- Kamil oddał bardzo dobre i bardzo równe skoki. Gdyby nie ten delikatny błąd korygujący w locie, można było pokusić się o zwycięstwo. Ogólnie konkurs bardzo udany, zarówno dla Kamila jak i pozostałych punktujących kadrowiczów. Była loteria, podobnie jak wczoraj, ale myślę, że i tak nie mieliśmy tutaj pecha, momentami nawet na tej loterii skorzystaliśmy - przyznaje trener polskiej
kadry.
- Kamil przegrał naprawdę niewiele, to były zawody do wygrania, ale ten konkurs już za nami, trzeba go ocenić, jako kolejny, bardzo udany start w wykonaniu Kamila - ocenia Kruczek.
- Maciej Kot w pierwszej serii trochę zepsuł skok, w drugiej trafił na gorsze warunki i nie udało mu się odlecieć. Ważne jednak, że zdobył kolejne punkty i pokazał, że wczorajsza wpadka to był przypadek, w dużej mierze, związany z niekorzystnym wiatrem - kontynuuje szkoleniowiec Polaków.
- Krzysiek miał trochę szczęścia do warunków, ale jego skok, szczególnie w drugiej serii, był bardzo dobry. W przypadku Stefana Huli nie da się nic poprawić, nie mając skoków treningowych. Jeśli u zawodnika od pierwszego tu skoku następuje kompletne rozregulowanie to jest to kwestia przypadku, jeśli się uda dobrze skoczyć - tłumaczy Kruczek.
- Przed Predazzo poczekamy aż wróci reszta ekipy z Pucharu Kontynentalnego, wówczas będziemy montować skład. Pewni występu w Predazzo mogą być
Kamil Stoch, Piotr Żyła, Krzysztof Miętus i Maciej Kot. Zastanawiamy się nad piątym zawodnikiem, część kadrowiczów na pewno odda skoki treningowe jeszcze na dzień przed wyjazdem - zakończył Łukasz Kruczek.