Sport.pl

Boks. Tyson Fury: Deontay'owi Wilderowi trzęsie się tyłek

Po piątkowej ceremonii ważenia Tyson Fury (27-0, 19 KO) wyraził przekonanie, że znokautuje Deontaya Wildera (40-0, 39 KO) i odbierze mu tytuł mistrza WBC w wadze ciężkiej.

Na ważeniu nie było tradycyjnego spotkania twarzą w twarz. Pięściarze stanęli wprawdzie naprzeciw siebie, ale widzieli się z odległości kilku metrów. Organizatorzy chcieli uniknąć kolejnej awantury, podobnej do tej, która miała miejsce podczas ostatniej konferencji prasowej.

Zapytany, czy mimo to dostrzegł coś w oczach Wildera, Fury odparł: - Tak! Trzęsie mu się tyłek! On nie chce ze mną walczyć! Znokautuję go, znokautuję całe te jego 96 kilogramów! Nokautu pewny jest także Wilder. - Nie ma innej opcji. Znokautuję go - stwierdził.

Transmisja z gali w Los Angeles od 2:45 w Canal+ Sport. Komentować galę będą Edward Durda i Dariusz Michalczewski. Studio poprowadzi Paulina Czarnota-Bojarska. Gośćmi będą Dariusz Michalczewski, Krzysztof Kosedowski i Janusz Pindera.

Walka na słowa przed starciem w ringu

Między Furym i Wilderem iskrzyło od dawna. Już na pierwszej konferencji prasowej na Wyspach pięściarze prawie się pobili. Do przepychanek doszło też na ostatnim spotkaniu z mediami w USA. Na nim nie zabrakło też przechwałek z obu stron.

- Dokładnie trzy lata temu skopałem tyłek Kliczce, więc z tej okazji wszystkiego najlepszego dla mnie. Zobaczycie, że w sobotę zostanę mistrzem świata WBC. Mam za sobą bardzo ciężkie przygotowania, jestem w doskonałej formie. Zobaczcie, na tej pięknej twarzy nie widać śladu pracy, jaką wykonałem. Wygram - zapowiadał Fury.

- To wspaniała sprawa, że w ringu spotka się dwóch tak dużych gości z tak ciekawymi historiami. Ale mistrzem może być tylko jeden z nas. Nie przegrałem jeszcze walki i tak też będzie w sobotę - odpowiedział Wilder.

Walka na słowa między oboma pięściarzami zdominowała ostatnie miesiące. - On rzuca potężny prawy prosty, co czwarte lub piąte uderzenie to jest prawy prosty, reszta to wymachy. Kiedy rzuci ten prawy prosty, prześlizgnę się na lewą stronę i zdetonuję bombę lewą ręką prosto na jego wątrobę. I bum, padnie na deski, tak właśnie skończy się ta walka - przepowiadał Fury.

- Myślę, że Wilder nie weźmie rewanżu. Udzielę mu lekcji boksu, tak go spiorę, że nie będzie chciał drugiej walki - dodał Brytyjczyk.

Amerykanin nie pozostawał dłużny. - Kiedy mój umysł zaczyna się przeistaczać, jest to przerażające uczucie, bo to źródło siły, które całkowicie przejmuje nade mną kontrolę i daje przekonanie, że mogę kogoś zabić. Ludzie mają problem, kiedy tak mówię, bo wiedzą, że mnie na to stać, że naprawdę dysponuję taką siłą. Kiedy przychodzi to uczucie, sam nawet nie wiem, jak dużą dysponuję mocą. Tego nie da się wytłumaczyć.

- Wiem o wszystkim, co się dzieje w obozie Fury'ego. To mój kraj, wszędzie mam oczy i uszy. Wiem, że przejawia oznaki napięcia nerwowego, a w sytuacji nie pomaga fakt, że nie ma przy nim jego ojca. Już wcześniej rozstał się ze swoim wujkiem Peterem, który go trenował, a on przecież czuje się komfortowo wtedy, gdy jest przy nim rodzina - zdradzał Wilder. Freddie Roach - trener, który pomagał Fury'emu - dolał oliwy do ognia mówiąc, że słyszał, iż to Amerykanin jest kompletnie nieprzygotowany do pojedynku.

Więcej o boksie przeczytasz na portalu Bokser.org.

Więcej o: