Sport.pl

Andrzej Gmitruk nie żyje. Tragedia rozpoczęła się na tarasie

Andrzej Gmitruk nie żyje. Słynny polski trener bokserski zginął w pożarze. Policja ustala przyczyny jego śmierci. Przedstawiciel PSP w Mińsku Mazowieckim zdradził w rozmowie ze Sport.pl okoliczności tragicznego zdarzenia.

Andrzej Gmitruk nie żyje

Andrzej Gmitruk zginął w pożarze, o czym poinformowała OSP Długa Kościelna. O godzinie 4:00 straż pożarna została wezwana do pożaru domu jednorodzinnego, w którym "śmierć poniósł jeden z najlepszych trenerów kadry bokserskiej". Chodzi właśnie o Gmitruka, co OSP potwierdziło portalowi Sport.pl.

Pożar wybuchł na tarasie domu Gmitruka

Przedstawiciel Państwowej Straży Pożarnej w Mińsku Mazowieckim, położonym niedaleko miejsca tragicznego zdarzenia, zdradził, że pożar wybuchł na skutek zapalenia się mebla na tarasie domu. W akcji wzięły udział cztery jednostki straży pożarnej, pogotowie medyczne i funkcjonariusze policji. - W środku znaleziono zwłoki mężczyzny. Nikt poza nim nie ucierpiał - słyszymy.

Na razie nie ma potwierdzenia, że bezpośrednią przyczyną śmierci byłego trenera m.in. Artura Szpilki, Tomasza Adamka czy Andrzeja Gołoty był pożar. - Szczegóły sprawy ustala policja i prokurator, na razie nie wiemy nic więcej - zdradza nam przedstawiciel PSP w Mińsku Mazowieckim.

Więcej o:
Komentarze (36)
Andrzej Gmitruk nie żyje. Tragedia rozpoczęła się na tarasie
Zaloguj się
  • 100-lec

    Oceniono 33 razy -13

    na miejscu policji sprawdziłbym co w tym czasie robił Szpilka

  • byann

    Oceniono 17 razy -11

    Niestety, pewnie palił papierosa na tarasie i potem zasnął.

  • senioryta13

    Oceniono 11 razy 1

    podobno tylko drewniane domy sie palą

  • lolek_do_kfadratu

    Oceniono 11 razy 1

    A to ciekawe

  • pogra55

    Oceniono 5 razy 3

    Zapewne za dużo wiedział.

  • acototak

    Oceniono 6 razy 4

    Miejscowość w powiecie wołomińskim, letnie popołudnie. Spod dachu domu sąsiada wydobywa się dym. Zgłaszam na 112. Pierwszy przyjeżdża samochód z PGE. -To panowie się teraz gaszeniem pożarow zajmujecie?, -Nie, ale mamy prąd odciąć, żeby strażakow nie poraziło.
    Mija kolejne kilkanaście minut i słychać syrenę. Dźwięk się zbliża, ale po chwili oddala i zanika.
    Po kilku minutach znów sie zbliża, tym razem dojeżdżają. Mercedes z OSP. nówka, błyszczy. Wysiadają panowie w czyściutkich strojach, rozwijają węże. Pan w kabinie dumnie pokazuje kilka monitorów, ktore informują go o stanie zbiornikow z wodą i innych ważnych rzeczach. Wracają panowie od węży. -Woda nie leci. -Ciekawe dlaczego?
    --A teraz?
    -Nie
    -..uj by to strzelil, a teraz?
    -Nie
    Po 7 minutach woda zaczyna lecieć. Wtedy też dojeżdża zawodowa straż z Tłuszcza i załatwia sprawę w kilka minut.

    Łącznie od wezwania minęło 27 minut (dojazd) + 7 minut (uruchomienie pompy) = 34 minuty
    Dobrze, że pożar był niewielki, bo wszystkie domy w sąsiedztwie drewniane i na jednym moglo się nie skończyć.

  • nie_z_rzeczownikami

    Oceniono 30 razy 4

    Człowieka żal. Natomiast "dyscyplina", której był trenerem, jest przykładem tego, że człowiek jako istota nadal jest w wielu aspektach na poziomie zwierzaka, albo nawet gorzej...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX