Sport.pl

Boks. Jankowiak: Niekomfortowa sytuacja, ale jestem profesjonalistą

PAP, łw
02.09.2010 , aktualizacja: 02.09.2010 14:45
A A A Drukuj
Rafał Jackiewicz Sport.pl Rafał Jackiewicz
Leszek Jankowiak przekonuje, że profesjonalizm musi wziąć górę nad sympatią do rodaka - w sobotę (4 września) w Lublanie będzie oceniał jako sędzia punktowy walkę Rafała Jackiewicza ze Słoweńcem Dejanem Zaveckiem o mistrzostwo świata IBF w wadze półśredniej.
SERWISY
Oprócz Jankowiaka, punkty na swych kartach będą liczyć Bośniak Zdrovko Milojević i Anglik Howard Foster. W ringu pojedynek poprowadzi Jean-Pierre van Imschoot. Belg już raz na swej drodze spotkał Jackiewicza - pięć lat temu Polak przegrał niejednogłośnie z Włochem Giammario Grassellinim na Sycylii. Od tego czasu pięściarz z Mińska Mazowieckiego już tylko wygrywał, a na jego koncie jest m.in. zawodowe mistrzostwo Europy.

Która to pana walka mistrzowska?

Leszek Jankowiak: Druga, jeśli bierzymy pod uwagę tylko najpoważniejsze federacje. Na początku tego roku sędziowałem na punkty potyczkę w Neubradenburgu pomiędzy Niemcem Sebastianem Sylvestrem z Amerykaninem Billym Lyellem o tytuł IBF w kategorii średniej (Sylvester wygrał na punkty, Jankowiak - podobnie jak dwaj inni sędziowie - wytypował zdecydowane zwycięstwo Niemca).

Teraz czeka pana trudniejsze zadanie. W ringu, na wyjeździe, wystąpi Polak.

L.J.: Znalazłem się w niekomfortowej sytuacji i nie ukrywam, że nie byłem zachwycony nominacją. Ale jestem profesjonalistą, nie odmawia się tak poważnym propozycjom, dlatego polecę do pracy w Lublanie.

Zna pan i kibicuje Jackiewiczowi?

L.J.: Poznałem go, obserwowałem jego poczynania, ale nie mogę powiedzieć, że mu kibicuję.

Ma pan zakaz kontaktów z polskim teamem?

L.J.: Nie, oficjalnego zakazu nie ma. Podobnie jak na wielu innych dużych galach, bokserzy mieszkają jednak w innych hotelach niż sędziowie i oficjele.

W jaki sposób przygotowuje się pan do pojedynku?

L.J.: W ostatnich dniach staram się wysypiać, a że sędziowanie boksu nie jest moim jedynym źródłem utrzymania, to na co dzień pracuję. Jestem kierownikiem ds. kluczowych klientów w znanej firmie zajmującej się m.in. sprzedażą sprzętu agd.

Sprzedaje pan pralki i lodówki do Słowenii?

L.J.: Nasz oddział zajmuje się dystrybucją tylko na terenie Polski, ale firma handluje też w Słowenii.

Kiedy wyjeżdża pan na pojedynek Jackiewicza?

L.J.: Jeszcze dziś miałem spotkanie biznesowe w Łodzi, wracam do podkrakowskiej wsi Masłomiąca, a w piątek rano udaję się do Słowenii. Dopiero wtedy będę mógł zapomnieć o pracy zawodowej, maksymalnie się zrelaksować i skoncentrować się jedynie na pięściarstwie.

Jak wyglądają narady zespołu sędziowskiego przed tak ważnym pojedynkiem?

L.J.: Nie ma takiej narady. Jedynie w piątek po oficjalnym ważeniu i badaniach lekarskich organizowany jest tzw. rules meetings, z udziałem arbitrów, supervisora, w tej sytuacji federacji IBF, a także przedstawicieli obu bokserów.

Pozostali sędziowie są panu znani osobiście?

L.J.: Tak. Van Imschoota poznałem na konwencjach IBF, był również w Polsce, gdzie prowadził którąś z walk Darka Snarskiego. Z Bośniakiem oceniałem ten sam pojedynek na gali w Serbii. Z kolei z Fosterem spotykałem się na kongresach EBU (europejska federacja), sędziowaliśmy walki w W. Brytanii i Niemczech.

Pokusi się pan o wytypowanie wyniku konfrontacji Jackiewicza z Zaveckiem?

L.J.: Absolutnie nie wolno mi tego robić.

Umiejętności zdobędziesz, charakter nie - mówi Jackiewicz


Zobacz więcej na temat:

Podziel się