Sport.pl

Boks. Briggs: Gdyby nie kontuzja, kto wie jak skończyłaby się walka

Przebywający obecnie w szpitalu w związku z urazami poniesionymi w walce z Witalijem Kliczką Shannon Briggs wydał oficjalne oświadczenie dotyczące swojego sobotniego występu i aktualnego stanu zdrowia. - Kto wie, jak skończyłaby się walka, gdybym tak wcześnie nie doznał urazu ręki - powiedział amerykański bokser.
- Dziękuję wszystkim za waszą troskę! - powiedział Briggs. - W sobotę zostałem przewieziony do szpitala tylko w celach kontrolnych i po badaniach lekarze orzekli, że nie mam żadnych groźnych urazów mózgu. Pozostaję w szpitalu i jestem poddawany szczegółowym badaniom w związku z kontuzją bicepsa, którą odniosłem w pierwszej rundzie walki. Niestety kontuzja uniemożliwiła mi realizację planu taktycznego przygotowanego na ten pojedynek. Nie chcę umniejszać sukcesu Witalija Kliczki, który zaprezentował się znakomicie, ale kto wie, jak skończyłaby się walka, gdybym tak wcześnie nie doznał urazu ręki

- Tak w sobotnim pojedynku jak i w całej swojej karierze nie zamierzałem się poddawać, mimo problemów z oddychaniem czy kontuzji. Wbrew wcześniejszym doniesieniom mój trener Herman Caicedo cały czas nalegał na zatrzymanie walki, jednak jasno dałem mu do zrozumienia, że to jest dla mnie nie do zaakceptowania.

- Dziękuję wszystkim za wsparcie, mam nadzieję, że pokazałem lwią odwagę i wytrzymałość godną mistrza - zakończył 38-letni Amerykanin.

Rozegrana w sobotę na gali w Hamburgu walka Kliczko - Briggs zakończyła się jednogłośnym punktowym zwycięstwem broniącego pasa WBC wagi ciężkiej Ukraińca. Sędziowie punktowali 120-107, 120-105, 120-107.



Więcej o: