Sport.pl

PŚ w Predazzo. Stoch: Bardzo szybko się pozbierałem

Notował w Predazzo Łukasz Jachimiak
05.02.2012 , aktualizacja: 05.02.2012 22:39
A A A Drukuj
05.02.2012, godzina 16:00
LP: Zawodnik: Kraj: Wynik (Pkt.) :
1. Kamil Stoch Polska 258.5
2. Gregor Schlierenzauer Austria 256.9
3. Anders Bardal Norwegia 248.6
...
36. Krzysztof Miętus Polska 81.9
42. Piotr Żyła Polska 77.5
47. Maciej Kot Polska 73.8
Kamil Stoch Fot. GIAMPIERO SPOSITO REUTERS Kamil Stoch
- Pierwsze i siódme miejsce satysfakcjonuje mnie, ale nie w pełni. - mówi Kamil Stoch pytany o to, czy byłby zadowolony, gdyby za rok, na mistrzostwach świata w Predazzo, powtórzył wynik, który osiągnął tu teraz w zawodach Pucharu Świata.
Też musisz gdzieś lecieć? Wyniki masz w telefonie na m.sport.pl »

Kamil, czułeś się tu jak w Zakopanem? Na trybunach dominowali Polacy, ty zająłeś siódme i pierwsze miejsce, a w naszych konkursach byłeś przecież pierwszy i siódmy?

- Rzeczywiście fajna ta zależność. A klimat też był świetny, za co należą się podziękowania nie tylko kibicom, ale też polskim DJ-om, którzy naprawdę przenieśli tu zakopiańską atmosferę.

Biało-czerwone trybuny na konkursie poza Polską przypominają najlepsze czasy Adama Małysza. Wygląda na to, że ty też przyciągasz ludzi.

- Bardzo się z tego cieszę. Wszystkim, którzy tu byli dziękuję. My potrzebujemy tego wsparcia, tylu naszych rodaków nas motywuje, uskrzydla.

Cztery lata temu byłeś w Predazzo szósty i wtedy to był dla ciebie duży sukces. Teraz wygrałeś w miejscu, w którym Małysz zwyciężył w dwóch konkursach Pucharu Świata i zdobył dwa złote medale mistrzostw globu.

- Bardzo lubię tę skocznię, widać, że ona jest dla Polaków dobra. Teraz początkowo nie mogłem się na niej odnaleźć, to pewnie były skutki ostatnich, dalekich podróży. Ale w sumie bardzo szybko się pozbierałem.

W finale oddałeś świetny skok. Już po wyjściu z progu wiedziałeś, że polecisz daleko?

- Tak, czułem, że to jest to.

Trener Kruczek zdradził nam, że po sobotnich zawodach oglądaliście twoje idealne skoki. Powiesz, które dokładnie?

- Oglądnęliśmy kilka skoków, między innymi z treningów, ale też z bardzo dobrych dla mnie konkursów. Chodziło o to, żeby bodźcem wzrokowym przywołać dobre skoki.

To wasza tajemnica sukcesu?

- Jest nią pozytywne nastawienie, cieszenie się z tego, co się ma, a nie martwienie się, że coś nie wyszło.

Co robiłeś w sobotę poza oglądaniem swoich skoków?

- Ważne jest, żeby się relaksować. Zawsze mam ze sobą dobrą książkę, która mnie wciąga, w której mogę się zapomnieć i dobrą muzykę oraz film. Mamy też fizjoterapeutę, który odwala kawał dobrej roboty, to samo mogę powiedzieć o psychologu. W zespole wszystko fajnie działa.

Co czytałeś ostatnio?

- "Przesyłkę z Salonik" Roberta Ludluma.

Twój dawny trener, Stanisław Trebunia-Tutka, zapowiadał przed zawodami w Predazzo, że wygrasz tu przynajmniej raz i w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata wyprzedzisz Thomasa Morgensterna. Trafił w „dziesiątkę”.

- Bardzo się cieszę, że ma o mnie takie zdanie, że we mnie wierzy. To dla mnie bardzo ważne, że tak mówią o mnie ludzie, którzy ze mną kiedyś pracowali.

Prezes Polskiego Związku Narciarskiego, Apoloniusz Tajner, też w ciebie wierzy. Jego zdaniem masz dużą szansę na podium w klasyfikacji końcowej Pucharu Świata.

- W tym temacie prosiłbym o wstrzemięźliwość. Nie wolno się za daleko zagalopować. Moim celem przed sezonem było wejście do szóstki. W tym momencie w niej jestem i moim celem jest pozostanie w tym gronie. Wiem, że jeśli zacznę myśleć o dogonieniu Andreasa Koflera, o byciu liderem, to będę całkowicie zgubiony.

Za rok minie 10 lat od złota Adama. Historia zatoczy koło?

- Adam jest świetnym człowiekiem, wspaniałym sportowcem. Zrobił w skokach, w ogóle w sporcie, rzecz, którą udało się osiągnąć mało komu, a może nawet nikomu innemu. Tak naprawdę nie chcę gonić jego wyników, nie myślę w takich kategoriach, że muszę wygrywać i pokazać, że teraz ja jestem taki super. Ale medal na pewno będzie moim celem.

Taki wynik, jaki osiągnąłeś w Predazzo teraz, a więc siódme i pierwsze miejsce, za rok brałbyś w ciemno?

- Nie. Pierwsze i siódme miejsce satysfakcjonuje mnie, ale nie w pełni.

Radzisz sobie z presją? Widzisz, jak wiele od ciebie wszyscy oczekują?

- Tak naprawdę presję na siebie nakłada sam zawodnik. Jeżeli potrafi skupić się wyłącznie na sobie, na tym, co ma zrobić, a nie na tym, co się dzieje wokół niego, to jest w stanie sobie poradzić.

Po zawodach waszą ekipę czeka chyba impreza? Ty wygrałeś, a Piotrkowi Żyle w sobotę urodziła się córka.

- Szkoda, że nie wygrał Piotrek. W ten sposób zrobiłby prezent swojemu dziecku, żonie i sobie. Dla Piotrka to na pewno piękna chwila, myślę, że narodziny dziecka są dla człowieka jednym z najważniejszych momentów w całym życiu. Tu nie było na to czasu, ale teraz na pewno pomyślimy o jakimś prezencie dla Piotrka.

Podziel się

  • 1

Newsletter

  • Najnowsze informacje sportowe - wprost na Twoja skrzynkę!

Przykładowy newsletter