Sport.pl

Legendarne walki bokserskie, które przeszły do historii (WIDEO)

Joe Jeannette wygrał walkę po 49 rundach, mimo że 27 razy był posyłany na deski. Ray ?Sugar? Leonard potrafił wygrać przegrany pojedynek, a Jack Dempsey siedem razy zwalał z nóg dwumetrowego rywala. Obejrzyj starcia z listy legendarnych bokserskich walk, które przeszły do historii sportu.

Joe Jeannette - Sam McVea (Paryż, 1909 r.)

Pojedynek w kwietniu 1909 roku był rewanżem za lutową walkę, kiedy McVea pokonał Jeannette'a po 20-rundowym starciu i zdobył mistrzowski pas wagi ciężkiej.

Tym razem pięściarze umówili się aż na 50 rund i stoczyli jedną z najbardziej pamiętnych walk w historii boksu. Na początku przewagę miał McVea, który regularnie posyłał rywala na deski, a w 16 rundzie omal nie zakończył pojedynku. Jeannette zdołał się jednak pozbierać i w kolejnych rundach zbombardował przeciwnika ciosami. Przed ostatnią, 50. rundą McVea nie mógł już wstać do walki i za zwycięzcę uznano Jeannette'a. - Nie widzę cię, Joe... Nie mam siły... Nie mogę zadać ciosu... Wygrałeś! - miał powiedzieć po walce McVea.

Pięściarz przegrał, mimo że posłał rywala na deski aż 27 razy, podczas gdy sam był liczny 19 razy. Walka trwała ponad 3,5 godziny.

Jack Dempsey - Jess Willard (Toledo, 1919 r.)

To miał być pojedynek 'Dawida z Goliatem'. Na oczach 70 tys. kibiców potężny Willard, nazywany 'Gigantem z Pottawatomie' (miał blisko 2 m wzrostu) bronił mistrzowskiego pasa wagi ciężkiej. Jego rywalem był Jack Dempsey - niższy o 15 cm, ale znany z agresywnego stylu i potężnego ciosu.

Już w pierwszej rundzie Dempsey zdecydowanie ruszył na rywala, bombardując go ciosami. Wielki Willard co chwila padał na deski, w pierwszej rundzie był liczony aż siedem razy. Podczas ostatniego liczenia wybrzmiał gong oznajmiający koniec rundy, ale z powodu wrzawy na stadionie nikt go nie usłyszał. Sędzia jako zwycięzcę wskazał Dempseya, ale po protestach z drugiego narożnika wznowił pojedynek.

Willard dawał się jeszcze obijać jeszcze przez dwie rundy. Półprzytomny ledwie poruszał się w ringu, ale nie padał na deski. Po trzeciej rundzie walkę poddali jego sekundanci. Po walce pojawiły się doniesienia, że Willard wyszedł z ringu ze złamaną szczęką, złamanymi żebrami, kilkoma wybitymi zębami i pęknięciami kości twarzy. Obrażenia Willarda wywołały dyskusję o ewentualnym oszustwie rywala. Pojawiły się sugestie, że Dempsey mógł wypełnić rękawice czymś twardym np. żelazem, ale pięściarzowi niczego nie udowodniono.

Joe Louis - Max Schmeling (Nowy Jork, 1938 r.)


Joe Louis vs Max Schmeling II 22-06-1938 przez TheHomelessDetective

Pierwsza walka Louisa ze Schemlingiem odbyła się dwa lata wcześniej i wygrał ją reprezentant Niemiec, nokautując przeciwnika w 12 rundzie. Porażka Louisa, wschodzącej gwiazdy amerykańskiego boksu, wstrząsnęła Ameryką. - Szedłem Siódmą Aleją i widziałem dorosłych mężczyzn płaczących jak dzieci i kobiety siedzące przy krawężnikach z twarzą schowaną w dłoniach. W całym kraju ludzie płakali, kiedy przyszła wiadomość o porażce Joe - pisał po walce Langston Hughes, amerykański poeta i felietonista.

Po rewanżu płakali już Niemcy. Na stadionie Jankesów, na oczach ponad 70 tys. widzów (wśród których zasiadali m.in. Clark Gable, Gregory Peck i Edgar Hoover) Louis zmasakrował Schmelinga. Amerykanin od pierwszych sekund rzucił się na rywala. Nie minęło 90 sekund a Niemiec już był liczony po kombinacji lewymi sierpowymi Louisa. Po wznowieniu walki na głowę Schemlinga spadła kolejna lawina ciosów. Niemiec dwukrotnie padał an deski. Za drugim razem jego sekundant - Max Machon rzucił ręcznik i poddał walkę.

Joe Louis - Rocky Marciano (Nowy Jork, 1951 r.)

13 lat po pokonaniu Schmelinga Louis stoczył pojedynek z Rockym Marciano. Tym razem to on występował w roli doświadczonego mistrza, a 28-letni Marciano był dopiero pretendentem do tytułu. Walka odbyła się hali Madison Square Garden, a faworytem bukmacherów był wracający ze sportowej emerytury Louis.

Brutalna siła Marciano dała o sobie znać w ósmej rundzie, kiedy Louis padł na deski. Wtedy zdołał jeszcze wstać, ale już pół minuty później potężny lewy sierpowy Marciano, poprawiony prawym prostym, wyrzucił nieprzytomnego Louisa poza liny. Po tej walce 37-letni pięściarz zakończył karierę, a Marciano został nowym idolem amerykańskiej publiczności. Zdobył mistrzostwo świata i do końca kariery nie przegrał żadnej walki.

Cassius Clay - Sonny Liston (Miami, 1964 r.)

Przed pięściami Listona drżeli najlepsi bokserzy na świecie. Amerykanin bił z niezwykłą siłą, nie robiło mu różnicy czy uderzał lewą czy prawą ręką. Pokonując w 1962 roku Floyda Pattersona zdobył mistrzowski tytuł w wadze ciężkiej. Pojedynek z Clayem (tuż po walce zmienił nazwisko na Cassius X, a potem na Muhammad Ali), 22-letnim mistrzem olimpijskim z Rzymu, miał być kolejną udaną obroną pasa.

Tymczasem Clay nie przestraszył się 'króla nokautu'. Przetrwał kryzys w piątej rundzie i w szóstej odzyskał kontrolę nad pojedynkiem. W siódmej rundzie Liston poddał walkę, a Clay oszalał z radości. Biegał po ringu i krzyczał: 'Wstrząsnąłem światem!', 'Jestem najlepszy!'. Tak zaczęła się jego wielka kariera.

Muhammad Ali - George Foreman (Kinszasa, 1974 r.)

Muhammad Ali (USA) - George FOREMAN (USA)

30 października 1974 r. w stolicy Zairu w Kinszasie, odbyła się walka, która przeszła do historii boksu zawodowego pod nazwą "bójki w dżungli" (Rumble in the Jungle). George Foreman bronił tytułu mistrza świata wszechwag w pojedynku z Muhammadem Ali.

Pojedynek rozpoczął się o 4 rano, by widzowie w USA mogli ją oglądać w najlepszej dla siebie porze. Wpływ na przebieg walki miał panujący w Afryce klimat. Od piekielnego upału zmiękła mata i rozciągnęły się liny wokół ringu.

Ali wiedział jak wykorzystać te warunki. Przez kilka pierwszych rund pretendent do tytułu pozwalał dominować Foremanowi, ale skutecznie bronił się przed jego ciosami. Z każdą kolejną minutą jego taktyka stawała się coraz bardziej klarowna - zmęczyć rywala w upale i wilgotnym powietrzu, by zaatakować w końcówce. Po jednej z rund Ali powiedział do Foremana: Teraz moja kolej George.

W 6 i 7 starciu Ali atakował coraz śmielej, a nieprzyzwyczajony do długich walk Foreman ruszał się coraz bardziej ospale. Wreszcie w 8. rundzie Ali wykorzystał sprzyjający moment, gdy Foreman zamierzał zaatakować, odbił się od lin i zadał dwa błyskawiczne ciosy proste prawą ręką, uderzył hakiem, a za chwilę wyprowadził kończący cios z prawej. Foreman padł na matę. Na "10" sędziego usiłował powstać... Walka jednak była skończona. Ali odzyskał tytuł po siedmiu latach i jako pierwszy pięściarz w historii został po raz trzeci mistrzem świata wszechwag.

Ray ,,Sugar" Leonard - Thomas Hearns (Las Vegas, 1981 r.)

Stawką pojedynku rekalmowanego jako 'Ostateczna rozgrywka' był mistrzowski tytuł w wadze półśredniej. Od początku dominował Hearns, z każdą rundą powiększał przewagę. Wyraźnie prowadził na punkty, a jedyną szansą dla Leonarda było znokautowanie rywala.

Między 12. a 13. starciem trener Angelo Dundee krzyczał do swojego podopiecznego: Przegrywasz to, synu! Przegrywasz to! Zmotywowany Leonard wyszedł do kolejnej rundy z nową energią. Jego silne ciosy zaczęły trafiać do celu. Po jednej z kombinacji przycisnął Hearnsa do lin i do końca rundy agresywnie atakował. W 14. rundzie kontynuował atak. Znów ustawił sobie Hernsa pod linami i niemiłosiernie go obijał. Sędzia przerwał pojedynek ogłaszając techniczny nokaut. Walkę wygrał 'Sugar', mimo że 'na papierze' prowadził Hearns: 124-122, 125-122 i 125-121.

James Douglas - Mike Tyson (Tokio, 1990 r.)

Walka z Douglasem była zwieńczeniem trudnego okresu kariery Tysona. Niedługo po zwycięstwie z Michaelem Spinksem i skompletowaniu pasów wszystkich największych federacji, pięściarz rozwiódł się z amerykańską gwiazdą telewizji Robin Givens, rozstał się także z wieloletnim trenerem Kevinem Rooney'em. Wygrał jeszcze dwa pojedynki i stanął do walki z Jamesem Douglasem.

Był absolutnym faworytem, bukmacherzy ocenili szanse Douglasa na 42/1. Tym większy szok wywołał przebieg pojedynku. Tyson co prawda w ósmej rundzie powalił rywala na deski, ale kilka minut później potężnie oberwał od Douglasa. "Buster" zbombardował Tysona serią mocnych haków. 'Bestia' wylądowała na deskach. To był koniec tej walki i koniec niepodzielnego panowania Tysona.

Evander Holyfield - Mike Tyson (Las Vegas, 1997 r.)

Historia starć Holyfielda z Tysonem zaczęła się w listopadzie 1996 roku. Wówczas faworytem był 'Żelazny Mike'. To jednak Holyfield, po nokaucie w 11. rundzie wygrał pojedynek i jako drugi (po Muhammadzie Alim) pięściarz w historii wygrał mistrzostwo trzy razy. Obóz Tysona zgłaszał skargi, że Holyfield uderzał głową. Rewanż był kwestią czasu.

Doszło do niego w czerwcu 1997 roku. Walce od początku towarzyszyły kontrowersje. Najpierw obóz Tysona zażądał zmiany sędziego. Jednak to, co wydarzyło się na ringu przeszło do historii sportu. Tyson gryzł Holyfielda w ucho, przez co pojedynek został przerwany. Po wznowieniu 'Żelazny Mike' znów atakował uszy rywala, aż w trzeciej rundzie odgryzł mu kawałek małżowiny. Sędzia przerwał pojedynek i zdyskwalifikował Tysona. Ten tłumaczył później, że gryzienie było odpowiedzią na ciosy głową Holyfielda.

Lennox Lewis - Mike Tyson (Memphis, 2002 r.)

Pojedynek z Lennoksem Lewisem był dla Tysona ostatnią szansą na zaistnienie w świecie boksu. Do wygrania były pasy mistrzowskie federacji IBF, IBO i WBC. Pojedynek pokazał jednak, że czas Tysona bezpowrotnie minął. Lewis dominował przez całą walkę, w ósmej rundzie zafundował Tysonowi ciężki nokaut. Po tym pojedynku 'Żelazny Mike' już nigdy się nie podniósł. Stoczył jeszcze trzy walki, wygrał tylko jedną z nich. Karierę zakończył leżąc na deskach po ciosach Kevina McBride'a.

Więcej o: