Sport.pl

Boks. Wybuch wulkanu przeszkodzi Frochowi?

W obliczu nieustających problemów związanych z warunkami powietrznymi nad północną Europą, pod znakiem zapytania staje możliwość organizacji planowanej na 24 kwietnia walki Mikkela Kesslera (42-2, 32 KO) z Carlem Frochem (26-0, 20 KO).
Przebywający obecnie na Wyspach Brytyjskich mistrz WBC może mieć problemy z punktualnym (i komfortowym) dotarciem do duńskiego Herning. Promotor Mick Hennessy twierdzi, że pojedynek nie zostanie przełożony, choć nie porusza kwestii transportowej.

- Nie ma mowy o przełożeniu tej walki. Musimy jednak być bardzo elastyczni - powiedział Hennessy.

Obaj pięściarze są niezwykle pewni siebie. Jak przyznaje "Wiking". wyciągnął on wnioski z ostatniej porażki z Andre Wardem i poprawił swój styl walki. Przypominamy, że podczas przygotowań do tego pojedynku brał udział Piotr Wilczewski, który był jednym ze sparingpartnerów Duńczyka.

- Zmieniłem wiele w moim stylu boksowania, ale oczywiście nie będę teraz zdradzał co uległo zmianie. Podczas ostatniej walki popełniłem dużo głupich błędów - posypuje głowę popiołem 31-latek.- Czuję się jak nowy wojownik. Mam nadzieję, że Carl jest gotowy, ponieważ ja trenowałem bardzo ciężko przez ostatnie 3 miesiące.

Oczywiście sporo do powiedzenia miał również Froch. "Kobra" z respektem wypowiada się o swoim rywalu, zaznaczając jednak, że jest od niego lepszy i udowodni to w ringu.

- Obaj jesteśmy wspaniałymi wojownikami ze ścisłej światowej czołówki i obaj wiemy co trzeba robić między linami. Jednak ja jestem silniejszy i szybszy. Jestem niepokonanym mistrzem, a ponadto trudniej mnie złapać w ringu - mówi mistrz świata WBC.- Mój rekord mówi wszystko o mnie. Niektórzy patrzą na współczynnik nokautów, ja walczę żeby wygrywać. Nieskazitelny rekord to dla mnie bardzo ważna sprawa.

Specjalny serwis o boksie. Sprawdź Bokser.org »


Więcej o: