Sport.pl

Wisławy Szymborskiej sentyment do bokserów - "Sobie a guzom"

rozmawiał Radosław Leniarski
22.10.2009 , aktualizacja: 22.10.2009 22:15
A A A Drukuj
Wisława Szymborska pozuje w bokserskich rękawicach. Zdjęcie zrobione w drugiej połowie lat 90. Fot: Michał Rusinek Wisława Szymborska pozuje w bokserskich rękawicach. Zdjęcie zrobione w drugiej połowie lat 90.
Wisława Szymborska ma prawdziwy sentyment do bokserów. Poezja i boks leżą na przeciwległych biegunach, a to, co po przeciwnej stronie - jest fascynujące. Stąd ten prezent dla niej. Od Andrzeja Gołoty.
Andrzej Gołota
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Andrzej Gołota
Andrzej Gołota i Jerzy Pilch podczas spotkania w Wiśle
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Andrzej Gołota i Jerzy Pilch podczas spotkania w Wiśle
Który skrzywdziłeś

Który skrzywdziłeś boksera prostego

śmiechem nad klęską jego wybuchając,

bandę szyderców wokół siebie mając

na pomieszanie dobrego i złego -

nie bądź bezpieczny. Bo bokser to bokser.

Możesz go zabić bez cienia rozterki,

ale pamiętaj - zostaną bokserki

Radosław Leniarski: Wpadł mi w ręce tomik "Sobie a guzom". Na jednej z pierwszych stron, pod zdjęciem noblistki w bokserskich rękawicach, przeczytałem "Wisławie zawdzięczam wszystko. AG.". Zastanawiające...

Michał Rusinek, sekretarz poetki Wisławy Szymborskiej: - Bokserzy w życiu i twórczości pani Wisławy odgrywają rolę kluczową. Jej wiersz pt. "Wieczór autorski", zaczyna się przecież wersem "Muzo, nie być bokserem, to jest nie być wcale".

Kiedyś po otrzymaniu Nobla przez panią Wisławę znaleźliśmy się w Warszawie w jednej restauracji z Andrzejem Gołotą, który podpisywał tam swoją biografię. Kelnerzy zupełnie nas zlekceważyli, ale jego oblegali. Pani Wisława nawet chciała iść po autograf, ale jej odradziłem, z uwagi na surowych ochroniarzy pana Gołoty. Długo byliśmy głodni.

Poezja i boks leżą na przeciwległych biegunach, a to, co po przeciwnej stronie - jest fascynujące.

Pani Szymborska ma jednak prawdziwy sentyment do bokserów, ogląda ich walki, więc to, co mówię, nie jest w żadnej mierze prześmiewcze.

Tak się złożyło, że mniej więcej równolegle z popularnością medialną pani Wisławy, czyli w okolicach 1996 roku, wybuchła popularność medialna Andrzeja Gołoty. Nawet czasopismo "Machina" przyznało swoje nagrody - Machinery - różnym wybijającym się postaciom w 1996 roku. Nagrodzono panią Szymborską i ... pana Gołotę. Ona bardzo to przeżywała.

Przeczytałem w niedawnym wywiadzie z naczelnym wydawnictwa Znak Jerzy Illgiem, że po przegranych walkach Gołoty dzwonicie do pani Szymborskiej z kondolencjami. To żart z pogranicza absurdu.

- Hmm. Pani Wisława ciągle żyje w sosie absurdu, bardzo dobrze się w nim czuje. Znajomi zrobili nawet dla niej powiększenie portretu Andrzeja Gołoty i miała to zdjęcie nad łóżkiem na wakacjach. Niedługo TVN pokaże film o Szymborskiej. Jest tam scena, w której dostaje pewien prezent związany z bokserem...

Czy to znaczy, że noblistka jest związana emocjonalnie z Gołotą? A może z boksem en masse, jako wyjątkową sferą życia człowieka?

- Na pewno mam słabszą orientację w tej sprawie od mojej szefowej, ale myślę, że ona ma specjalny stosunek do sportu. Trochę się na nim zna, ogląda wydarzenia, była przez wiele lat związana z mężczyzną, który był rasowym kibicem.

Gdy się zostaje noblistą, to wielu osobom wydaje się - a szczególnie, przepraszam bardzo - dziennikarzom, że jest się wyrocznią w każdej sprawie i że musi się mieć wyrobione zdanie na każdy temat. Dlatego kiedyś zadzwoniono do niej z pewnego radia z prośbą o skomentowanie wyników mundialu. Odpowiedziała, że od kiedy Szombierki Bytom wypadły z pierwszej ligi, przestała interesować się futbolem.

Podziel się