Sport.pl

Fury - Wilder. Tyson Fury drwi z Joshui: Przestraszony kurczak

Hitowe starcie Tyson Fury - Deontay Wilder, o mistrzostwo świata wagi ciężkiej WBC, zakończyło się remisem. - Na pewno dojdzie do rewanżu. Dziś spotkało się dwóch najlepszych pięściarzy świata w wadze ciężkiej. Anthony Joshua to przestraszony kurczak- ironizował po walce Fury.

Tyson Fury - Deontay Wilder. Niezrozumiały werdykt

Walka Tyson Fury - Deontay Wilder elektryzowała kibiców boksu na całym świecie. Brytyjczyk na początku ruszył na swojego rywala i długo prowadził na punkty, ale w drugiej części walki Wilder dwukrotnie posłał rywala na deski i w ten sposób doprowadził do remisu. - Owszem, dwa razy byłem liczony, ale i tak moim zdaniem wygrałem. Kiedyś pojechałem do Niemiec i pobiłem Kliczkę. Teraz w moim odczuciu przyleciałem do Ameryki i pobiłem Wildera - mówił po ogłoszeniu remisu Tyson Fury (27-0-1, 19 KO).

Ten remis sprawił, że pas WBC wagi ciężkiej pozostał w posiadaniu Deontaya Wildera (40-0-1, 39 KO). Gdy odczytano trzecią kartę, Anglik wydawał się zawiedziony, natomiast na twarzy Amerykanina pojawił się szeroki uśmiech. Bo on też wiedział, iż pomimo dwóch dodatkowych punktów za nokdauny w dziewiątej oraz dwunastej rundzie, istniało spore zagrożenie, że arbitrzy orzekną zwycięstwo pretendenta.

Tyson Fury: Joshua to przestraszony kurczak

- Jestem wojownikiem. Wilder bije strasznie mocno, ale ja unikałem tych uderzeń. Nie mam zamiaru deprecjonować jego osiągnięć, to wielki mistrz, jednak świat wie jak było naprawdę. To ja wygrałem ten pojedynek i pas WBC powinien powędrować do mojego domu. Po nokdaunie pokazałem serce do walki, bo dziś boksowałem właśnie sercem. Na 100 procent dojdzie do naszego rewanżu, choć teraz chcę po prostu wrócić po długiej przerwie do domu i spędzić święta z rodziną. Wiedzcie jednak, że dziś spotkało się dwóch najlepszych pięściarzy świata w wadze ciężkiej. Anthony Joshua to przestraszony kurczak. Eddie Hearn, gdzie jesteś? Joshua, gdzie jesteś? - ironizował "Król Cyganów". Bo przecież Eddie Hearn, promotor Anthony'ego Joshuy (22-0, 21 KO), niemal do końca zarzekał się, że nie dojdzie do tej walki i w ostatniej chwili Fury zgłosi jakąś kontuzję.

- Dojdzie do rewanżu, a wtedy go dopadnę. Dziś momentami zbytnio się podpalałem, ale i tak uważam, że z tymi nokdaunami zasłużyłem na wygraną - przyznał Wilder, dla którego była to ósma skuteczna obrona tytułu World Boxing Council. - Wilder jest chyba najmocniej bijącym zawodnikiem w historii boksu, jednak przeciwstawiłem mu swój hart ducha i serce do walki. Większość mnie skreślała. Miałem to przegrać w niecałą rundę. Tak samo zresztą mówiono przed moją wyprawą do Niemiec na starcie z Władimirem Kliczką. Nie jestem zadowolony z tego remisu, lecz pozostanę profesjonalistą i nie będę płakał nad rozlanym mlekiem. Obaj wracamy zdrowi do swoich rodzin, a to przecież najważniejsze. Mimo wszystko szkoda, bo to ja powinienem dziś zwyciężyć - dodał Fury.

"Fury zaszokował bokserski świat po raz kolejny"

Jak pisało BBC w trakcie relacji na żywo, "świetny, świetny występ Fury'ego, który zaszokował bokserski świat po raz kolejny". Fury wytrzymał tę walkę przede wszystkim pod względem kondycyjnym, o co wcześniej mieli obawy kibice oraz eksperci. Z wcześniejszych doniesień wynika, że za tę walkę Deontay Wilder dostanie 14 mln dolarów. Tyson Fury miał dostać o 4 mln mniej, ale już wcześniej zapowiedział, że swoje wynagrodzenie pomoże na pomoc bezdomnym. - Mi te pieniądze się nie przydadzą. Nie chcę zostać milionerem albo miliarderem. Jestem pięściarzem, a nie biznesmenem. Prawdopodobnie podążę drogą innych bokserów i będę spłukany - wytłumaczył swoją decyzję brytyjski pięściarz. Więcej o walce na bokser.org.

Więcej o: