Sport.pl

Siatkówka. PZPS: Wlazły? Na razie sza!

- Nie będę odnosił się do słów Mariusza Wlazłego. Nawet słowem. Czekam na raport sekretarza generalnego, czy zarzuty siatkarza Skry są zasadne - mówi Mirosław Przedpełski, szef polskiej siatkówki.
Atakujący mistrza Polski napisał list otwarty, w którym tłumaczy, dlaczego nie gra w kadrze. Zarzuca w nim Polskiemu Związkowi Piłki Siatkowej przedmiotowe traktowanie zawodników, brak należytej opieki lekarskiej oraz ustawianie kibiców przeciwko niemu.

Wlazły pisze, że do publicznego zabrania głosu skłoniły go ostatnie wydarzenia w PlusLidze. W jednym z meczów, w którym Skra grała na wyjeździe z Resovią, Wlazły spotkał się z wielką wrogością kibiców. Kiedy był przy piłce, gwizdali i buczeli na niego, a kiedy jako kapitan prosił sędziów o sprawdzenie spornej sytuacji na wideo, gremialnie krzyczeli: "Popłacz się".

Fani uważają, że siatkarz Skry nie gra w kadrze, bo nie chce, a interes Skry, gdzie ma jeden z najwyższych kontraktów w Polsce, przedkłada nad drużynę narodową.

W siatkówce, dyscyplinie uchodzącej za najbardziej przyjazną, szczycącej się spokojną i rozśpiewaną publicznością, takie zachowanie kibiców to nowość. Precedensem jest też list, w którym zawodnik otwarcie i po nazwisku wskazuje winnych tej sytuacji, bo siatkarscy działacze szczycili się dotąd lojalnością zawodników i hermetycznością całego środowiska.

Wlazły pisze m.in. o drażliwej wśród reprezentantów sprawie stypendiów. Mirosławowi Przedpełskiemu zarzuca niedotrzymanie słowa - prezes związku miał zobowiązać się do niedyskutowania na temat Wlazłego w mediach. I oskarża o manipulację, gdy już prezes zaczął o nim mówić.

"Mam obawy, że po wypowiedziach prezesa Przedpełskiego niedługo nie odróżnimy siatkarskiej hali od niektórych stadionów piłkarskich. Szkoda, że ze wspaniałej atmosfery, która była naszym znakiem rozpoznawczym, może wiele nie pozostać. Nie podoba mi się, że związek rozmawia ze mną przez media... Inne były warunki naszego porozumienia" - pisze Wlazły.

Prezes Przedpełski nie ma jednak zamiaru odpowiadać na zarzuty, nawet te, które dotyczą go personalnie. - Nie chcę dawać kolejnej pożywki gazetom, dlatego na razie nie skomentuję słów Wlazłego. Czekam na raport sekretarza generalnego związku, czy zarzuty siatkarza są prawdziwe i zasadne. Dopiero kiedy się z nim zapoznam, przedstawię swoje stanowisko - zapowiada.

Sekretarz generalny PZPS Bogusław Adamski nie odbierał w poniedziałek telefonu.

Wlazły także nie komentuje sprawy, pod swoim listem umieścił postscriptum: "Tym oświadczeniem chciałbym ostatecznie zakończyć temat moich nieporozumień z Polskim Związkiem Piłki Siatkowej. Nie ma sensu dalej rozdrapywać tych ran, zwłaszcza że Związek próbuje mnie przekonać, że sam odrzuciłem ich pomoc, co nie miało miejsca. Dla dobra dyscypliny skończmy wreszcie ten temat, niech każdy pójdzie swoją drogą".

Więcej o: