Rekordy skoczni, które ustanowił w 2003 r. Małysz, przetrwały do dziś. Najwybitniejszy polski skoczek w historii nie miał sobie równych także w 2001 r., gdy na skoczni Trampolino Dal Ben pewnie wygrał dwa konkursy Pucharu Świata.
Stoch na razie takich sukcesów we Włoszech nie notował, ale cztery lata temu zadziwił wszystkich, zajmując w Predazzo szóste miejsce. Aż do ubiegłorocznego zwycięstwa w Zakopanem był to jego najlepszy start w PŚ.
- Wtedy Kamil pokazał wszystkim to, co ja wiedziałem już dużo wcześniej; że wedrze się do elity - wspomina pierwszy trener zawodnika Stanisław Trebunia-Tutka.
Szkoleniowiec nie ma wątpliwości, że teraz jego były zawodnik spisze się w Predazzo jeszcze lepiej. - Pamiętam, jak się cieszyłem, że chłopak kończy sezon na 30. miejscu w Pucharze Świata. A teraz się zastanawiam, kiedy będzie w trójce. On sobie radzi jak Małysz w najlepszych czasach - ocenia Trebunia-Tutka.
Do trzeciego w klasyfikacji generalnej Gregora Schlierenzauera Kamil traci 126 pkt. 34 brakuje mu do zajmującego czwarte miejsce Thomasa Morgensterna. - "Morgi" nie jest w najwyższej formie, lider cyklu Andreas Kofler również. To z nimi Kamil powinien walczyć o podium - analizuje prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner.
Zdaniem byłego trenera
kadry realne jest nawet włączenie się Stocha do walki o Kryształową Kulę. - Strata do Koflera to 254 pkt, ale bardziej obawiam się Schlierenzauera. Nie skakał w Japonii, spokojnie trenował i doszedł do optymalnej formy. W tym sezonie jeszcze jej nie pokazał, mimo że już wygrywał. Dla mnie to młody Austriak jest faworytem do wygrania całego sezonu. Kamil to czarny koń. Przydałoby się, żeby w Predazzo wygrał dwa konkursy i zarobił 200 pkt - ocenia Tajner.
Bieżący rok jest dla Stocha znakomity. W dziewięciu konkursach zgromadził 484 pkt - najwięcej w całej stawce. Cztery razy stawał na podium, raz wygrał - w Zakopanem. - Uważam, że w Predazzo Kamil wygra przynajmniej jeden konkurs. Daje sobie radę z przeciwnikami, z wiatrem, ze skoczniami, poradzi sobie też z samym sobą i wreszcie, jak będzie prowadził po pierwszej serii, to w drugiej się obroni - przekonuje Trebunia-Tutka.
Również Tajner wierzy, że mając podobną szansę jak w Innsbrücku i ostatnio w Sapporo (w Austrii Kamil spadł z pozycji lidera na dziewiąte, a w Japonii - na drugie miejsce), Stoch nie odpuści. - Jeśli nie będzie myślał, ile dobrego polskim skokom przytrafiło się w Predazzo, jak odetnie się od wspomnień, to na pewno sobie poradzi - kończy Tajner.
Polskę w Predazzo reprezentować będą także: Piotr Żyła, Maciej Kot i Krzysztof Miętus.
Program: kwalifikacje: piątek, godz. 18.00, zawody: sobota i niedziela, godz. 16.00 - relacje na żywo w
Sport.pl, transmisje w Eurosporcie.