Sport.pl

Tyson Fury tłumaczy wybór najbliższego rywala. Był krytykowany

Tyson Fury (27-0-1, 19 KO) nie przejmuje się opiniami kibiców, którzy w większości niezbyt dobrze zareagowali na ogłoszenie jego walki z Niemcem Tomem Schwarzem (24-0, 16 KO). Odbędzie się ona 15 czerwca w Las Vegas. Brytyjczyk jest najwyraźniej w znakomitym humorze i wtóruje Bobowi Arumowi, który wczoraj tłumaczył sens wyboru kolejnego rywala olbrzyma z Wilmslow.

- Jestem w bardzo dobrej formie i jestem totalnie gotowy, nie mogę się doczekać walki. Schwarz jest niepokonany, świeży i ambitny - powiedział Tyson Fury, podkreślając przy okazji swoją radość z kolejnego występu w Stanach Zjednoczonych. - To straszna walka. Jeśli zamiast rewanżu z Deontayem Wilderem bierzesz takiego rywala, to jest po prostu coś tragicznego. Ale muszę coś oddać Tysonowi Fury'emu. Dostanie naprawdę duże pieniądze za tak słabą walkę. Słowa uznania - powiedział wcześniej z przekąsem szef stajni Matchroom Eddie Hearn, krytykując Fury'ego.

- Kiedy zaczynasz boksować jako dzieciak, marzysz o podbiciu Ameryki. Wrócę tam i wystąpię przed największą możliwą publicznością - dodaje Fury, który walczył dotychczas w Stanach Zjednoczonych dwukrotnie: ze Steve'em Cunninghamem w Nowym Jorku (2013) i oczywiście w zeszłym roku z Deontayem Wilderem w Los Angeles. Rewanż z mistrzem WBC, który zmierzy się z Dominicem Breazeale'em 18 maja, wciąż wydaje się priorytetem dla Tysona i jego ludzi. Tak przynajmnniej zapewniają.

Tyson Fury o rewanżu z Wilderem

- Rewanż z Wilderem musi się odbyć. Ja muszę zrobić swoją robotę w walce ze Schwarzem, a Wilder w walce z Breazeale'em. Wtedy zacznie się rozmowa o rewanżu. Wilder ostatnio ucichł, wysyłam mu wiadomości, a on przestał na nie odpowiadać - twierdzi Tyson Fury, dla którego czerwcowa walka ze Schwarzem będzie pierwszym pojedynkiem w ramach lukratywnego kontraktu z telewizją ESPN i grupą Top Rank. Więcej o boksie na bokser.org

Więcej o: