- Jeszcze dziś a najpóźniej w czwartek podpiszemy kontrakt na konfrontację z Arreolą. To już formalność. Na piątek zaplanowana jest pierwsza konferencja prasowa. Wszystko zostało dopięte - powiedział Adamek, który od kilkunastu miesięcy mieszka z żoną i dziećmi w Stanach Zjednoczonych.
To nie będzie jednak pierwsze spotkanie Adamka z Arreolą. - Byłem na jego ostatniej walce, z Brianem Minto (Arrelon wygrał w czwartej rundzie - PAP). Oglądałem na kasetach i w internecie inne występy Chrisa. To dobry, ambitny, idący do przodu zawodnik, ale Adamek musi go pokonać, żeby zostać mistrzem świata - stwierdził wychowanek Górala Żywiec.
Dziesięć dni temu wygrał na punkty z Jasonem Estradą (USA) i to było jego drugie z rzędu zwycięstwo w kategorii ciężkiej. - Telewizja HBO obiecała Ziggiemu Rozalskiemu (współpromotor Adamka), że jeśli wygram z Arreolą, to kolejną walkę stoczę we wrześniu w Prudential Center w Newark. Ale nie mamy potwierdzenia, że to będzie już pojedynek mistrzowski. Tak naprawdę to jeszcze potrzebuję jednej potyczki na obycie w wadze ciężkiej - dodał Adamek.
Cztery z ostatnich pięciu jego walk odbyło się w Newark. W kwietniu polskiego boksera czeka wyjazd do Ontario w stanie Kalifornia. - Różnica jest taka, że z domu do Prudential Center jadę kwadrans samochodem, a tam będę leciał samolotem kilka godzin. Miejsce pojedynku nie jest najważniejsze. Przecież jeździłem i boksowałem w różnych miejscach na świecie. Życie na walizkach jest normalne w zawodowym sporcie - uważa podopieczny trenera Andrzeja Gmitruka.
Adamek zapowiedział, że już za tydzień rozpoczyna przygotowania do boju z Arreolą, noszącym przydomek "Nocny koszmar". - Będą one krótsze, bo dopiero co walczyłem z Estradą, miałem niewielką przerwę, no i jestem w dobrej dyspozycji. Nie było czasu i nie planowałem wypadu na narty. Jestem odpowiedzialnym facetem i wiem, że to zbyt ryzykowne. Do Polski przyjadę dopiero po walce - wyjaśnił były mistrz świata w wagach półciężkiej i junior ciężkiej.
Niewykluczone, że niebawem Adamek zmierzy się w ringu z Brytyjczykiem Davidem Haye, czempionem organizacji WBA. - Wybór rywala nie należy do mnie, a do telewizji. Oczywiście, mogę kiedyś powiedzieć: nie, z tym zawodnikiem nie boksuję. Ale przecież chodzi o wykorzystanie nadarzającej się okazji - ocenił Tomasz "Góral" Adamek.