Sport.pl

Bestia Mike Tyson - spłukany, ale szczęśliwy. Bokser, który przepuścił 300 mln dolarów

Przy okazji wyboru w grudniu 2010 roku Mike'a Tysona do bokserskiej Galerii Sław sportowy świat podziwiał przemianę byłego boksera. Kiedyś był - nie bez powodów - uważany za psychopatę i bandytę. Teraz udziela szczerych, ckliwych wywiadów, w których z urokiem opowiada o szczęściu i pomaganiu innym. Co się stało z Mike'm Tysonem, oprócz tego, że po drodze przepuścił 300 mln dolarów?
- Jestem świnią i potrafię to sobie powiedzieć stając przed lustrem. I mam plan - chcę robić coś dla innych, dbać o ludzi, którzy na to zasługują. Nie mogę uwierzyć, że mam tak wspaniałą żonę - mówi dziś 44-letni Mike Tyson, człowiek w przeszłości oskarżany i skazywany za gwałty na kobietach, i znęcanie się nad kolejnymi żonami. Dziś 12 lat młodsza od niego Lakiha Tyson, matka jego córki Milan, znów jest w ciąży - syn Tysonów urodzi się na początku roku.

Ameryka kocha takie historie. Czy pokocha - na nowo - Tysona?

Galeria sław i powrót na salony

7 grudnia Mike Tyson został wybrany do bokserskiej Galerii Sław. Przy okazji Ameryka odkrywa go na nowo... Ostatnio Tyson udzielił szczerego wywiadu magazynowi "Desire", wystąpił w programie Center Stage, a także w słynnym talk show Larry'ego Kinga w CNN.

Eksperci nie mają wątpliwości, że miejsce w Galerii Sław Tysonowi się należy. - Był niekwestionowanym mistrzem, bił przeciwników niemal na śmierć, walczył z dzikością w oczach, której tak bardzo nam brakuje teraz na ringach - pisze Dan Rafael z ESPN.

- To, co Tyson robił po pierwszych triumfach - te rzeczy dobre (zdobycie kilku kolejnych pasów mistrza świata) i te złe (gryzienie Evandera Holyfielda w uszy) - nie ma już znaczenia - dodaje Rafael. Uroczyste przyjęcie do Galerii Sław nastąpi w czerwcu 2011 roku.

Wyróżnienie Tysona jest oczywiste, o zaskoczeniu nie ma mowy. Zaskakująca jest jednak przemiana byłego boksera, który na przełomie wieków staczał się na dno mając opinię psychopaty, niemal bandyty, a teraz udziela szczerych wywiadów, w których mówi o szczęściu i pomaganiu innym.

Tyson bawi, Tyson wzrusza

- Moje życie to porażka, chcę od niego uciec. Jestem zażenowany sobą i nim - te słowa Tysona ukazały się 3 czerwca 2005 roku na okładce "USA Today". Osiem dni później 39-letni bokser przegrał walkę z Kevinem McBridem i ostatecznie zakończył karierę.

W kolejnych latach miotał się od pokazowych walk, które musiał odbywać, by spłacać długi, po aresztowania, których doświadczał będąc zatrzymywanym pod wpływem kokainy. W 2007 roku zgłosił się nawet na kurację odwykową, co uratowało go od dłuższego pobytu w więzieniu.

Teraz, w 2010 roku, spłukany, ale szczęśliwy Tyson mieszka z rodziną w Phoenix, oczekuje narodzin syna, hoduje gołębie przed kamerami Animal Planet i występuje w najbardziej znanych talk shows, gdzie sepleniąc i używając ograniczonego zasobu słów, potrafi i rozśmieszyć, i wzruszyć.

Wstrząs

- Dopiero teraz czuję, czym jest wolność. To niesamowite uczucie, choć nie mam pieniędzy, nie towarzyszy mi już ta otoczka gwiazdy. Ale mam rodzinę - tłumaczył Tyson w "Desire". Aż trudno uwierzyć, że to słowa "Bestii", którą byłe żony oskarżały o fizyczne znęcanie się, która siedziała w więzieniu za gwałt.

Świat jednak dostrzegł przemianę Tysona - to, że poświęca się bliskim, że zaczyna jeździć po świecie jako ambasador boksu, że da się z nim szczerze i otwarcie rozmawiać, że jest w dobrej formie fizycznej i psychicznej.

- Co cię tak odmieniło? - wprost spytał Tysona Larry King.

- Straciłem córkę, która zmarła podczas zabawy w domu. To mnie obudziło, po tym wydarzeniu dorosłem - tłumaczył były bokser, nie unikając żadnych - nawet wyjątkowo trudnych - pytań Kinga.

Exodus, czteroletnia córka Tysona, zmarła po zaplątaniu się w sznur podczas zabawy na sztucznej bieżni w domu swojej matki. - Zrozumiałem wtedy, że muszę zacząć pomagać, służyć ludziom. Potrzebuję mieć w końcu coś, co mogę dać światu - mówił o śmierci córeczki w "Desire".

Notre Dame boksu

Na ringu Tyson dorósł bardzo szybko. Ulicznego zabijakę z nowojorskiego Brooklynu okiełznał trener Cus D'Amato - po zawodowym debiucie w 1985 roku Tyson w ciągu 20 miesięcy wygrał aż 28 walk, z czego aż 26 przez nokaut! D'Amato obejrzał tylko niespełna połowę z nich, zmarł w listopadzie 1985.

Rok po śmierci trenera Tyson został 20-letnim, najmłodszym w historii mistrzem świata wagi ciężkiej, a w sierpniu 1987 roku miał już w tej wadze pasy trzech federacji i został pierwszym niekwestionowanym mistrzem. Pięciokrotnie bronił tego tytułu i pod koniec lat 80. był światową gwiazdą boksu. "Bestią", "Żelaznym Mikiem", czy - jak sam się nazywał - "Najgorszym człowiekiem na ziemi".

- Mike Tyson był katedrą Notre Dame boksu - mówi Ed Schuyler Jr., wieloletni reporter agencji AP. - Ludzie płacili, aby go oglądać mając nadzieję, że albo on kogoś zniszczy, albo zostanie zniszczony. Patrzyli na niego i ci, co go nienawidzili, i co, którzy go kochali.

Tyson nie tylko nokautował, nie tylko wygrywał. On sprawiał, że rywale się go bali.

Cud na ringu

Z czasem tracił jednak serce do walki - śmierć trenera D'Amato, rozwód z żoną, zwolnienie menedżera i nowego trenera zmieniały wojownika w kunktatora. Tyson - już nie biedny chłopak z przedmieść - miał pieniądze, nowych przyjaciół, uwielbienie w kraju i na świecie. Bokserskie wyzwania już go nie pociągały.

- Przestało mi zależeć, przestałem czuć Cusa D'Amato we mnie. Nie przejmowałem się już boksem - mówi teraz Tyson. 20 lat wcześniej, 11 lutego 1990 roku w Tokio, wyglądał jednak nie tyle na kogoś, kto się już nie przejmuje, co na faceta, który nie wie co się stało.

Tyson stracił wszystkie trzy pasy na rzecz Jamesa "Bustera" Douglasa. "Żelazny Mike" był 100 proc. faworytem, za wygraną Douglasa bukmacherzy płacili 42 dolary za jednego postawionego. "Buster" w dziewiątej rundzie był na deskach, sędzia doliczył go nawet do dziewięciu, ale Douglas wstał i... zlał Tysona nokautując go rundę później.

- To była największa wpadka w historii sportu od czasu "Cudu na lodzie" w 1980 roku, kiedy hokeiści USA pokonali ZSRR na igrzyskach - napisał niedawno ekspert ESPN Dan Rafael. Porażka Tysona z Douglasem dotąd uważana jest za największą sensację w historii boksu.

Ostateczna porażka

To był początek końca Tysona, którego od tej pory na ringu już nikt się nie bał (no, może poza Andrzejem Gołotą, który w 2000 roku zszedł z ringu po trzech rundach). "Bestii" zaczęto obawiać się poza ringiem.

W 1992 roku Tyson został skazany na trzy lata więzienia za gwałt na Desiree Washington - 18-letniej wówczas zwyciężczyni lokalnego konkursu piękności. To było apogeum problemów boksera, który wydając miliony dolarów na zabawy z przyjaciółmi tracił hamulce i coraz częściej miał do czynienia z policją.

Po wyjściu z więzienia w 1995 roku Tyson wznowił karierę bokserską, ale stoczył już tylko trzy znaczące walki - dwie z Evanderem Holyfieldem (ta druga to słynny pojedynek, w którym Tyson odgryzł rywalowi kawałek ucha) i jedną z Lennoksem Lewisem. Zardzewiały "Żelazny Mike" przegrał je wszystkie.

Wzloty i upadki Mike'a Tysona




- Byłem już wtedy skończonym bokserem. Nie trenowałem, nie przykładałem się. W walce z Holyfieldem zwariowałem, byłem na prochach - opowiada teraz Tyson.

W 2003 roku Tyson, któremu za pojedyncze walki zdarzało się dostawać po 30 mln dol. a w całej karierze zarobił niemal 300 mln, ogłosił, że jest bankrutem. Miał ogromne długi, trafiał do aresztu za napaści. Wpadł w problemy z używkami, zdarzało mu się prowadzić pod wpływem kokainy.

Tornado, świnia i gołębie

Niektórzy uważają, że Tysona odmienił też film, w którym bokser obejrzał swoje życie. W zasadzie dwa filmy - pierwszy, to dokument "Tyson", w którym "Żelazny Mike" opowiada o karierze i życiu, a drugi to komedia "The Hangover" (kac), w której epizod zagrał sam bokser.

Drobna rola uradowała Tysona. - Powiedziałem po premierze żonie, że czuję się tak, jakbym znów został mistrzem świata - przyznał potem Tyson.

W wywiadach jest teraz szczery do bólu: - W pierwszej części mojego życia byłem wielkim egoistą. Brałem od życia wiele, choć niekoniecznie na to zasługiwałem. Teraz mam 44 lata i zdaję sobie sprawę, że moje życie to jedna wielka strata czasu. Nie byłem nawet w połowie tym, kim myślałem, że jestem.

- Moje życie jest jak tornado, ja jestem jak tornado, które przechodzi nad miastem i zostawia tylko zniszczenie. A kiedy się skończy, czujesz się jak po przebudzeniu na kacu - trzeźwiejesz i pytasz: co, do cholery, się stało...

A wiecie dlaczego Tyson stoczył pierwszą bójkę na ulicy? - Bo taki dupek, trochę starszy ode mnie Gary Flowers, ukręcił łepek jednemu z moich gołębi - powiedział Tyson w "Desire".

Obecnie na swojej posesji w Phoenix były bokser hoduje ponad 300 gołębi.

Poczułem piekielny ból, nie mogłem się poruszać - mówi Władimir Kliczko  »


Więcej o: