Sport.pl

Turniej ATP w Miami - Kubot wraca na korty po krótkiej przerwie

borzech, PAP
19.03.2010 , aktualizacja: 19.03.2010 13:21
A A A Drukuj
Łukasz Kubot Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta Łukasz Kubot
Łukasz Kubot po blisko dwutygodniowej przerwie wróci na korty i wystąpi w turnieju rangi ATP Masters 1000 na twardych kortach w Miami (z pulą nagród 4,5 mln dol.). Najlepszy polski tenisista jest obecnie 42. w rankingu ATP World Tour.
SERWISY
W ciągu dwóch pierwszych miesięcy tego roku Kubot wystąpił w sześciu turniejach, a faktycznie miał tylko tydzień wolnego przed wielkoszlemowym Australian Open. W lutym zdecydował się na tournee po Ameryce Południowej, gdzie w ciągu czterech tygodni wystartował w czterech imprezach ATP. Zaraz po tym wrócił do kraju, by na początku marca wziąć udział w Sopocie w spotkaniu z Finlandią (2:3) w ramach rozgrywek o Puchar Davisa.

- Trochę mnie to wszystko kosztowało energii i zdrowia, więc przyszedł czas na trochę odpoczynku i przygotowanie do kolejnych startów. Z tego powodu zrezygnowałem ze startu w Indian Wells, gdzie po raz pierwszy w karierze na podstawie rankingu miałem prawo wystąpić w turnieju Masters 1000 - powiedział Kubot.

- Ważniejsze jest jednak zdrowie, dlatego konieczna była krótka przerwa. Wierzę, że ona pomoże mi zregenerować siły i uzyskać dobry wynik w Miami. Później przechodzę od razu na korty ziemne w Europie i praktycznie do Roland Garros nie będą miał zbyt wiele czasu na głębszy oddech - dodał.

Tenisista z Lubina, który od kilku lat trenuje w Pradze w jednym z najlepszych czeskich klubów TK Neride. Natomiast od półtora roku jego szkoleniowcem jest Tomas Hlasek, zaś przygotowaniem fizycznym i kondycyjnym zajmuje się Ivan Machytka.

- Zawsze dobrze się czułem, grając nad morzem, gdzie jest wilgotno. I w Sopocie zawsze mi się dobrze grało, i nawet w Belgradzie, który jest położony nad rzeką. Również odpowiada mi klimat w Acapulco czy Costa do Sauipe. Stąd się wzięło miesięczne tournee po Ameryce Południowej w lutym, zresztą po raz pierwszy byłem tam przed rokiem - powiedział Kubot.

- Oczywiście w Europie w tym czasie są trochę lepiej obsadzone, ale są w hali, a co tydzień jest inna nawierzchnia. Jest ciasno i nie ma szans na dobre zrealizowanie planu treningów, bo korty wciąż są zajęte i godziny są limitowane. Natomiast w Ameryce Południowej jest bardzo dużo kortów do dyspozycji, a podczas każdego turnieju można trenować na nich do woli - dodał.

W lutym Kubot osiągnął drugi w karierze finał w singlu w Costa do Sauipe. W Brazylii dotarł też do finału debla, a podczas miesięcznego tournee po Ameryce Południowej z Austriakiem Oliverem Marachem wygrał dwie imprezy - w Santiago i Acapulco. Udał się tam wprost z Melbourne, gdzie dotarł do 1/8 finału wielkoszlemowego Australian Open, ale też dopadła go infekcja dróg oddechowych i miał mniej groźny uraz biodra.

- Jestem bardzo zadowolony ze swojej decyzji i z całego tourne. Nie udało mi się do końca wyleczyć w Australii i chciałem początkowo wracać do Europy, ale poleciałem z marszu do Santiago w Chile i tam doszedłem do siebie. Pomogła mi zmiana klimatu, ciepło, wiec wznowiłem treningi. Na szczęście w Santiago i Costa do Sauipe byłem od razu w głównych turniejach, natomiast w Buenos Aires i Acapulco początkowo tylko w eliminacjach - powiedział Kubot.

- W Santiago doszedłem do drugiej rundy i wygraliśmy z Olivierem debla, natomiast w Costa do Sauipe były juz dwa finały, więc były to fantastyczne dwa turnieje, a finał w Brazylii dał mi przepustkę do drabinki w Buenos Aires, tzw. "special exempt". Tam mi się nie powiodło, ale miałem czas zregenerować siły po pierwszych dwóch tygodniach w Ameryce. Przyjechałem do Acapulco przygotowany i zagrałem fantastyczny mecz w pierwszej rundzie, a w drugiej nie udało mi się pokonać Fernando Verdasco, choć wydaje mi się, że w tym dniu był do ogrania i w moim zasięgu. No i udało nam się wygrać debla. Ten miesiąc i regularne dobre wyniki pozwoliły mi awansować do czołowej "50" rankingu - dodał Kubot.

Agnieszka kontra Karolina, czyli wielki mecz w Kalifornii »


Zobacz więcej na temat:

Podziel się