkę „muru nie przebiją” i nic nie zdziałają (Piłka nożna jest to gra zespołowa i do strzelania goli potrzebny jest zespół, a nie jeden zawodnik).

    I jeżeli Smuda ustawił obronną i bojaźliwą taktykę oraz grę na remisy – to trudno, zawodnicy musieli się temu podporządkować.
    I nawet gdyby zawodnicy bardzo chcieli wygrać, to nic nie zrobią. No bo kto będzie strzelał bramki – może obrońcy? albo jeden osamotniony napastnik?
    Tak więc, Smuda, swoją zacofaną, defensywną i bojaźliwą taktyką oraz grą na „ukochane” remisy, wszystko schrzanił i dostał to czego chciał: drużyna zajęła ostatnie miejsce w najsłabszej grupie, a on sam: wstyd, kompromitację i miano nieudacznika …i w ogólnym rozrachunku, wykop z roli selekcjonera reprezentacji.

    Smuda miał na patelni wszystkie smakowite kąski i przyprawy – i tak zasmażył, że wszystko przepalił.
    Cały, zapowiadający się wyśmienity obiad i uczta, Polsce i kibicom przed oczami, poszła z dymem, i tylko żeśmy się oblizali – żeby to wszystko zepsuć i coś takiego dokonać, to trzeba mieć wyjątkowy talent i umiejętności. I Smuda pokazał, że ma smykałkę do robienia głupot.
    Po sobie Smuda pozostawił: smród, dym i wstyd oraz określenie: najgorszego trenera w dziejach polskiej reprezentacji – i taka jest prawda.

  • rozbojnick

    Oceniono 76 razy 42

    Ciekawe co na to forumowi, żarliwi obrońcy Dyzmy? Tomaszewski po raz kolejny miał rację.

  • crotalus1

    Oceniono 50 razy 40

    Smuda lepiej ograniczył nasze atuty niż rywale. Na ławce jedyne co umiał to wprowadzać nerwowość i skakać jak pajac. Kto gada, że to tylko piłkarze grają to pitoli, bo jeśli tak to w klubach nie byłoby trenerów, bo i po co? Dobry trener to i ze skrawków coś uszyje, a słaby to dobrą drużynę rozwali. Po co najlepsze kluby biją się o najlepszych trenerów? Lubię Bońka, ale gdy gada, że to piłkarze grają, a nie trener to nóż mi się otwiera w kieszeni. Lewy samą prawdę powiedział o tym kpie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje