- Walczyłem z kontuzją łokcia. Uraz nie jest bardzo groźny, ale we wtorek lub środę czeka mnie zabieg, a potem dwumiesięczna rehabilitacja - powiedział 34-letni Zaveck, cytowany przez portal 24ur.
W sobotni wieczór Zaveck pokonał na punkty o rok młodszego Rafała Jackiewicza i obronił tytuł IBF w kategorii półśredniej.
- To była spektakularna wygrana. Dejan zrewanżował się Polakowi za porażkę, której nie było... - podsumował
dziennik "Delo", nawiązując do pierwszego ich pojedynku sprzed prawie dwóch lat w
Katowicach. Wówczas na punkty wygrał Jackiewicz i zachował pas zawodowego mistrza Europy. Tamten werdykt wzbudził w Słowenii wiele dyskusji. Tym razem zdecydowanie lepszy był Zaveck.
W słoweńskich mediach pełno jest zdjęć triumfującego Zavecka. Z kolei na forach internetowych w obu krajach rozgorzała dyskusja na temat
pracy polskiego sędziego Leszka Jankowiaka. Wytypował remis 114:114, zaś dwaj inni arbitrzy (z Bośni i Anglii) - punktowali 117:111 na korzyść zawodnika z miasta Ptuj.
Jackiewicz też nie miał wątpliwości, że wyraźnie przegrał potyczkę o mistrzostwo świata IBF. - Czułem, że jest źle, że przegrywam kolejne rundy. Ale najgorsza była bezsilność. Nic nie mogłem zrobić i nic mi nie wychodziło - powiedział pięściarz z Mińska Mazowieckiego.