Sport.pl

Puchar Davisa. Polacy o krok od tenisowego raju

Jerzy Janowicz zrobiło to, czego od niego oczekiwaliśmy. Mimo iż przeziębiony oddychał z trudem i wycisnął w ręcznik litry potu, zdołał pokonać w czterech setach Ruana Roelofse'a, zapewniając naszej drużynie trzeci punkt. Z kim zagramy o awans do grupy światowej, okaże się podczas środowego losowania. - Szwajcaria przed własną publicznością to by było coś. Hm, myślę, że mimo wszystko publiczność nie kibicowałaby Rogerowi Federerowi - mówi Janowicz.
3 : 1
Informacje
Puchar Davisa - II runda: Polska - RPA
Niedziela 07.04.2013 godzina 12:00
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
4 S
Wynik
J.Janowicz
4
6
6
6
3
R. Roelofse
6
3
1
1
1
Jeszcze w piątek Polska reprezentacja była dokładnie w tym samym miejscu co kadra pod wodzą Wojciecha Fibaka z Bartłomiejem Dąbrowskim, Wojtkiem Kowalskim i Tomaszem Iwańskim. Wtedy w 1991 r. na kortach warszawskiej Legii marzeń o barażu do Grupy Światowej pozbawili nas reprezentanci Wielkiej Brytanii.

Teraz Polacy wytrzymali presję faworytów i odprawili z kwitkiem reprezentację RPA. Był to trzeci mecz tych drużyn (pierwszy w 1935 r.) i zawsze do tej pory lepsi byli Afrykanie. Ale Polacy nigdy w historii dyscypliny nie mieli aż tak silnej kadry. Dwóch zawodników w pierwszej setce ATP i światowej klasy debel to ekipa, która może z powodzeniem radzić sobie z niezłymi rywalami.

Na papierze byliśmy pewniakami

Kiedy dowiedzieliśmy się, że Kevin Anderson - 29. rakieta świata - nie pogodzi się z federacją RPA i po raz kolejny odpuści mecz drużyny narodowej, a potem doszła informacja, że Izak van der Merwe ma kontuzję, mecz z Afrykanami na papierze wydawał się być spacerkiem.

Na hali w Zielonej Górze okazało się, że wcale tak nie było. Gorącą atmosferę w obiekcie i śnieg na zewnątrz lepiej znieśli przyjezdni, którzy mieli wyraźną frajdę, grając w zimowej Polsce.

- Już kiedyś widzieliśmy śnieg, ale nigdy nie jeździliśmy samochodem w takiej scenerii. To nowe, niesamowite przeżycie - dzielił się wrażeniami John-Laffnie de Jager, kapitan RPA.

Jednak w tych warunkach to nasze singlowe rakiety borykały się ze zdrowiem. Janowicz nie zdołał się wyleczyć ani na piątkowy mecz premierowy, ani na niedzielny mecz o wszystko.

A że w piątek swój mecz singlowy z Rikiem de Voestem przegrał Kubot, to z murowanego faworyta staliśmy się ekipą, która musiała toczyć zacięte boje o kolejne zwycięstwa.

Nasz as atutowy - Jerzy Janowicz - w niedzielę po raz kolejny musiał walczyć zarówno z rywalami, jak i własnymi słabościami. Po każdej akcji meczu prosił o ręcznik, wycierał pot i z trudem brał głębokie oddechy.

Nieoczekiwana zmiana miejsc

Afrykanie w sobotę po przegranym deblu zapowiadali, że jeszcze broni nie składają i będą walczyli o awans. Tuż przed rozpoczęciem niedzielnego pojedynku goście podjęli decyzję, że przeciwko naszej jedynce nie zagra ich jedynka Rik de Voest, a rezerwowy Ruan Roelofse.

Decyzja zaskakująca, bo Ruan jest klasyfikowany w szóstej setce, a ostatni swój mecz wygrał w grudniu.

- Rik nie czuł się najlepiej - już się trochę starzeje. Miał grać tu tylko single, ale gdy okazało się, że debel może być decydujący, wystawiłem go do gry podwójnej. Dlatego dziś postawiłem na Ruana, bo liczyłem się z tym, że ten mecz może trwać nawet pięć setów i Rik tego nie wytrzyma - wyjaśniał decyzję John-Laffnie de Jager.

Początkowo plan de Jager przynosił powodzenie. Polak potrzebował kilkunastu gemów, by wejść w mecz. Zanim to się stało, łodzianin przegrał premierową partię.

- Dobrze rozpocząłem ten pojedynek. Miałem niezłą dyspozycję serwisową. Po pierwszym secie poczułem się dobrze. Starałem się powtarzać w kolejnych tę grę z początku meczu, ale Jerzy Janowicz jest znacznie lepszym tenisistą. Na co dzień grywa z dużo mocniejszymi rywalami niż ja. Niestety, w kolejnych gemach straciłem pewność siebie - opowiadał Ruan Roelofse.

Janowicz przyznał, że de Jager zaskoczył go decyzją o zmianie rywala.

- Z de Voestem w przeszłości grywałem, a Roelofse mnie zaskoczył przede wszystkim dobrą grą i serwisem. Z czasem publiczność niosła mnie do wygrywania kolejnych piłek - wyjaśniał Janowicz.

Pełna hala i polska fala tenisowa

Prawie pięć tysięcy widzów w hali Centrum Rekreacyjno-Sportowym z każdym gemem bawiła się lepiej. Zachęcana zresztą przez Janowicza, który - siadając na ławce w przerwach - wspólnie z widownią robił meksykańską falę.

A w polskim tenisie męskim mamy falę zawodników, która wreszcie ma realne szanse na wyrównaną rywalizację z najlepszymi teamami świata.

Z kim zagramy w połowie września o Grupę Światową - okaże się podczas losowania w środę.

Marzenia o Izraelu

Na liście potencjalnych rywali są m.in: Hiszpanie, Chorwaci, Austriacy, Belgowie Szwajcarzy czy Niemcy.

Z Hiszpanami?

- Nie - krótko ucina Marcin Matkowski. - Niezależnie od tego, czy będzie grał u nich Rafa Nadal, zawsze mogą stworzyć zespół najsilniejszy z możliwych.

Janowicz zastanawiał się nad ewentualną rywalizacją ze Szwajcarami: - Polska - Szwajcaria przed własną publicznością to by było coś. Hm, myślę, że mimo wszystko publiczność nie kibicowałaby Rogerowi Federerowi.

Łukasz Kubot stwierdził: - Śniły mi się Niemcy.

W tym przypadku, niestety, gralibyśmy na wyjeździe.

Kapitan naszej kadry Radosław Szymanik uważa, że mamy tak silny zespół i tak dobrą atmosferę w drużynie, że jesteśmy w stanie pokonać każdą ekipę.

Podobnego zdania jest zresztą kapitan RPA: - Macie dwóch dobrych singlistów i świetny debel. Tego trzeba, by awansować do Grupy Światowej, i wy to macie. Kiedy my mieliśmy taki potencjał, graliśmy w elicie - mówił de Jager.

Marcin Matkowski i Radosław Szymanik jednak zgodnie wskazują na Izrael jako zespół marzeń, z którym moglibyśmy zagrać we wrześniu o awans.

- Ostatnio pojedynek z Izraelem przegraliśmy na wyjeździe, więc na pewno tym razem zagralibyśmy u siebie - przyznał Szymanik, a Matkowski dodaje: - Od Izraela jesteśmy na pewno mocniejsi.

Więcej o:

Tenis - Ranking ATP World Tour

lpzawodnikpunkty
1Novak Djoković12415
2Rafael Nadal7945
3Roger Federer7460
4Dominic Thiem4755
5Stefanos Tsitsipas4045
6Kei Nishikori4040
7Alexander Zverev4005
8Karen Chaczanow2890
9Daniił Miedwiediew2745
10Kevin Anderson2500
48Hubert Hurkacz1023
100Kamil Majchrzak559

Komentarze (11)
Puchar Davisa. Polacy o krok od tenisowego raju
Zaloguj się
  • agap.e

    Oceniono 18 razy 14

    Kaktus mi na ręce wyrośnie,jeśli Federer zagra w tej fazie w Pucharze Davisa.

  • brutalny_cyrkiel_nie_zbanowany

    Oceniono 63 razy 13

    Nie, wcale. Z pewnością kibicowali by tobie, Jerzyk. Ech, młode to i głupie jeszcze... Może się dowie, jak to jest z tą publicznością.

  • lomas50

    Oceniono 18 razy 2

    Dziekuje Jerzyk.Jestes twardy i chwala Tobie za to.Rozciagniesz jeszcze niejednego grzechotnika .Jerzyki byly moimi ulubionymi ptakami Mysle ze jeszcze wiele dobrego przed Toba tylko tyraj ciezko i nie patrz na przeciwnosci losu Zycie ma sens gdy jest walka Pamietaj o tym .

  • cxubmsqq1

    Oceniono 3 razy 1

    'A w polskim tenisie męskim mamy falę zawodników, która wreszcie ma realne szanse na wyrównaną rywalizację z najlepszymi teamami świata.'

    Redaktorze - czy ty wiesz co za bzdury wypisujesz? Jaka 'fala'? Jaka 'wyrownana rywalizacja'? No chyba, iz sporty ci sie pomylily i do 'najlepszych teamow swiata' zaliczasz okolo 30 krajow. Ale tak popularna jest akurat tylko p. nozna i nawet 30 kraj w rankingu mozna uwazac za zespol z 'czolowki'!

    W tenisie, sporcie indywidualnym, tak nie jest wiec nie ma sie co podniecac polskimi 'sukcesami'! Troche realizmu, czlowieku, troche obiektywizmu a nie 'bicia piany' i 'dmuchania nastepnego balona'.....

  • roztoka

    Oceniono 7 razy 1

    Jakoś bardzo gładko przeszła Wyborcza od inicjowania nagonki na Jerzego Janowicza do wychwalania go. Ślady tej nagonki jeszcze widać czasami w obrzydliwych protekcjonalnych pouczeniach różnych miernot.

    Nie przepadam za agresywnymi formami reakcji i gwałtownego samopobudzania się jak to robi na przykład Bartoli albo piłkarze wrzeszczący i zaciskający pięści. Janowicza akurat rozumiem - jego przeskok do światowej czołówki był tak gwałtowny i presja na potwierdzanie sukcesu z Paryża tak silna, że każdy występ go dużo kosztuje. Stąd jego reakcje i okrzyki radości są byc może niewspółmierne.

  • opozycyjnykoalicjant

    Oceniono 10 razy -8

    chyba sie cos Wam w dupach poebało ... nie mamy reprezentacji tak czy siak a jesli awansujemy do światowej elity to tlko i wyłącznie dzięki zbiegowi okoliczności .... żałosne

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX